Ja tam się nie dziwię.
„Nie oglądam, nie czytam, ale zajrzałam na Salon.”
I genialnie odkryłam, „wina Tuska, wina Tuska, bardzo wielka wina”.
Słusznie prawi, nie słuchajcie, nie oglądajcie, wystarczy przekaz z magla do załadowania słoików.
Hop, hop dla wzmożonych i w pocie czoła wydobywanych z piwnicy
„Osobiście lubię czasem nocką ciemną posłuchać sobie wściekłego kwiku pełolewackich świń a wtedy lektura wypocin tej durnej lampucery jest jak balsam na moje skołatane nerwy.”
I to jest słuszna droga, terapia przez magiel dla skołatanych sześć razy nerwów.
Nie wstydźcie się Siostry i Bracia Pisiaki, Jarosław przyklepał męskie słowa, a Hofman pokropił nawet.
Ten Stefek „od muszek”, jak go pieszczotliwie wiodąca „niezależna publicystka” nazywa, do pięt Wam nie dorasta, a arogancja Pani Prezydent Warszawy to mały pikuś przy Jarosławie i jego pretorianach. Dokonania Pani Gronkiewicz są tak przytłaczające wobec poprzednika pisowskiego, że jedynym rozwiązaniem jest natychmiast ją odwołać, oczywista najlepiej przy użyciu starych i sprawdzonych metod plebiscytowych.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)