ekonomista  grosik ekonomista grosik
40
BLOG

Pośród ludzi, a jednak samotna ... 1/4

ekonomista  grosik ekonomista grosik Rozmaitości Obserwuj notkę 4

Marię poznałem w latach osiemdziesiątych, byłem wówczas na urlopie z przyjaciółmi, i ona przyjechała na wczasy nad to samo jezioro, tylko że ona spała na terenie ośrodka wczasowego, a ja z przyjaciółmi, nad jeziorem pod; namiotem, księżycem, i gwiazdami na bezchmurnym niebie – oczywiście, nie w każdą noc niebo było tak klarowne. Moje warunki bytowania były bardziej surowe, ona korzystała z warunków bardziej komfortowych. Pewnego dnia gdy wypływałem na jezioro kajakiem, jakaś dziewczyna tuż obok mnie głośno krzyknęła, aż podskoczyłem do góry; zabierzesz mnie rycerzu ze sobą?, spojrzałem za głosem odruchowo w bok i ją ujrzałem; zjawiskowe cudo - nie ma sprawy, odkrzyknąłem, ale zamku, to ja młoda damo nie posiadam, zaśmiała się na cały głos i dorzuciła; takiego rycerza z zamkiem, to ja tu nie szukam, bo już jednego z zamkiem, ale przy rozporku i z zakutym łbem miałam, tu jednak szukam dobrego pływaka. A skąd ten pomysł młoda damo, że ja nim jestem?, a stąd, że kajakiem nikt kto nie umie dobrze pływać na taką falę się nie wybiera, a... tu mnie pani masz – więc, dobrze! Skoro nie boisz się z nieznajomym płynąć, to wskakuj do kajaka. Podeszła do mnie, przywitała się podając mi swoją drobniutką dłoń – Maria jestem, przedstawiła się. Bardzo mi miło Mario – rzuciłem do niej, cygan jestem; jak to?, poważnie?, nie... po prostu chcę byś wiedziała, że nie zawsze mówię prawdę - dobrze cyganie, niech i tak będzie; śmiejąc się ciągle, wskoczyła mi przed nos do kajaka. Wypłynęliśmy na środek jeziora - później, skierowałem kajak, w stronę wyspy, dokąd to płyniemy cyganie?, na wyspę, a po co?, ognisko sobie rozniecić, kiełbaski podpiec, i ciut pooddychać świeżym powietrzem przy muzyce, a co milutka?, coś nie tak?, nie o to chodzi, z ciekawości pytam, a ja już myślałem Mario, że zaczęłaś mnie się w końcu bać – skąd taki pomysł, po twojej minie i oczkach to widać. Maria roześmiała się swoim dźwięcznym głosem ponownie, no tak, prawdą to jest, że ciut cykam, ale to nie znaczy, że się ciebie, aż tak bardzo boję, trochę ćwiczyłam sztuki wschodnich walk na studiach, więc uważaj – teraz, ona mnie rozśmieszyła do łez, a ty myślisz Mario, że ja w wojsku byłem kucharzem?

Masz dziewczynę?, nie... nie mam, ale mam żonę i dwójkę pięknych dzieci - co?, pewnie w to mi teraz nie wierzysz, bo jak cyganowi wierzyć - prawda?, fakt! Teraz Mario ci mówię prawdę, do tego jeszcze ci dodam, że od trzech miesięcy jestem w separacji, i to jest też absolutnie prawdą. A co się wam stało?, spytała mnie, hm; jakby ci tu rzec, by nie skłamać; niezgodność charakterów, ponoć; tak mi żona oświadczyła, a... po ilu latach małżeństwa?, jeśli to nie jest tajemnicą, skądże odrzekłem, po; raz, dwa, trzy – jest! Po siedmiu - szybko to zauważyła, tak, nawet bardzo, roześmiałem się szczerze. I co?, rozstajecie się na zawsze?, nie wiem; wiesz Mario, gdyby dzieci nie było, to bym się nawet nad tym nie zastanawiał, ale są dzieci i to jest duża odpowiedzialność. Wiesz, nie chciałbym, by bez ojca i w niekompletnej rodzinie się wychowywały, ale decyzję żonie zostawiłem, czyli przerwała mi, poszedłeś na łatwiznę?, tak myślisz?, tak, bo tak to wygląda, i ja tak to odczuwam – rzekła mi, może i masz rację, odrzekłem, ale na siłę nic nie uczynisz, nic nie osiągniesz, i nic nie zbudujesz dobrze, a żyć w małżeństwie z dnia na dzień, jako persona non grata, to chyba już przesadą jest, nie sądzisz? Życie i utrzymywanie rodziny na siłę, to żadne wyjście Mario, czasami gorszym jest to, niż życie i opiekowanie się dziećmi z daleka.

