Za artykuł dostałem 7 miejsce w konkursie dziennikarskim, dostając w nagrodę mosiężną sarnę o wysokości 20 cm.
Wstęp mojego artykułu będzie słaby. Ale wstęp do naszego życia również nie jest najlepszy. O to marny sposób ludzkiej prokreacji. Tracimy dziewięć miesięcy. Pewności, że ten stracony czas nastąpi już po powyższym nie mamy. Z inżynieryjnego punktu widzenia, sposób rozmnażania wśród ludzi jest całkowicie nieprzemyślany. Ludzie mogliby rozmnażać się przez pączkowanie… Nie. Inżyniera, który wymyślił taką rzecz również zwalniamy. Myszy są w stanie wydać dziesięć 6-osobnikowych miotów w ciągu roku. Jednak taki sposób też nie ma sensu. Próba znalezienia odpowiedniego sposobu rozmnażania się jest syzyfową pracą. Wkraczamy tu w genetykę, która nie jest jeszcze na tyle rozwinięta, by nam pomóc. A do tego, wg niektórych jest Fe, be i nieetyczna. Jesteśmy zarodkami, a nasze życie jest już marne i niezgodne z zasadami inżynierii. A ponoć to najpiękniejszy moment w życiu…
Pierwszy akapit rozwinięcia napisałem interesująco i ciekawie. Podobnie kolejny okres przemyśleń. W dzieciństwie uczymy się takich pożytecznych rzeczy, jak okradanie wielkich amerykańskich korporacji. W pięć osób sączymy pięcioma słomkami litry McDonaldowej coli, aby zaoszczędzić pieniędzy na pięciu dolewkach. Jednak niektóre stare dziady żałowały takich rzeczy, a i nie podobały się one obserwującym je ludziom. Tak samo ja zacząłem żałować mojej nieprzemyślanej opinii, która nie spodobała by się innym. Usunąłem ją więc i stwierdziłem, że dalej nie znalazłem sensu życia.
Zwykle mówi się „napisz artykuł, a życie znajdzie puentę”. Tym razem mamy puentę, a ja muszę dopisać kilkustronicowy artykuł. Do tego nie używając obrazków. Ten artykuł może być bezsensowny gdyż jest zupełnie abstrakcyjny.
Rozważmy więc teraz ową kradzież płynów z fastfoodów pod względem moralnym i światopoglądowym. Moralnie kradzież to kradzież, ale okradanie wielkiej ogólnoświatowej korporacji może być usprawiedliwiane naszymi poglądami.
5 osób*1,8 l=9 l,9l*3 zł=27 zł,27 zł-5,20 zł=21,80 zł
Owe pięć osób okradnie wielką korporację na 21,80 zł, licząc, że litr napoju kosztować ją będzie trzy złote, co przecież jest nierealne. Odbiją to sobie sprzedając kilka paczek frytek. Czemu „stare dziady” wyzywają nas od złodziei.
Owe „stare dziady” nie są prawdziwymi staruszkami w jesieni życia, czyli powiedzmy rocznik 1975 i wcześniejsze. Takie osoby są już zwykle ustatkowane i nie muszą jadać w amerykańskich fastfoodach, gdyż stać je na ugotowanie własnego domowego posiłku, bądź udanie się do miasta w celu zjedzenia kalorycznego dania w mlecznym barze.
Gdy pierogi za dwa zyle
Naleśniki z marmoladą
Wszyscy mędrcy se tam jadą
Jeść pierogi w mlecznym barze
Ja ci wcale dziś nie każę
Więcej żarcia będzie dla mnie
Może cena dziś opadnie
- Martin Gąbka, MLECZNY BAR (poezja debilna, wydawnictwo STAN, 1991 rok)
Osobniki wyglądające jak „stare dziady” to nie osoby w wieku, w którym można się już przyznawać, że naprawdę są fanami Grzegorza Turnau, a nie rozrywkowej muzyki, której gatunek zależy od położenia na mapie miejscowości, z której człowiek pochodzi oraz od dostępu rówieśników do telewizji oraz Internetu. Zazwyczaj są zepsutymi do szpiku młodzieńcami, którzy z niewiadomo jakiego powodu postanowili bronić praw bogatych. Jak wspominałem moherowy beret nie pójdzie do burger-baru. Poczciwy staruszek nie będzie drzeć się na wiejskie dzieciaki oszczędzające pieniądze, często zarobione własnoręcznie. Owa bardziej inteligentna kasta społeczna po prostu ustawia się.
∫▒〖sensżycia dx〗
Całkując rozbity sens życia dochodzimy do wniosku, iż dalej jest on funkcją, której dziedziną nie jest zbiór liczb rzeczywistych. Czy więc coś ratuje nasze rozważania, tak jak liczby urojone część z innych funkcji?
Różniczkować w tym wypadku jest niemożliwie ciężko, gdyż w niektórych ludzkich „iksach” sens życia wynosi tak niewiele, a w kolejnych osiąga tak olbrzymią wartość, iż nie znajdujemy granicy ciągu.
Aby miejscowy kretyn spotkał się z tutejszą idiotką, nie potrzeba żadnego wyższego powodu. Jednak zajmowanie się analizą matematyczną wymaga powołania, które niewątpliwie jest sensem życia.
Jeśli jednak ja zastanawiam się na tak abstrakcyjnymi i filozoficznymi tematami jak ten, to znaczy, iż mam wystarczająco energii do przetrwania.
Pół kilograma takich podrobów jak serca zawiera dużo kalorii i białka. Możemy zakupić je już za 3 złote. Dodając do diety chałwę, mleko z płatkami, zupę z wspomnianego baru oraz kilka jogurtów mamy trzy miliony kalorii i 150 gram protein. Przez to mamy wystarczająco energii, by być zdolnym również do innych funkcji życiowych – ruchu, korzystania ze zmysłów i prokreacji. Jeśli ktoś dowie się, że wpieprzamy serca i jogurty może być ciężko jeśli chodzi o to trzecie, ale najważniejsze, że żyjemy.
Nie jestem w stanie skwitować tego artykułu odpowiednim zdjęciem, a i twórcy gazety nie znaleźli nikogo, kto reklamował by się na mojej stronie, tak więc dowodzi to, iż filozofia abstrakcyjna nie jest popularnym na świecie tematem.
Zostawiając tym samym trzy linijki odstępu przed podpisem mojej osoby pragnę dowieźć, iż pisanie artykułów, by były jeszcze bardziej cholernie długie nie ma sensu. Ani sensu w powszechnym tego słowa rozumieniu, ani sensu życia.
I tym samym dochodzimy do wniosku, iż życie ma sens, aczkolwiek ten owy żadnego sensu nie ma. Co wykazaliśmy już wcześniej, dowodząc, iż nie da się go zróżniczkować. Szkoda mi jest w tym momencie rymu, rytmu, jak i poprawnej dykcji, by wykazać, na jakiej podstawie można to wywnioskować. Ten artykuł, jak mówiłem jest zupełnie abstrakcyjny i poprawnie myślący ludzie nie znajdą w nim odrobiny sensu. I właśnie to ten nieodnaleziony sens jest tym sensem życia dla ludzi genialnych.
FLINT/Unhjemson


Komentarze
Pokaż komentarze