Nic się nie działo w weekend? no to podgrzejmy atmosferkę. Radio Zet poinformowało, że klub parlamentarny Platformy Obywatelskiej powiększy się o kilkunastu posłów, którzy zdezerterują z Prawa i Sprawiedliwości. Wszyscy mają być związani z Kazimierzem Marcinkiewiczem. Decyzja o rozłamie ma być efektem spotkania byłego premiera z Donaldem Tuskiem w Wielkiej Brytanii.
Nie wierzę. Pomijam już to, że utrzymuję jakiś tam kontakt z wieloma posłami PiS i pewnie bym coś o tym wiedział. Ale załóżmy, że ominęła mnie wiadomość. Dlaczego uważam ją, parafrazując Jarosława Kaczyńskiego, za wielkie ssanie z brudnego palca?
Primo - wg mnie za Kazikiem nie stoi aż taka grupa posłów.
Secundo - ci, co stoją to raczej ludzie typu Elżbieta Rafalska (ta od wieśmaków od ex-wiceszefa MSWiA Marka Surmacza). I nie ma ich zbyt wielu. To raczej grupa kilku niż kilkunastu osób. Ale może będzie jak z Markiem Jurkiem który miał tworzyć 30-osobowy klub, a zapełnił jedynie sześcioosobową windę w Sejmie?
Tertio - jeśli z PiS miałby odchodzić ktoś o kim możnaby mówić jako grupie kilkunastu osób, to byłaby to pewnie grupa powiązana z Kazimierzem Ujazdowskim i Pawłem Zalewskim. A ci nadal chcą udowadniać swoją przydatność w PiS i wierzą, że przekonają nieprzekonanych do swoich koncepcji. Partii nie tylko stabilnych i dojrzałych struktur, ale i merytorycznie punktującą przeciwników. Więc jeśli nie oni, to któż miałby z PiS odejść? I po co? Dlatego, że Sikorski będzie szefem MSZ, Borusiewicz marszałkiem Senatum, a Antek Mężydło tez pewnie coś dostanie?



Komentarze
Pokaż komentarze (75)