0 obserwujących
276 notek
217k odsłon
1199 odsłon

Prezydent Wałęsa, prezydent Piskorski - tytanami kasyn i totka

Wykop Skomentuj1

Prezydenci mają to do siebie, że są w czepku urodzeni. We wcześniejszych latach przy ich hazrdowych działaniach niebo przysporzyło im sowitych wygranych.

Zwykli śmiertelnicy też oczywiście wygrywają, lecz zapewne są mało znanymi obywatelmi i dlatego nie jest o tym tak głośno.

Żona prezydenta Wałęsy postanowiła w swej bestsellerowej opowieści potwierdzić i uwiarygodnić szczęście na loteriach, które we wczesnych latach miał jej mąż. OT SZCZĘŚCIE, ot co....

POzazdrościć.




www.fakt.pl/Lech-Walesa-wygrywal-w-totolotka-Lech-Walesa-wygrywal-w-totka-Skad-Lech-Walesa-mial-pieniadze-,artykuly,178883,1.html

Lech Wałęsa wygrywał co miesiąc w totka

 

 

25.09.2012, 12:23
aFp
Leonard Szmaglik, KFP

Koniec z oszczerstwami pod adresem Lecha Wałęsy! To za nim stoją siły nadprzyrodzone - udowadnia Rafał Ziemkiewicz. Dowodu dostarczyła mu sama Danuta Wałęsa

       

Rafał Ziemkiewicz w felietonie dla "Rzeczpospolitej" opisał fragment słynnej już książki Danuty Wałęsy. Dotyczy on początku lat siedemdziesiątych, czyli czasów, w których "wedle insynuacji niecnego Wyszkowskiego", ale i kilku historyków, Lech Wałęsa miał donosić na kolegów Służbie Bezpieczeństwa i posługiwać się pseudonimem "Bolek".

"Pisze pani Danuta (Wałęsa), że było w tym czasie ciężko, ale mąż na szczęście regularnie przynosił do domu dodatkowe złotówki, po tysiąc, dwa, które wygrywał w totalizatorze. Pani Danuta zauważa przy tym, że mąż gra z pasją do dziś, ale od tamtych czasów już nigdy nic nie wygrał" – pisze Rafał Ziemkiewicz. Dodaje, że zdaniem byłej Pierwszej Damy to "dowodzi mądrości bożej". "Opatrzność widzi wszak, że pieniędzy, których wtedy brakowało, teraz już nie potrzebują" – puentuje publicysta.

Każdy, kto choć raz w życiu – choćby przy okazji niedawnych kumulacji – modlił się o wygraną w Lotto, a musiał podrzeć pusty kupon wie, że trudno o lepszy dowód doczesny na poparcie w niebiosach. A źli ludzie dalej będą mówić, że to nie Bóg a esbecja zapewniała Lechowi Wałęsie dopływ ekstra gotówki.

 




www.rp.pl/artykul/335443.html

Piskorski 138 razy rozbił bank?

Grażyna Zawadka 16-07-2009, ostatnia aktualizacja 17-07-2009 11:23 
Paweł Piskorski w 1996 r. zaświadczeniem z kasyna tłumaczył się ze swoich dochodów przed urzędem skarbowym
autor: Rafał Guz
źródło: Fotorzepa
Paweł Piskorski w 1996 r. zaświadczeniem z kasyna tłumaczył się ze swoich dochodów przed urzędem skarbowym
 

Majątek polityka. Zaświadczenie z kasyna o wygraniu 500 tys. zł jest fałszywe – uznała prokuratura, ale sprawę umorzyła

Paweł Piskorski, były sekretarz generalny PO i europoseł, dziś lider Stronnictwa Demokratycznego dotąd zwycięsko wychodził z potyczek z prokuraturą. "Rz" ustaliła, że teraz śledczy mają dowody, które kładą się cieniem na jego wizerunku. – Na podstawie zeznań świadków ustaliliśmy, że dokument o wygranej w kasynie, jaki przedstawił Paweł Piskorski, został podrobiony – potwierdza Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Chodzi o tajemniczą wygraną w kasynie Jackpol w Gdyni w 1992 r. Kiedy w 1996 r. urząd skarbowy sprawdzał, czy majątek polityka ma pokrycie w jego dochodach, poprosił o dokumenty. Piskorski przedstawił wówczas m.in. zaświadczenie z gdyńskiego kasyna. Potwierdzało, że wygrał w ruletkę 4 mld 950 mln starych złotych (dziś to ok. 500 tys. zł).

Prokuratorzy są pewni: dokument to fałszywka. – Wszyscy świadkowie wykluczyli fakt takiej wygranej – mówi prokurator Martyniuk.

– Kasyno nigdy nie wystawiło takiego zaświadczenia. Jego śladu nie ma w dokumentach – zeznał dyrektor Jackpola. Zaznaczył, że majątek trwały kasyna wynosił wtedy ok. 8 mld st. złotych. – Taką wygraną na pewno byśmy pamiętali – zeznał dyrektor. I on, i krupierzy stwierdzili, że kwota blisko 5 miliardów zł – jaką przedstawił Piskorski – była w ogóle niemożliwa do wygrania. Dlaczego?

W gdyńskim kasynie można było jednorazowo obstawić na ruletce maksymalnie milion starych złotych. – Żeby wygrać tak dużą sumę, trzeba byłoby wygrać z rzędu 138 gier. I to przy założeniu, że za każdym razem obstawia się maksymalną stawkę i za każdym razem "rozbija bank" – zeznał szef kasyna.

Na fałszywym zaświadczeniu z kasyna, które urzędnikom pokazał Piskorski, są podpisy kasjerki i pracownika Sławomira P. Kasjerka zaprzeczyła, by był to jej podpis, natomiast P. śledczym nie udało się przesłuchać. – Od kilku lat jest poszukiwany za oszustwo przez prokuraturę w Wejherowie – mówią prokuratorzy. Jednak mimo dowodów polityk nie usłyszy zarzutów. Sprawa się przedawniła, ale nie dlatego, że prowadzono ją opieszale.

Legalność majątku Piskorskiego zaczęto badać w ramach dużego śledztwa dotyczącego gangu pruszkowskiego dopiero w 2006 r. Nieco wcześniej od warszawskiego polityka związanego z mafią – Bogdana Tyszkiewicza, śledczy dowiedzieli się o kontrowersyjnej wygranej i otrzymali z urzędu skarbowego kopię zaświadczenia, które dziesięć lat wcześniej przedstawił Piskorski.

Dlaczego przez trzy lata badano sprawę wygranej, skoro już w 2006 r. się przedawniła? Śledczy milczą.

– Jestem zdumiony – mówi "Rz" szef SD. – Nigdy dotąd urząd skarbowy nie miał najmniejszych wątpliwości co do wiarygodności zaświadczenia o wygranej. Z tego co pamiętam, podpisał je ówczesny dyrektor kasyna. Mam wrażenie, że wyciąganie teraz sprawy sprzed 17 lat ma służyć temu, by mi zaszkodzić.

Śledczy badają jeszcze jedno źródło majątku Piskorskiego, który utrzymuje, że w latach 90. zarobił ok. miliona zł na sprzedaży dzieł sztuki.

Rzeczpospolita
Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale