Mikołaj Wójcik Mikołaj Wójcik
35
BLOG

Ludzie LiSty piszą...

Mikołaj Wójcik Mikołaj Wójcik Polityka Obserwuj notkę 11

Różne. Najpopularniejsze dziś są te elektroniczne. W polityce furorę robią te tradycyjne, wysyłane pocztą lub gońcem. Premier do koalicjantów, koalicjanci do premiera. Dobrze, że mają więcej szczęścia niż mój chrześniak, którego paczka zaginęła gdzieś w odmętach państwowego monopolisty. Jeszcze chwila i rekordową furorę mogą robić listy wyborcze.

Koniec koalicji jest już pewny. Nie będzie jednak tak barwny jak to dziś prognozuje kol. Wojciech Wybranowski na łamach "Naszego Dziennika". Żadnego telewizyjnego wystąpienia w piątek premier Jarosław Kaczyński nie planuje. Ale jeszcze przed końcem lipca, co już pisałem bodajże wczoraj, zbierze się Rada Polityczna PiS i szast prast - koalicji niet. Czy to jednak musi oznaczać wybory?

Teoretycznie nie musi. Bo wyrzuceni z koalicji posłowie będą mieli długie cztery tygodnie (niemal) na przemyślenie czy wybory to rzeczywiście najlepsza rzecz jaka ich może spotkać w tym momencie życia. Kredyty, synekury dla członków rodziny itp. Jak to wszystko zostawić tak nagle? Niewesoła perspektywa nawet jeśli LiS będzie miał te swoje 10 czy 11 proc. Bo kto zagwarantuje szaremu posłowi "jedynkę"? Kto zapewni, że to nie pan X zostanie złożony na ołtarzu niełatwych negocjacji Andrzeja Leppera z Romanem Giertychem? Ba, kto da gwarancję licznym pretorianom Romana G., że Lepper w ostatniej chwili ich nie wykiwa i po LiS-ie zostaną tylko wspomnienia? A w partii Leppera już ponoć trwają ostre przygotowania do samodzielnego startu. To by wskazywało na to, że do koncepcji LiS-a to Lepper wniósł przysłowiową chytrość i spryt. Giertych to raczej koncepcja hieny w skórze lisa - chciał czekać na wykrwawienie się partnera, a potem przejąć jego elektorat. Niewykluczone, że LiS jednak wystartuje razem z prozaicznego powodu: pieniądze. Choć Samoobrona ma wyższe subwencje z budżetu niż LPr, to ma nadal do spłacenia kredyty za poprzednie kampanie.

Tworzenie list wyborczych ciekawie zapowiada się w LiD (Marek Borowski zażądał ponoć aż 16 "jedynek" dla SdPl) i w LiS (Giertych chce ponoć tyle samo co Borowski w LiD, choć sam twierdzi, że... o pięć więcej). PO wszystko oddaje w ręce Donalda Tuska (jedynki) i szefów regionalnych struktur (pozostałe miejsca). PSL wystawi niemal te same listy co ostatnio, choć trochę potencjalnych kandydatów odpłynęło do PSL-Piast. PiS listy ma już niemal gotowe, ale namawia podobno wciąż kilku ciekawych polityków prawicy w tym m.in. Kazimierza Marcinkiewicza. Bo jednak wszystko wskazuje na to, że te listy będą konieczne już za miesiąc czy dwa.

Fan politycznych zawirowań, cudownych akcji FC Barcelona i ostrej gry na bandach NHL. ------------------------ e-mail: mikwojcik@gmail.com

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka