Mikołaj Wójcik Mikołaj Wójcik
43
BLOG

Dlaczego nie zgadzam się z J. Osieckim

Mikołaj Wójcik Mikołaj Wójcik Polityka Obserwuj notkę 30

Drogi Janku, przyjdzie mi nie zgodzić się z Tobą, że wyborów nie będzie. Będą. A kto wie, może po nich przyjdzie wymarzony przez wielu PO-PiS. Skąd ta moja pewność? Spieszę wyjaśniać.

Cztery godziny rozmowy prezydenta Lecha Kaczyńskiego z liderem PO Donaldem Tuskiem to ewenement w erze po jesieni 2005 roku. Nikt tym razem nie mówił o nagrywaniu rozmów, rządzeniu dekretami itp. A przecież pamiętamy wszyscy, że tak bywało w przeszłości. Ustalenia obu byłych (przyszłych też?) konkurentów do prezydenckiego fotela to ważne polityczne wydarzenie. Nie dziwi więc dzisiejsza wściekłość Ryszarda Kalisza, który wręcz kipiał na swoim briefingu.

Wściekłość Kalisza oznacza, że SLD poważnie zaczyna się obawiać, że żaden z dwóch scenariuszy, które wydawały się na wyciągnięcie ręki, nie ziści się. Pierwszy to osławiony już rząd techniczny z Wojciechem Olejniczakiem na czele. Przyznajmy, kandydat dla PiS to byłby niemal wymarzony. Lepszym byłby już chyba tylko Mieczysław Rakowski. Ale on nie cieszy się dziś względami towarzyszy od Aleksandra Kwaśniewskiego. Drugi wariant to powrót do władzy po najbliższych wyborach w koalicji PO-LiD. Dlaczego w to nie wierzę?

Dla mnie fakt rozmowy Tusk-L.Kaczyński i ustalenia, że będą wybory w październiku to kamień milowy na drodze do ewentualnej koalicji PO-PiS po wyborach. Wiem, to dziś wydaje się irracjonalna teoria. Jestem jednak przekonany, że Platformie łatwiej jest przełknąć dogadanie się ze złymi Kaczyńskimi niż z postkomunistami, nawet ozdobionymi Bronisławem Geremkiem czy Janem Lityńskim. No way!

Wyborcy PO i większość wyborców PiS będzie jej wymagać. Jeszcze mocniej niż dwa lata temu. Jak "wielka koalicja" w Niemczech, tak tutaj liderzy będą musieli schować do kieszeni swoje ambicje i marzenia polityczne. Tusk te o samodzielnych rządach Platformy, ewentualnie wspartych ludowcami. Jarosław Kaczyński - te o pozostaniu w silnej opozycji i tym samym wzmacnianiu roli brata-prezydenta na drodze do reelekcji. Oczywiście wątpliwe by w takim rządzie obaj panowie się znaleźli. Ale gdyby wygrała PO - premierem byłby Jan Rokita. Bronisław Komorowski za bardzo zalazł za skórę PiS-owi. Gdyby wygrał PiS - pewnie Kazimierz Marcinkiewicz. A taka wygrana wciąż nie jest nierealna. Jeśli w kampanii Kaczyński i Zbigniew Ziobro będą potrafili przekonać wyborców, że wszystkie ostatnie afery są wynikiem szczególnej dbałości PiS-u o standardy, a nie prowokacji służb, to wszystko jest mozliwe.

I jeszcze słowo o moim ulubieńcu Romanie Giertychu. Dzisiejsza jego konferencja, jak słyszałem od Joasi Kryńskiej w TVN24, wzbudziła śmiechy wśród dziennikarzy. Bo lider LPR był zabawny. Jak można gloryfikować Janusza Kaczmarka i jego medialne rewelacje i jednocześnie twierdzić, że Ziobro byłby świetnym premierem? Surrealizm pełną gębą.


PS: I jeszcze słowo o doniesieniach J.Kaczmarka. Byłem uczestnikiem kilku spotkań z udziałem jego i Ziobry. Gdy dziś czytam i słucham co mówi, czuję niesmak. A już sformułowanie o państwie totalitarnym to absurd, który można wytłumaczyć tylko tym, że we Włoszech są duże upały.

Skoro Kaczmarkowi tak nie odpowiadało to co się działo w resorcie sprawiedliwości, czemu nikomu nie mówił o tym wcześniej? Zadziwiające jak dymisja z zajmowanego stanowiska przydaje odwagi. Najpierw Andrzej Lepper, a teraz Kaczmarek stają się bohaterami opozycji, mediów. Jacek Żakowski już porozmawiał sobie czule z liderem Samoobrony, którego przed chwilą się jeszcze brzydził. No, ale jak wali w "Kaczki" i jeszcze zna jakieś smaczki ze spotkań w cztery oczy to super. Teraz już zaprasza na łamy Kaczmarka. Będzie walenie Ziobry po ziobrach. Ale ubaw.

PS2: I jeszcze o komisji śledczej. Jest w tej sprawie wiele niejasności. Komisja musi powstać. Ale nietrudno dostrzec, że ci którzy jej domagają dzielą się na trzy grupy.

I: najmniejsza, składa się z tych którzy rzeczywiście chcą poznać prawdę

II: dość liczna, to ci, którzy mają własny interes by jak najszybciej poznać kto i co mówił w prokuraturze. A jak wiemy z doświadczenia, posłowie którzy dostają dostęp do akt nierzadko natychmiast donoszą komu trzeba co w nich jest.

III: ogromna, to ci którzy w komisji śledczej widzą idealny instrument do walki z kaczyzmem. To pewnie przez nich część Platformy Obywatelskiej nie zgodzi się na komisję przed wyborami. Inna rzecz, że ryzyko byłoby za duże. Bo jeśli to była intryga, to wzmacnia Leppera i Giertycha kosztem PiS, a na PO praktycznie nie wpływa. Ale jeśli nie, to Leppera niszczy doszczętnie zaś solidnie wzmacnia PiS. I jeszcze mogłoby to sprawić, że PiS wygra wybory. Więc najlepiej dla PO zrobić wybory w mętnej wodzie...

Fan politycznych zawirowań, cudownych akcji FC Barcelona i ostrej gry na bandach NHL. ------------------------ e-mail: mikwojcik@gmail.com

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (30)

Inne tematy w dziale Polityka