Jan Herman Jan Herman
403
BLOG

Adres publiczny do Redaktora Igora

Jan Herman Jan Herman Rozmaitości Obserwuj notkę 4

 

Szanowny Redaktorze!

Zacznę od tego, że nie jestem Janem Hartmanem z Krakowa. Często jestem z nim mylony, co nieco łechce moją próżność (w końcu to Profesor, i to z Krakowa!), ale powoduje też niespodziewane, przykre dla mnie pomyłki.

Najprawdopodobniej różnimy się radykalnie – ja i Redaktor – w sprawach światopoglądowych, ideologicznych i politycznych oraz w postawie. Ocenę tę serwuję jako ktoś, kto ma możliwość oglądania i czytania Pana w mediach masowych oraz obserwowania Pańskich starań związanych z „lokomotywą” w postaci Salon24.

Wyjaśnię w kilku słowach.

  • ·        mój światopogląd oparty jest na pewności, że, co prawda, nie mamy do czynienia z brodatym świętym superstarcem zarządzającym z wyżyn sprawami Ziemi i Wszechświata, ale istnieje zarówno Duch, jak też Początkowa i Nadrzędna Siła Sprawcza, którą utożsamiam ze „wszystkim-co jest”, istnieją też docześnie ci, którzy lepiej to znają niż większość;
  • ·        ideologia, którą gotów jestem głosić, ale daruję sobie ze względu na harmider medialny i polityczny towarzyszący wszelkim ideologiom, oparta jest na przekonaniu, że Człowiek najlepiej się spełnia, jeśli wykorzystując swoje „moce naturalne” wejdzie na drogę faktycznego, nie-fasadowego doskonalenia siebie samego i – bez narzucania się – współ-doskonalenia otoczenia, środowiska, w którym go Los osadził;
  • ·        poglądów politycznych nie mam: politykę utożsamiam z zaangażowaniem w interesy powiązane z władzą, czytaj: z narzucaniem innym swojej woli, z kreowaniem rozmaitych monopoli kulturowych, społecznych, gospodarczych, z permanentnym preparowaniem sytuacji, w których zarówno ONI jak i MY mogą co najwyżej wybierać mniejsze zło;
  • ·        jak na człowieka uważającego się za dojrzałego – nie jestem już żądny spełnienia doczesnego, choć podejmuję rozmaite inicjatywy: moja pasja kreatora-animatora-działacza zrobiła swoje, teraz doceniam młodszych, choć widzę też ich wariactwa, podobne do tych, które sam wyprawiałem;

O ile dobrze odczytuję te obszary u Pana – różnimy się znacznie.

Powyższych kilka słów osobistych piszę w przekonaniu, że uszanuje Redaktor postawę z tych „różnię się, ale szanuję i doceniam”. Jako demokrata z temperamentu lubię obserwować decydentów, którzy realizują program „uczynię wszystko, byś bez szwanku mógł się prezentować na forum, ale wygonię precz, jeśli swoje racje spróbujesz narzucać innym”.

„Wylądowałem” w Salonie24 nieco z przekory: wcześniej współpracowałem z redakcją poważnego internetowego pisma, w której doceniano moją niezależność i pryncypialność (to są od zawsze dwie z nielicznych moich zalet, które jednak nie przynoszą mi profitów), za to „cięto” poglądy polityczne i traktowano trochę jak szczeniaka, choć byłem szczeniakiem faworyzowanym. Wspomnę, że już wtedy 50-tkę przekroczyłem dawno.

W czasie, kiedy przystępowałem do Salonu24, było to forum ludzi rozbisurmanionych, czujących się współwłaścicielami „konceptu salonowego”, zaś pod względem organizacyjnym Salon24 raczkował. Od tego czasu fenomen Salon24 dojrzał, a to oznacza, że w wielu sprawach stał się poważnym graczem medialnym, dobrze zorganizowanym, zakotwiczonym w przestrzeni publicystycznej, ale też oznaczało to już wtedy podejmowanie „mniejszego zła” w stosunku do milionowej rzeszy blogowiczów: owo zło polegało na tym, by wskazywać rozhulanym blogowiczom ich „miejsca w szyku”, niekiedy brutalnie i kosztem odejścia (odsunięcia) całkiem fajnych autorów, zwłaszcza kiedy nieświadomie stali na drodze takiego rozwoju Salon24, jaki zaplanowali decydenci portalu (decydenci mają do tego prawo, blogowicze są tu jedynie mięsem).

Oczywiście, łatwo mi oceniać, kiedy sobie stoję na uboczu.

Sądzę, że Salon24 – obudowując „techniczną redakcję” grupą współpracowników montowaną na wzór redakcji „realnej” – dociera do momentu, w którym ujawni się potrzeba dysponowania z własną „kuźnią racji i zarazem ich tyglem”. Dodam, że większość redakcji, tym bardziej portali, a także większość koterii mających ambicje polityczne, obywa się bez takich „kuźni”, co raczej źle wpływa za poziom tzw. dysputy społecznej (debaty publicznej), jak też na samopoczucie i poziom „oleju w głowie” czytelników, popieraczy i wyznawców.

Chodzi mi o pogłębioną analizę rzeczywistości, bez poczucia wyższości wobec tekstów spontanicznych i rozbrykanych.

Podkreślając, że nie mam na myśli siebie, postuluję uruchomienie w ramach Salon24 miejsca redagowanego merytorycznie (czyli nie każdy kto chce będzie miał możliwość pisania wszystkiego), odpowiednika sobotnio-niedzielnej wkładki albo tygodnika, z wyraźnie zaznaczonymi tematami podanymi precyzyjnie (Gospodarka, Europa, Człowiek, Państwo, Kultura, Społeczeństwo, Ekologia, Kryzys, Wojna i Pokój, Religia, Społeczeństwo, Rodzina, Postęp, Samorząd, itd., itp.).

Zaletą „internetowości” takiego rozwiązania jest to, że takie wątki można „ciągnąć”, a potem konsumować konferencjami (rzeczywistymi, a nie fasadowymi) oraz raportami.

Propozycję tę składam mając przekonanie, że Salon24 celuje w rolę znaczącego ośrodka opiniotwórczego i zarazem w rolę swoistego „temperaturomierza” nastrojów.

Oczywiście, nic się nie stanie, jeśli Redakcja tego nie podejmie.

Jan Herman

 

 

PS

List ten jest konstruktywną (mam nadzieję) odpowiedzią na protest blogerów Salon24 – w swoim głównym przesłaniu przepiękny – oraz na tekst Redaktora zatytułowany „Odpowiadam na protest” wraz z dyskusją, którą wywołał (przeczytałem ją powoli, wykorzystałem wskazane dygresje i linki).

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Rozmaitości