Horacy powiadał:

Invitum qui servat, idem facit occidenti, co to cyganie znaczy?, kto ocala kogoś wbrew jego woli, to tak, jakby go zabijał, hm; coś w tym jest - rzekła po chwilowej ciszy Maria.

Mario, wy kobiety macie swój specyficzny punkt widzenia; świata, życia rodzinnego, etc, i ja was czasami w tym wszystkim nie rozumiem, dlatego zostawiłem decyzję żonie - zatęskni, wrócę na łono rodziny, jak nie - no cóż, siła wyższa. Tak bez żalu to zrobisz?, hm; żal moja droga, to część naszego niewłaściwego postępowania, jednak nie powinien być przepustka do lepszego życia - niby nie, bo to jest tylko indywidualne odczucie i nie przez wszystkich zrozumiałe - tu masz rację Mario, przytaknąłem jej stwierdzeniu!

Dopłynęliśmy do wyspy, wyciągnąłem kajak na brzeg, wziąłem ze środka plecak i poprowadziłem ją w głąb wyspy, po krótkim marszu plecak zrzuciłem i powiedziałem jej; tu Mario zrobimy sobie ognisko - kiełbaski, lubisz nad ogniem opiekane i odymiane jałowcem, jałowcem?, nigdy tego nie robiłam i nigdy takiego czegoś nie jadłam; dobrze - więc, teraz masz okazje sobie sama, tak je upichcić do smaku z jałowcem - ciut chłodem od wody powiewało. Rozpaliłem szybko ognisko, podałem jej kiełbaski w torbie, włączyłem jej radio tranzystorowe, a sam poszedłem po kije, zrobiłem kijki odpowiednio tak, by kiełbaska nie zjeżdżała nam do ogniska, i podałem jeden z nich Marii; założyła kiełbaskę i siedliśmy przy ognisku na pniakach, by je opiec, po chwili milczenia zapytałem ją:

A co u ciebie takiego wydarzyło się w życiu, że sama teraz pływasz z obcym facetem po jeziorze? Maria spojrzała na mnie lekko zaskoczona i zaczęła po chwili ciszy z pewnym ociąganiem się, swoje przeżycia mi opowiadać:

Urodziłam się w rodzinie mieszanej; ze strony ojca, byłam z rodziny prawników, a ze strony matki, z rodziny nauczycielskiej - nie bardzo im się powodziło, bo w tamtych czasach prawnik czy radca prawny dużo nie zarabiał, a do tego musiał pracować na kilku etatach w różnych zakładach czy przedsiębiorstwach państwowych. Mama uczyła w szkole, płaca jej też była niska w stosunku nawet do tych podstawowych codziennych naszych potrzeb. Jednak ja też, zdecydowałam się wybrać pedagogikę. Wpierw ukończyłam Liceum Pedagogiczne, a później poszłam na studia pedagogiczne, tam też poznałam na czwartym roku Historii prawie fajnego chłopca - Janusza, w którym się bardzo zakochałam. Po sześciu wspaniale wspólnie spędzonych miesiącach pozwoliłam Januszowi na intymne zbliżenie się do mnie, co spowodowało rozpad naszego związku. Po tych erotycznych doznaniach, zaczął mnie nagle unikać, bez żadnego powodu i wyjaśnienia. Widzisz, mój drogi cyganie; on był z tych co szukają doświadczeń z kobietami, a nie stałego związku. Był kimś, kto potrafił czarować, i tylko czarować, zabierał mnie do teatru, do kina, na prywatki – mieli jego rodzice na działce domek z kominkiem, i tam on organizował nam urocze spotkania, wiesz; świece, piękne kwiaty, łagodna nastrojowa muzyka, dobre wino, i w końcu mnie tym zbałamucił - bogacz dodała podenerwowana wspomnieniami Maria! Oddałam mu to, co zawsze uważałam za coś co posiadam najcenniejszego, i co mogę mojemu ukochanemu ofiarować od siebie, w godzinie naszej wspólnej miłości, a ten błazen tego nie uszanował, poddał się tylko tym swoim instynktom i żądzom zwierzęcym, a nie pięknemu uczuciu, jakim ja w stosunku do niego wówczas pałałam, tym nagłym porzuceniem, zdołował mnie na kilka długich lat.

