Mefi100 Mefi100
170
BLOG

Okno

Mefi100 Mefi100 Rozmaitości Obserwuj notkę 0

   Któryś z moich znajomych był w szpitalu. Czasami go odwiedzałem. Ale nie wchodziłem do tego szpitala normalnie, przez drzwi. Wchodziłem oknem.

   Sprawy miały się tak:  drzwi się otwierały bardzo ciężko, a okno było obok drzwi. Do tego było duże, wybite i na poziomie podłogi.

   Wolałem więc wchodzić przez nie niż się szarpać z tymi drzwiami.  Poza tym miałem wielką frajdę obserwując miny odwiedzających.  Oni się siłowali żeby wejść, a ja jak gdyby nigdy nic wchodziłem do szpitala oknem                        obok, nie zatrzymując się nawet i bez wysiłku.

   Do czasu. W końcu okno wstawiono. Było tak czyste, że praktycznie niewidoczne. A ja o tym fakcie nie wiedziałem.

   Jak zwykle przed drzwiami wejściowymi do szpitala zebrał się tłumek. Nie mogli się dostać do środka. Byli nieco skonsternowani.

   Tylko na to czekałem. Ze zblazowaną miną miałem zamiar przeniknąć przez szybę. Tą nieistniejącą. Ale ona, niestety, już istniała. 

   Przez prawdziwą mi się już nie udało. Z impetem na nią wpadłem i odbiłem się jak piłka. Co prawda jej nie rozbiłem, ale niebezpiecznie zafalowała. Była sprężysta. Odrzuciło mnie daleko.

   Jakiś efekt uzyskałem.  Co prawda nie taki jak zamierzałem, ale udało mi się skutecznie ściągnąć uwagę na swoją osobę.   

   No, więc patrzano na mnie jak na wariata który skoczył z dachu i jest zdziwiony, że nie lata. A zdziwienie było prawdziwe i naturalne.

  Wszystko się kiedyś kończy.  I równie często odkrywców mylą z wariatami.

   

Mefi100
O mnie Mefi100

Świat ten jest już tak zbudowany: rządzą nim nie najmądrzejsi lecz najbardziej bezwzględni, Często też, zwyczajni głupcy. Niestety, nie jestem jeszcze wystarczająco stary żeby mi skleroza pozwoliła o tym zapomnieć.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości