Marek Migalski Marek Migalski
3745
BLOG

PiS popiera Tuska, czyli czy doktor Zaremba jest na sali?

Marek Migalski Marek Migalski Polityka Obserwuj notkę 51

Jakiś czas temu doktor Piotr Zaremba, specjalista dolegliwości wszelakich, zdiagnozował u mnie zespół Tourette’a , ups – przepraszam – zespół Kaczyńskiego. I ja – durny – miałem o to do niego pretensje, upierałem się, że nie, że skądże, że to po prostu walka polityczna z konkurencją na prawicy. Baju, baju – chciałoby się powiedzieć. Bo jednak doktor Zaremba miał rację i jego diagnoza była po prostu słuszna. Dlaczego? Bo napisałem- co prawda - ostatnio kilkanaście notek na blogu, zrelacjonowałem swoją działalność od 2009 roku, udzielałem się w Strasburgu, jeździłem po kraju budując struktury PJN, ale w głębi duszy czułem, że wcześniej czy później będę musiał znowu coś o Kaczyńskim napisać obrzydliwego. Nic to, że krytykuję Tuska, Millera czy Palikota – to tylko przykrywka po to, by jeszcze bardziej skrycie uderzyć w prezesa PiS. No i stało się – muszę dziś napisać o Kaczyńskim. Czuję, że to ode mnie silniejsze, że powodują mną jakieś nieznane i nieokiełznane siły, że nadciąga szał. Dziki szał!

Bo jakże inaczej, niż zwykłą chorobą, można wytłumaczyć to, że jedynie ja zauważam, że PiS dokonuje rzeczy niebywałej – chwali Orbana dokładnie za to, za co krytykuje Tuska. Najcięższe umysły z Nowogrodzkiej (te „najcięższe” to niezamierzona ironia – kolejny dowód na moją chorobę) ruszyły do boju wykazując, że przecież nie ma się co czepiać premiera Węgier, bo premier Polski robi dokładnie to samo – ogranicza niezależność banku centralnego, dławi opozycję, zawłaszcza media publiczne itp. Czy to prawda? W znacznej części tak (o czym już pisałem przed paroma dniami). Ale jeśli tak, to dlaczego PiS wzięło tak ochoczo w obronę Orbana („obrona Orbana” – znowu ten zespół Tourette’a)? Dlaczego  Kaczyński nie może się nachwalić premiera Węgier, podczas gdy dla naszego ukochanego „prajmministra” ma jedynie słowa pogardy i żalu? Dlaczego PiS chętnie staje po stronie Węgier, kiedy skarży się na to, że w Polsce tymi samymi metodami niszczy się opozycję? Jakże to tak, że to samo, co  nad Dunajem jest obiektem zachwytu prezesa, nad Wisłą zasługuje na najwyższe tony oburzenia? To chyba jakaś – Państwo wybaczą – niekoherencja w myśleniu.

Jak to się dzieje, doktorze Zaremba, że tylko ja to dostrzegam? I jak to się stało, że nie dostrzegł tego Pan, taki wytrawny diagnosta i poszukiwać chorób wszelakich? Czyżby ta niekoherencja w wykonaniu Pana ulubionego polityka umknęła Pana wnikliwemu węchowi? Nie może to być! Znaczy się – po raz kolejny zwariowałem ja. Teraz to już raczej jasne – widzę, co inni nie widzą; dostrzegam, czego nie dostrzega doktor Zaremba; piszę, o czym inni milczą. Czyż to nie wyczerpuje znamion choroby psychicznej. Panie doktorze Zaremba – ratuuuuuunkuuuuu!!!!!!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (51)

Inne tematy w dziale Polityka