42 obserwujących
227 notek
318k odsłon
  5332   0

Tusk: Nie chcę Gazety Polskiej!

twitter.com/pawelgras
twitter.com/pawelgras

O "Agatce" jeszcze będzie... :)

Kontekst całego zdarzenia jest prosty: Podczas 3 dni prób dostania się na Tuskobus, w rozmowach z Olszewskim, biurem PO, sztabem i w końcu sekretarką Pawła Grasia, Agatą Grynkiewicz - przekaz był jeden. Nie ma żadnych wolnych miejsc na "pokładzie". Chodzi oczywiście o autobus dla dziennikarzy, który za premierem jedzie.

 

Nagle otrzymaliśmy informację, że to nieprawda, że miejsca są. Dlatego też postanowiliśmy to sprawdzić. Pojawił się prosty pomysł dziennikarskiej prowokacji. Z jednego telefonu przedstawialiśmy się jako "Gazeta Polska", z drugiego jako fikcyjne "Radio Color" dla studentów.

Przy pierwszej próbie odpowiedź była niezmienna: żadnych miejsc. Przy drugim telefonie okazywało się, że nawet 6 się znajdzie.

 niewolnik.salon24.pl

I tak dochodzimy do dnia 27 września, gdy udaliśmy się pod pomnik Piłsudskiego (cały czas w kontakcie z Łukaszem Pawłowskim, odpowiedzialnym za pressbus), by wyruszyć za premierem.

Wszystkie rozmowy, które przeprowadziliśmy od tego czasu, postanowiłem ujawnić, by każdy mógł sobie wyrobić zdanie nt. odwagi pemiera, stosunku do krytycznych wobe niego i Bog wie na jaki jeszcze temat. Publikuję suche stenogramy. W całości. 

Tekst kończy komentarz szefa Centrum Monitoringu Wolności Prasy i powszechnie znanego dziennikarza "Rzeczpospolitej" 


 

 Czas: 27.09.2011 r. 

Miejsce: 

Warszawa - odjazd Tuskobusu spod pomnika Piłsudskiego [rano]

Skarżysko-Kamienna - wyjście ze szpitala powiatowego w S-K [wieczór] 

 

Bohaterowie:  

- Łukasz Pawłowski - organizator tzw. pressbusu, jeżdżącego z Tuskobusem,

- Agata Grynkiewicz - zaufana asystentka, człowiek Pawła Grasia,

- Paweł Graś - rzecznik rządu i Prezesa Ray Ministrów

- Donald Tusk - premier RP

- dziennikarze "Gazety Polskiej Codziennie" - Samuel Rodrigo Pereira i Wojciech Mucha

 

Dla ułatwienia odczytu stenogramu, użyłem 3 kolorów.

dziennikarze GPC facet ze sztabu, Graś i jego asystentka Donald Tusk

 


 

Akt I

"Pewien jak to, że słońce świeci" 

- premier spóźniony godzinę na briefing. Za chwilę Tuskobus wyjeżdża z Warszawy. 

czas: około g.12:00

 

WM: Mówiliśmy Panu 

ŁP: Komu? 

WM: No panu

ŁP: Smsem albo mailem, proszę mi pokazać smsa, albo maila które mi pan wysłał. Z pewnością nie ma was na liście. Jedźcie sobie swoim autobusem. 

[patrząc na SRP] Ze mną pan nie rozmawiał. Pana nazwisko na pewno bym zapamiętał. Niech mi pan wierzy, że nie zapomniałbym. 

WM: 519… to pana numer?

ŁP: Tak to jest mój numer. Ale na pewno nikt nie powiedział Gazeta Polska.

WM: A gdyby powiedział, to co by się stało? 

ŁP: To bym powiedział dokładnie co powiedziałem 

WM: To proszę wpisać 

ŁP: Ja was nie wpisałem 

SRP: Ale na Radio Color były miejsca.

ŁP: Jeżeli Radio Color zglosilo mi te nazwiska, to na pewno są na liście. Sorry chłopaki. Imię nazwisko, redakcja. Jeżeli nie zgadza się albo imię, albo nazwisko, albo redakcja - to tej osoby nie ma u mnie w autobusie.

ŁP: [uśmiechając się do SRP] Ręczę panu, ze pana nazwiska na tej liście nie ma. Jestem tego pewien, jak tego że dzisiaj słońce świeci. Prosta odpowiedź. 

SRP: Czemu ma pan miejsca dla jednych redakcji, dla innych nie. 

ŁP: Sorry chłopaki, ale nie. To my płacimy, komitet wyborczy i możemy zabrać kogo chcemy. Ja mam autobus sztabowy i ja wiem kogo ja biorę. 

WM: To pan decyduje z kim chce jechać, z kim nie? 

ŁP: Oczywista rzecz 

WM: A czemu pan robi taką selekcję? 

ŁP: Bo mam do tego prawa, mój sztab placi mi za to. Koniec kropka. Nie biorę na wycieczki kogo nie chce. 

SRP: Ale z dziennikarzy? 

ŁP: Skończyliśmy rozmowę. 

WM: Czyli pan sobie selekcjonuje jak w warszawskim klubie?

ŁP: Żeby było jasne biorę sobie tych dziennikarzy… 

WM: ..których pan uważa że są w porządku?

ŁP: W którym momencie było w porządku, że mówiliście że jesteście z Radia Color, a nie jesteście z Radia Color? Nie rozmawiałem z wami jako Gazeta Polska 

WM: Dzwoniliśmy jako Gazeta Polska, mówiono nam że nie ma miejsc, po czym zadzwoniliśmy z prowokacją dziennikarską, po czym okazało się, że miejsca są. No to jak to jest?

ŁP: Właśnie was informuję, że wygrał wasza dziennikarska prowokacja i dalej nie jedziecie.

ŁP: A propos tego typu działań - nagrywacie w czasie tego typu rozmów... przecież pan teraz nagrywa... 

SRP: Cały czas nagrywam.

ŁP: No właśnie... 

SRP: A jakbym miał tego nie nagrać? Nikt uwierzyłby że tak można robić. Kto by uwierzył że można robić selekcję dziennikarzy do Tuskobusu? No kto by uwierzył?ŁP: Powiedziałem, autobus jest opłacony z pieniędzy sztabu. 

SRP: Kto by uwierzył, jakbym powiedział że Tusk robi selekcję dziennikarzy, a później mówi że jest spontanicznie?

ŁP: Nie Donald Tusk, tylko ja zrobiłem.

SRP: A pan nie pracuje dla Donalda Tuska?

ŁP: Pracuję dla sztabu. 

SRP: Czyjego?

ŁP: Platformy Obywatelskiej.  


 

[nagranie audio]

Akt II

"Wściekły Graś" 

- już po briefingu premiera, "ekipa" wsiada do Tuskobusu.

czas: około  g.13:00  

 

SRP: Przepraszam, czy są jeszcze miejsca? Dostaliśmy informację że są 3 miejsca dla Radia Color, a Radio Color się nie pojawiło. 

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale