ekonomista  grosik ekonomista grosik
32
BLOG

Opętanie - cz. II

ekonomista  grosik ekonomista grosik Rozmaitości Obserwuj notkę 5

Poczułem zaciskające się palce Ireny na mojej dłoni. Danka zachowywała się, jakby spazmy ją dopadły, sztywniała, łkała, wyrywała się - trzymałem jej rękę z całej siły, narastało ciężkie powietrze, atmosfera się zagęszczała, coraz ciężej się oddychało, po plecach czułem, jak mi ścieka strużka potu - czoło, już dawno miałem zroszone zimnym potem. Stół coraz bardziej i szybciej unosił się i opadał z głośnymi trzaskami, jak łódeczka na morskich falach, rzucana podmuchami silnego wiatru, ledwie trzymająca się kupy, podłoga wydawała odgłosy pękania pod naszymi stopami. Nagle wszystko ucichło, ja już takie doświadczenie przeżyłem nie raz, więc wiedziałem co teraz nastąpi, ale dziewczyny myślały, że to już jest po wszystkim, zdążyłem tylko wyszepnąć - trzymać się mocno, i nie puszczać! Jakiś pomruk rozległ się, w około nas, coś w końcu zawyło przeraźliwie, okna jakby burza rozerwała w strzępy, tak głośno łomotnęły, dziewczyny podskoczyły – pisnęły, jak zaskoczone myszki złapane na gorącym uczynku, ale rąk nie puściły. Danka mocno jęczała i na stół pluła, w końcu zadarła głowę do góry ku czemuś tam, i zesztywniała cała - spojrzałem pod sufit za jej wzrokiem, i z powrotem na Danusię, z Danusi ust ; czarny dym zaczął się wydobywać, z którego zaczął się tworzyć tuż nad stołem zdeformowany kształt; ducha, demona. Rzuciłem w jego stronę - idź precz stąd demonie wymieniając jednocześnie jego imię ........ Demon gdy się ukształtował nie dość wyraźnie, zaczął krążyć od jednej dziewczyny do drugiej, nie opuszczając kręgu, i nie zwracając żadnej uwagi na mnie. Dziewczyny widziałem, jak swoje powieki zacisnęły trzęsąc się, jak świeża galareta. Kurka wodna, przeleciało mi przez myśl, teraz inną dziewczynę dopadnie ten mikrus-demon, on jednak tylko z bardzo bliska przyglądał się każdej dziewczynie z osobna, jakby chciał ich dobrze zapamiętać. Zmroziła mnie ta myśl, wszak pomyślałem, że to jeszcze nie koniec tych egzorcyzmów będzie. Szalał chwilę nad stołem mrucząc i skomląc, jak pies, który łasi się do swojego pana, ale nie wnikał w żadną z nich, więc zacząłem recytować dalej monotonnie następny werset zaklęć. Demon zatrzymał się i skierował w moim kierunku swój rosochaty mały łeb - czaił się, uderzy we mnie myślę sobie, czy jeszcze nie teraz, w końcu chyba zdecydował się uderzyć. Demon głośniej mruknął coś , czego nie zrozumiałem, i ruszył w moim kierunku, unosząc się; tuż, tuż, nad samym blatem stołu, ja tylko na to czekałem, gdy już mnie miał dopaść; brzuchem swoim zsunąłem serwetę z dużego mosiężnego krzyża, który pod nią leżał na stole, tuż przede mną. W krzyżu odbił się blask wszystkich świec, co sprawiało wrażenie, jakby zajaśniał jakąś dziwną tajemniczą mocą. Postać demona nagle się zatrzymała, jak wryta, i uskoczyła w bok, w stronę Cecylii, przy niej zawył jeszcze bardziej rozpaczliwie, aż powietrze zadrżało w całym pomieszczeniu, i wyrwała w górę pod sam sufit, kątem oka zauważyłem, że Cecylia ma na szyi mały złoty krzyżyk, który był chyba powodem tego, tak nagłego wycia i uniku demona ku górze. Trzask ram okiennych i brzęk tłuczonego szkła towarzyszyły temu nagłemu ruchowi demona, który raptownie przerywając nasz krąg, oknem czmychnął, w ciemną noc, która roztaczała się nad pięknym starym miastem - Gdańskiem. Do pokoju wpadła babcia nie wytrzymując napięcia i tych hałasów, oraz z niepokoju o wnuczkę. Wstałem od stołu zwracając się do starszej pani; nie dotrzymała pani słowa jakie mi dała, wiem, ale niepokój mój o wnuczkę był silniejszy od głosu rozsądku – cóż powiadam do starszej pani; wszystko już dobrze, i jest w porządku, dodałem ciszej. Kazałem dziewczynom puścić już swoje dłonie, Danka