Zastanawiam się nad przygotowaniem arytmetycznym dziennikarzy do zawodu. Swego czasu Krzysiek Leski wytykał naszym kolegom po fachu nieumiejętność czytania sondaży. Tym razem ja wrzucę kamyczek do naszego dziennikarskeigo ogródka. Skąd drogie Panie i drodzy Panowie żurnaliści zaczerpnęliście tak szeroko omawiane dziś kwoty subwencji budżetowych jakie mogą stracić SLD i PiS?
Media grzmią o 65 mln w przypadku partii Jarosława Kaczyńskiego i 35 mln w przypadku partii Wojciecha Olejniczaka. To suma jaką mieliby stracić w 3 lata? Jeśli tak to po co się ją podaje, skoro do końca kadencji zostały jedynie dwa lata? A konstytucjonaliści i eksperci PKW mówią jasno: decyzja PKW przestaje skutkować utratą subwencji z chwilą końca kadencji. Nowe wybory to nowa wysokość subwencji i nowe zasady.
Szukając więc informacji ile PiS i SLD straciłyby w ciągu dwóch lat, przeszukałem zasoby PKW. Potwierdziłem to, co wiedziałem. Że subwencja jest wypłacana kwartalnie. Upewniłem się, że co kwartał PiS dostaje z budżetu 6.005.724,21 zł a SLD 3.169.240,32 zł. To efekt wyborów z jesieni 2005 roku. Zaokrąglając więc, PiS dostaje rocznie 24 mln, a SLD 12,5 mln zł. Ile więc nie dostaną do końca kadencji, jeśli Sąd Najwyższy potwierdzi decyzję PKW? Zakładając, że wyda decyzję jeszcze w tym roku, PiS straci 48 mln, a SLD - 25 mln zł.
Co więcej, nawet gdyby uznać, że dziennikarze podawali kwoty subwencji na trzy lata, nie da się obronić ich stanowiska. Bo za trzy lata PiS dostałby 72 mln, a SLD 37,5 mln. Wygląda więc na to, że moi koledzy po fachu liczyli straty na 2 lata i trzy kwartały. Ale to jest już totalnie niezrozumiałe.
I jeszcze ad meritum. Jestem w stanie zrozumieć PiS, który czuje się skrzywdzony. Spróbowałem sobie wyobrazić taką oto sytuację: na kilka dni przed terminem złożenia sprawozdania w PKW podstawiony przeze mnie człowiek w Nowym Jorku wysyła przekaz pocztowy na konto wyborcze PiS. Jest cudzoziemcem, w dodatku podaje fałszywe nazwisko i zły adres. Próba odesłania mu pieniędzy kończy się więc... zwrotem na konto wyborcze. A PKW już czeka z przepisami ustawy o partiach politycznych. Ciekawe, że wcześniej, przy żadnych wyborach, nikt na tym nie wpadł. Ale już nie mam czasu na to studium. Od dziś - urlop. Będę tu zaglądał tylko w wyjątkowo ważnych sytuacjach jak przyjście lata, rozpad koalicji itp.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)