ekonomista  grosik ekonomista grosik
36
BLOG

Pośród ludzi, a jednak samotna 2/4

ekonomista  grosik ekonomista grosik Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Czy go znałam?, nie..., skądże; widziałam tylko jego zdjęcia, bardzo fajnie wyglądał na nich - był, wysoki, przystojny, ale to były tylko fotki, i nic więcej. Po przyjeździe na miejsce przydzielili mi chatkę bardzo blisko jeziora, dość wygodną, i było mi w niej cacy. Warunki takie, niczego sobie - więc, rzekłam pod nosem; dobrze będzie, troszkę tu wypocznę, odprężę się, będę miała do pracy więcej animuszu. Ta moja myśl, stała się wówczas tam nad jeziorem, moją myślą przewodnią.

Po trzech dniach Darek przyjechał - wiesz, brat mojej bardzo dobrej koleżanki, ten ze zdjęć, co mi go z mężem swoim przypisała do pary - tu się Maria głośno roześmiała. Zorganizowano wieczorem ognisko z dodatkami, jakim sam wiesz najlepiej – uśmiech z Marii ust nie schodził nawet na moment, jak to mi opowiadała. I wiesz cygan; hulaj dusza, piekła nie ma - wieczór piękny, pogoda wspaniała, jak na zamówienie - więc, zaczęliśmy szaleć, później; księżyc, gwiazdy, i romantyczna pogawędka; sam na sam z nim na spacerze po lesie. Po tym ognisku - wieczorku zapoznawczym, jak to ja go ochrzciłam na drugi dzień, Darek zaczął się do mnie przybliżać i chyba zbyt szybko to robił, i zbyt nachalnie, jak na mój gust, bo alarm mi się włączył od razu - uważaj Mario kochana, bo kłopoty, są już; tuż, tuż!

Po czterech dniach, tak się do mnie rozochocił szaleniec, że postanowił mnie na siłę pocałować, łapiąc mnie równocześnie jedną ręką za pierś - może miał jeszcze, inne zamiary względem mojej osoby. To mnie tak do niego zraziło i wkurzyło, że nie tylko go spoliczkowałam i wyzwałam od prostaków wysyłając go do diabła ze swoimi prostackimi zalotami, ale na drugi dzień, spakowałam się zaraz z samego rana, i wyjechałam bez jednego słowa do domu, i tyle miałam z wypoczynku w miłym mi towarzystwie na wczasach.

Ludzie cygan, czasami potrafią ci pomóc podjąć właściwą decyzję, w określonym czasie i miejscu, i ja to od zawsze rozumiałam z drobnymi potknięciami – jednak, zawsze udawało mi się z tego wyjść z twarzą, prócz tego jednego, jedynego razu, kiedy byłam na studiach.

Do końca wakacji wszystkie dnie prawie spędzałam w domu, na czytaniu; książek, oglądaniu TV, i słuchaniu dobrej muzyki, ale kilka razy dałam się też, do kawiarni, kina, teatru, na basen, moim znajomym zaprosić – tak mi leciały dni i tygodnie.

Mario, przepraszając ją, przerwałem delikatnie jej wspomnienia; dokończymy to wieczorem przy ognisku - wiesz, organizujemy ognisko dzisiaj przy swoich namiotach, możesz nas z koleżankami odwiedzić, będzie nam naprawdę bardzo miło. A jak was znajdę?, posłuchaj Mario, przy naszych namiotach wisi krwistoczerwony proporczyk pirata(Rogera), i będzie widać dym z ogniska - więc, nie trudno będzie ci do nas trafić – dobrze, znajdziemy was! No..., to milutka teraz zabierajmy się szybciutko z tej wyspy, bo zaczyna coraz mocniej wiać i chmury dość niski pułap mają, deszcz; tuż, tuż, a nawet burza może z tego wyniknąć. Zgasiłem wodą szybko ognisko i wróciliśmy do przystani na wysokiej fali - umówieni, na wieczorne ognisko, o ile nie zacznie deszcz lać. Pod wieczór jednak, wiatr się wyciszył, chmury zniknęły za horyzontem i wyszło słonko, moja prognoza nie sprawdziła się, i bardzo dobrze!

Na ognisko do nas zwaliło się dużo kobiet roześmianych z obozu nauczycielskiego, które Maria zwerbowała – więc, ognisko zapowiadało się nawet nie źle, i też takie wspaniałe było. Noc była bezchmurna; gwiazdy i księżyc pięknie świeciły, kobiety fajnie się z nami bawiły z innych ośrodków też wiara dołączyła do naszej paczki i zabawy - cóż więcej nam było do szczęścia potrzeba? W gitarze mojej, kilka razy musiałem struny wymieniać, bo mi strzeliły od mocnych akordów, ale ballady i szanty płynęły jedna za drugą, po tafli jeziora, prawie nieprzerwanie, aż do czwartej rana - gałęzi nam zabrakło i fajnie że się tak stało, bo inaczej, to nasi goście chyba od razu na śniadanie z ogniska naszego by szli i to bardzo nierównym krokiem.

Z Marią później, jeszcze parę razy się widziałem, ale do tematów naszego prywatnego życia nie wracaliśmy. Wystarczyły nam długie spacery po lesie i wolna rozmowa - prawie na wszystkie tematy, dotyczące: Filozofii, Psychologi, Historii, wielkich religii świata, Archeologii, itp.

Maria miała podobne upodobania do moich, co zauważyłem już po naszych pierwszych spotkaniach, jednak nie była ona w moim typie, jak to powiadają rozsądni ludzie, tak bym się mógł w niej zakochać i wpaść po uszy, czy coś w tym stylu.

Maria miała, nienaganną figurę, była; wysoka, zgrabna, miała długie mocno falowane włosy, i te swoje piękne niebieskie oczy - bardzo marzycielskie oraz coś, co powodowało, że w niej swoją siostrę bardziej widziałem, jak obcą mi kobietę. To odczucie było dla mnie czymś nowym, nigdy takiego wrażenia nie wywarła na mnie obca mi osoba, a do tego wszystkiego jak już wspominałem, bardzo; zgrabna, ładna i dorosła kobieta, i chyba dobrze że tak się stało, bo nie chciałem, by między nami coś się zmieniło, co by nas zmusiło do niewidywania się.

Po niecałych dwóch tygodniach biwakowania, musiałem obóz i wspaniałe towarzystwo pożegnać, i go opuścić. W pracy wynikły jakieś nieporozumienia, i szef mnie z urlopu odwołał - pożegnałem wszystkich i wróciłem do domu, i do codziennych obowiązków.

Cóż - przypadki, chadzają po ludziach, jak to niektórzy ludzie twierdzą - choć, tak prawdę tu pisząc, w przypadki ja osobiście nigdy nie wierzyłem, i nie wierzę!

Po tym krótkim urlopie i naszych spotkaniach, później; Marię bardzo rzadko widywałem, a jak już, to nasze widzenia ograniczały się do takich czysto ludzkich spotkań, i grzecznościowej wymiany słów; część, jak ci życie i czas płynie?, jak zdróweczko?, jak tam młodzież w szkole ci się sprawuje?, itd; itp.

Dopiero po latach, Maria mnie zaczepiła w sklepie; antena satelitarna jej odbierać nie chciała - więc, mnie się zapytała przy którymś spotkaniu, czy się znam na naprawach anten satelitarnych, i czy bym jej tej usterki nie naprawił. Odpowiedziałem jej, jak każdemu, kto mnie o coś prosił; nie ma sprawy, w końcu "złotą rączką" jestem, na co Maria się głośno roześmiała – zobaczymy rzekła. Na odchodne spytała mnie jeszcze, czy lubię ciasto do kawy, oczywiście odrzekłem, a szalotka może być?, jasne - rzuciłem szczerze. To co?, jutro po obiedzie, tak o szesnastej?, oczywiście - może być, jutro o szesnastej. Na drugi dzień po obiedzie, wziąłem przybory i ruszyłem na fuchę do Marii mieszkania z drżącym sercem, bo jak mi się nie uda, to wstyd jak diabli, myślałem sobie po drodze.

Zadzwoniłem do drzwi - otworzyła mi Maria, przywitałem się całując ją w policzek, i od razu pytam; gdzie ta antena?, na balkonie - więc, ściągnąłem buty i poszedłem na balkon: Maria międzyczasie wodę wstawiła na kawę i wyszła do mnie na balkon zobaczyć, co tam też ja modzę, a tam nic ciekawego nie było, prócz przerdzewiałych drutów, które wiatr ukręcił, zrobiłem z kablami co należało i wróciłem na kawę i obiecane ciasto, do pokoju – dumny z siebie, jak paw ze swojego ogona ...

Maria, po chwilowym zamyślenia się, spytała mnie znienacka; i co cygan?, wróciłeś wówczas do swojej żony i dzieci?, no jasne, ale wiesz Mario, nie od razu - nie...?, a kiedy?, od naszego widzenia się nad jeziorem?, hm; po sześciu miesiącach - dopiero?, niestety dopiero. I co potem było?, nic szczególnego - codzienność. Obowiązki podzieliliśmy między siebie, jak Pan Bóg; całe niebo, całą ziemię, i każde robi to, co do niego należy, czyli do czego go Bóg w swojej mądrości stworzył i dał mu ku temu talent.

