Mefi100 Mefi100
1194
BLOG

Język rosyjski

Mefi100 Mefi100 Rozmaitości Obserwuj notkę 15

 Nigdy nie lubiłem języka rosyjskiego. Nie dlatego,  że mi się nie podobał tylko dlatego, że byłem na niego uczulony. Za Chiny nie wchodził mi do głowy i już. Mało tego, na samą myśl o nim dostawałem mdłości i bolała mnie głowa; tak jakbym miał każde zdanie w tym języku urodzić.  W tych czasach to był przedmiot obowiązkowy. Po prostu koszmar. Nauczenie się przeze mnie kilku zdań w tym języku graniczyło z cudem. Maturę zdałem tylko dlatego, że była pisemna i koledzy pozwolili mi od siebie ściągać. Miałem wielkie trudności ze znalezieniem kierunku studiów gdzie nie było tego języka. W końcu się udało lecz moja radość trwała tylko rok. Na drugim go dołożyli. Do tego spóźniłem się na pierwsze zajęcia i jedyne wolne miejsce było w pierwszym rzędzie, na przeciw wykładowcy. Tak już pozostało. Pani profesor była rodowitą Rosjanką i miała zwyczaj kończyć każde dłuższe zdanie słowami: „Prawda, tak?”. Potem milkła i patrzyła przy tym na mnie przenikliwym, nieruchomym wzrokiem dopóki nie potwierdziłem jej zdania kiwnięciem głowy i słowami: „Prawda tak”. Wtedy kontynuowała. I tak zawsze, na każdych zajęciach. Kiedyś się zbuntowałem. Na słowa „Prawda, tak?” nic  nie odpowiedziałem i nie zrobiłem. Ona się patrzy na mnie, ja na sufit. W końcu odwracam wzrok na lewo i widzę spojrzenia  wszystkich w napięciu czkających na to co zrobię. Patrzę w prawo – to samo. Do tyłu już nawet nie zaglądałem. Domyśliłem się, że nie poprowadzi dalej zajęć bez tego rytuału. W końcu nie wytrzymałem presji i  skapitulowałem: „Prawda tak” – powiedziałem zrezygnowany, a po sali rozległo się westchnienie ulgi.

Kiedyś na zajęciach Pani wpadła na pomysł by odgrywać po rosyjsku jakieś wymyślone przez nią scenki. Mi przypadła taka w, której spotykam się po latach z dawno nie widzianą koleżanką na peronie PKP i tutaj mamy improwizować. Wychodzę więc na środek sali, razem ze mną  dziewczyna i zaczynamy. Wszystko po rusku.

- „Cześć dawno się nie widzieliśmy” – zaczyna ona.

- „Cześć” – odpowiadam. „Właśnie przyjechał mój pociąg. Cześć”. Wróciłem na swoje miejsce. Obie panie, profesorka i prowadząca ze mną dialog, ciągle miały otwarte ze zdziwienia usta.

Zbliżał się wielkimi krokami koniec roku, a mi groziła z ruskiego pała. Nie zamierzałem jednak spędzić wakacji nad książką do języka rosyjskiego, by zdać egzamin poprawkowy. Miałem plan. Wydawało mi się, że genialny. Postawiłem wszystko na jedną kartę. Kupiłem kwiaty i zamierzałem paść na kolana i błagać profesorkę o zaliczenie.Byłem pewien, że plan wypali bo kobieta była w gruncie rzeczy dobra i wrażliwa. Zamierzałem to bez skrupułów wykorzystać. O wstyd będę się martwić później. Wchodzę do jej gabinetu, pod kurtką mam schowane kwiaty i co widzę?! Jakiś gnojek z innego roku klęczy przed moją profesorką, całuje ją po rękach i z łzami w oczach prosi o zaliczenie. Wyszedłem wstrząśnięty i, w odróżnieniu od 007, zmieszany. Na sali wykładowej usiadłem ponury i czekałem. Nauczycielka po wejściu się rozpłakała.

 

- „Co za bezczelny typ! Wymusił na mnie zaliczenie”. Spojrzała z nadzieją w moją stronę:

- „Pan by tak nie mógł zrobić. Prawda, tak?”. Potwierdziłem, zrezygnowany, skinieniem głowy: „Prawda tak”.

Mefi100
O mnie Mefi100

Świat ten jest już tak zbudowany: rządzą nim nie najmądrzejsi lecz najbardziej bezwzględni, Często też, zwyczajni głupcy. Niestety, nie jestem jeszcze wystarczająco stary żeby mi skleroza pozwoliła o tym zapomnieć.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Rozmaitości