Janusz, jak się później dowiedziałam od koleżanki - zostawił mnie dla inne dziewczyny, z którą ponoć już poprzednio chodził. Myślałam, powiada mi Maria ze łzami w oczach, że on we mnie naprawdę się zakochał, i dlatego tak postąpiłam, jak postąpiłam, czyli bardzo źle - zawsze sobie wmawiałam, że oddam się mężczyźnie, którego pokocham, i który mnie pokocha, i to dopiero w noc poślubną, a tu proszę - taki wstyd i hańba, już nigdy żadnemu facetowi, tak ślepo nie zaufam, pomyślałam wówczas z rozpaczy.

Maria bardzo długo to rozejście się z Januszem, i swoje psychiczne załamanie przeżywała, to ją psychicznie naznaczyło na całe życie, wówczas nawet nie przeczuwała, jak bardzo. Miała, nie tylko ona w swojej rodzinie takiego pecha, jej starszy brat, to samo przeżył, i to niedługo po Marii zawodzie; jego też zostawiła kobieta dla innego faceta, a to dołuje psychikę – powiada Maria, bo człowiek wówczas wyobraża sobie, że z nim coś jest nie tak - myśli sobie, naiwnie postąpiłam, to teraz mam za swoje, ale powiedz mi, jak się ustrzec od takich błędów?, nikt przecież na czole nie ma wymalowane; erotoman, bawidamek, facet poszukujący ciągle nowych doświadczeń i wrażeń seksualnych, czyli "seksoholik" - wspomina Maria. Wiesz cygan - człowiek myśli, że księcia mu się udało złapać za nogi, a złapał przysłowiowe gówno, które zatruło mu całe życie, i całe życie ten jego fetor będzie czuć, i to wszędzie gdzie tylko się ruszy. Zrobiłam się tak ostrożną, że po studiach poświęciłam się całą sobą pracy i młodzieży, z którą bardzo dobrze się rozumiem.

Wiesz cygan; lekcje, biwaki, kolonie, wycieczki, czyli czas z nimi spędzany, zabierają mi połowę mojej młodości i radości, którą przeważnie z nimi, i tylko z nimi je dzieliłam i dzielę. Nawet nie zauważyłam, że trzydziestka mi minęła, jak Kometa Halleya ziemię – łuna ognia i ciemna zwariowana noc, i ta wewnętrzna niemoc.

Pod koniec lat siedemdziesiątych dałam się namówić w wakacje na wczasy organizowane dla nauczycieli. Wiesz, to coś takiego jakoby integracyjnego miało być - prawie połowa nauczycieli była z mojej szkoły, zaś pozostała część wczasowiczów z okolicznych szkół, i może bym na nie, nie pojechała, ale nic nie miałam w planach do roboty, a serdeczna koleżanka moja ze swoim mężem na mnie cały czas naciskali, bym jednak jechała. Miała ona brata, który za granicą oddelegowany pracował, a teraz on też miał im towarzyszyć, bo dostał urlop - więc, do pary mi go postanowili przypiąć i na mnie bardzo naciskali, bym się tylko zgodziła!

Śmieszyło mnie to ich naciskanie troszkę, więc im od razu powiedziałam, że i tak z tej mąki chleba nie będzie, po prostu tak czułam wówczas, ale się upierali - więc, dobrze powiadam im; jedziemy - on miał dołączyć do nas, troszkę później ...

skromny - kochający wiedzę, i ludzi tolerancyjnych ...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Rozmaitości