Teraz moja droga, pełna równowaga i harmonia w pożyciu rodzinnym, i to bez wykrzykników, nie rozumiem – no wiesz Mario, bez takich zdarzeń co by cię mogły porazić i na kolana rzucić - po prostu monotonia. Nie zauważyłaś tego, że mam już pasemka od takiego niczym niezmąconego stylu życia?, roześmiała się delikatnie, po czym dodała; ja też już ich mam i pokazała mi palcami swoje srebrem przyprószone włosy - myślałem, że zrobiłaś je sobie u fryzjerki - nie..., to życie moje mi ich zrobiło ...

Mario, powiedz mi tak szczerze, jak to jest?, ty jesteś wolna, nikt cię nie truje, robisz co tylko chcesz i siwiejesz - ja, żonaty, dzieciaty, ograniczony obowiązkami rodzinnymi, etc; i też siwieję, czy aby jest coś w naszym doczesnym życiu, coby nas od tej starości i dołów psychicznych uchroniło? Jasne że jest, odrzekła z uśmiechem Maria, co takiego?, pytam zaskoczony – nie urodzić się w ogóle, żartujesz rzekłem śmiejąc się szczerze z jej pomysłu - tak, to jest jedyne wyjście, w końcu dodałem, coś na wzór sapera, a co z tym ma saper wspólnego?, pyta mnie Maria; on milutka, też się myli tylko raz!

Maria jak zauważyłem, całkiem poważnie do tego zagadnienia podeszła, a ja tak; półżartem, półserio - po prostu, jak niczym nie łamiący się facet, którego można by było czymś w ogóle zrazić.

Powiedz mi jeszcze cygan, a co z miłością?, hm; miłość?, miłość moja droga, to uczucie, które w młodości jest tak gorące, że aż parzy - istna magma; później stygnie, aż w końcu twardnieje, jak skała wulkaniczna. W ludzkim wymiarze można powiedzieć, że na początku związku jest silne niekontrolowane niczym uczucie i wybaczanie sobie drobnych usterek i błędów, które z czasem podlega kompromisowi, by w końcu zmienić się w szacunek do siebie samych, lub w nienawiść, to wszystko – cóż więcej ci mogę o niej powiedzieć? Z każdym rokiem miłość ma inną twarz - inaczej ją się postrzega, odczuwa, przeżywa, etc; myślę Mario, że są to indywidualne doświadczenia i doznania. Moja była i jest taka, jak ci tu opowiadam, bez fanfar - twoja, mogła być przez ciebie, inaczej; postrzegana, rozumiana, przeżywana, etc. ilu ludzi, by ci na to, tak zadane pytanie nie odpowiadało, to każdy będzie miał swoją wersję; wrażeń, doznań, odczuć, przeżyć, etc; nie sądzisz Mario?, chyba tak, po dłuższym zastanowieniu się, dodała Maria z uśmiechem – chyba masz piękny cyganie rację.

A co u ciebie Mario zmieniło się przez ten nieubłaganie mijający czas? - prócz pasemek?, - tak, prócz pasemek.

Pod koniec lat dziewięćdziesiątych byłam na szkoleniu komputerowym, trzy tygodnie - wiesz, nowe technologie wkraczały na nasz rynek i trzeba było iść z duchem czasu, w końcu to szkolenie mi się później przydało tak, jak kawałek papy krawcowi na łatę, by załatał dziurę, ale to nie o tym kursie ci chcę tu opowiedzieć, tylko o facecie, którego na nim poznałam.

Wysoki, brunet o ciemnych, jak noc oczach, to te jego czarne oczy tak mnie urzekły chyba, bo zgodziłam się jeszcze raz spróbować swojego szczęścia z facetem. Andrzej mu było na imię, umiał grać na gitarze jak mało kto, i piękny głos miał, przynajmniej moim zdaniem – przyjaciółkom moim też się bardzo podobał, i chyba mi go zazdrościły.

Próba naszego szczęścia trwała około roku, przeżywałam drugą jakby to ująć i nie skłamać – miłość ...

Andrzej, człowiek o romantycznej duszy wiedział, jak kobietę podejść, by nic nie wykapowała, jednak po dziewięciu miesiącach spędzanych od czasu do czasy razem, bo on mieszkał i pracował w mieście oddalonym o około trzysta kilometrów ode mnie - więc, częstsze widywania się, nie wchodziły w grę, ale obiecał mi, że przeniesie się do mojego miasta i tu będzie, w którejś ze szkół pracował – myślałam wówczas, że księcia za nogi, tym razem już naprawdę załapałam ...

 

skromny - kochający wiedzę, i ludzi tolerancyjnych i zniesmaczony łamaniem Konstytucji RP, tj:  Art.  54. [Wolność słowa] 1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. 2. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Ustawa może wprowadzić obowiązek uprzedniego uzyskania koncesji na prowadzenie stacji radiowej lub telewizyjnej. ...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości