Michalki Michalki
252
BLOG

Frytki ambrozji

Michalki Michalki Rozmaitości Obserwuj notkę 6

 

Zakupy, nie przepadam, ale trzeba paszę treściwą do domu przynosić.

Jak to po pracy, wszystkiego pod dostatkiem, trochę zmęczony, trochę zły, trochę głodny i jakże samotny.

Wychodząc już zakupiony trafiłem na frytki. Podświadomość robi dobre psikusy, nie przepadam za nimi, ale z daleka nawet korzystnie wyglądały, tak jakoś wtedy widziałem, a może właśnie, że to jada w nagrodę ten najważniejszy :).

Siedząc nad plastikowym talerzem, plastikowym widelcem gmerałem  w ociekającej tłuszczem ambrozji, ehhh, posolić trzeba, sól ponoć smak wydobywa. Nie wydobyła, nie było z czego.

No i bęc. Obok ktoś przystanął, zmarnowany życiem człowiek, z wielkim mozołem bułkę męczył. Frytki zadziałały, pomyślałem o nim życzliwie, pomyślałem nawet, że mimo mojej wstrzemięźliwości w sponsorowaniu, jeśli podejdzie dam mu parę złotych, nie będzie się trząsł wieczorem. Jak pomyślałem, tak zrobił, bułę zostawił i podszedł. Pogadaliśmy prawie bez słów. On już wiedział, że można żyć i nie chlać, ale jeszcze nie uwierzył, że to i jego dotyczy.

No i stało się, nie byłem zmęczony, nie byłem zły, nie byłem głodny i nie byłem samotny. Takie to proste, wystarczy sobie czasem jakieś frytki postawić, ale czy bez listów z PiSu do PiSu da się żyć tak saute’?  :)

Michalki
O mnie Michalki

staram się

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Rozmaitości