zemdlona osunęła się na Cecylii kolana, więc odwróciłem się do niej, wziąłem ją na ręce i położyłem na tapczan, nagle ocknęła się, otworzyła szeroko zaczerwienione oczy z pytaniem, co się stało?, nic takiego, odpowiedziałem jej cicho, już jest po wszystkim. Uśmiech wystąpił na jej usta gorączką okaleczone, a jej oczy nagle poweselały. Wytarłem jej zmęczoną i spoconą twarz serwetką, i pomogłem jej usiąść w miarę wygodnie. Kim pan jest?, zwróciła się do mnie zaciekawiona, teraz już twoim znajomym, przedstawiłem się jej, i uśmiechnąłem się do niej słodko, aż młódka pokraśniała na policzkach. Zwróciłem się do jej babci, proszę panią, a co z oknami?, damy sobie radę mój panie, wszak tu podwójne skrzydła okienne są, wyleciały szyby z tych zamkniętych, te otwarte są całe, a rano szklarza poproszę, to naprawi mi szkody. Najważniejsze, że moja wnuczka poweselała i wolną już jest - uśmiechnęła się do mnie przez łzy. Danusia - zwróciłem się do dziewczyny, uważaj dziecino na takie numery, wszak zbyt podatny charakter masz na sugestie, by się w takie rzeczy bawić, a przy okazji ignorując pewne zasady okultyzmu. Tak, tylko narażasz siebie na takie męki jakie przeżyłaś i na tak niebezpieczne doznania, i narażasz całą rodzinę. Zawsze cię to coś opanuje, jak temu ulegniesz – pamiętaj o tym młoda damo, dobrze, dziękuję; będę o tym pamiętała, zresztą - nigdy więcej wróżb, ani seansów spirytystycznych, odpowiedziała mi stanowczym głosem, to dobrze, bo ignorowanie nieznanych ci mocy, może nie tylko ciebie zniszczyć psychicznie, zabić, ale i członków twojej rodziny - miej to na uwadze, dobrze?, dobrze. Dzięki za radę, będę ją miała na uwadze, i jako przestrogę! No to na mnie już pora drogie panie, muszę wracać do rodziny, bo już późno się zrobiło, a dzisiaj jeszcze rodzinę zabieram do rodzinnego miasteczka. Babcia prawie po rękach chciała mnie całować, gdy się zbierałem do wyjścia, bo nic za to, co uczyniłem od niej nie chciałem - nalegała, ale stanowczo wyperswadowałem jej, że darem się dzielimy, a nie na darze zarabiamy. Pożegnałem babcię i Danusię, zabrałem swoje rzeczy i dziewczyny mnie odprowadziły pod sam blok. Po drodze mnie wypytując; co robię, gdzie pracuję, gdzie mieszkam - ciekawskie młode damy. Wie pan co?, szepnęła Irena, słucham; pierwszy raz takie coś przeżyłyśmy, przerwałem im dodając, mam nadzieję, że ostatni - oczywiście! Więcej nie mamy zamiaru takiego czegoś przyzywać, to dobrze odrzekłem dziewczynom. Gdy tak rozmawialiśmy pod blokiem, zwróciłem się jeszcze do dziewczyn; posłuchajcie miłe panie, nie mówcie o tym nikomu, bo z was zrobią świrnięte jędze, lepiej to zatrzymajcie dla siebie, bezpieczniej tak będzie dla was, i dla waszego dobrego samopoczucia lepiej, ok?, tak! A wie pan?, my Dance w to opętanie nie wierzyłyśmy - myślałyśmy, że ona udaje, by nas wytrącić z równowagi i nastraszyć. Dopiero po tej ostatniej scenie z pana udziałem, uwierzyłyśmy w to wszystko. Teraz już jest dobrze - pan się spieszy?, więc nie będziemy panu tym głowy zawracać, ależ nie zawracacie mi głowy, dla was to było nowe doświadczenie i przeżycie, bo trudno uwierzyć w coś transcendentnego nie doświadczając tego, wy miałyście tą okazję, by to poznać bliżej, widocznie to wam było pisane, a tymczasem; kolorowych snów wam życzę drogie panie, i dobranoc - dobranoc! Dziewczyny odwróciły się i szybko poszły, w swoim tylko znanym kierunku. A ja?, cóż - wszedłem do góry, chwilę pogadałem o tym i owym, w końcu pożegnaliśmy się z siostrzenicą Halinki, i ruszyliśmy wraz z Romkiem do samochodu, i jazda do naszego domu, w naszym już miasteczku, też bardzo; starym, pięknym, i w miarę, jak na ten czas; jeszcze bezpiecznym ...

skromny - kochający wiedzę, i ludzi tolerancyjnych ...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Rozmaitości