Zakłócony sielankowy obraz
Sielankową atmosferę sobotnich spotkań ministra Sikorskiego z polskimi uczniami uroczystości popsuło pojawienie się kilkorga polskich rodziców (rozwiedzionych ze swoimi niemieckimi partnerami) pokrzywdzonych przez Jugendamty, którym urzędnicy niemieccy zakazują podczas widzeń z dziećmi rozmawiania po polsku (jakoby dla dobra dziecka). Zapytaliśmy rodziców, którzy próbowali się spotkać z ministrem Sikorskim, co zamierzają osiągnąć.
Mirosław Kraszewski:
Jestem tutaj, aby zainteresować opinię publiczną naszym problemem, a także aby zrobić reportaż na ten temat dla internetowego portalu "wiadomosci24". Chciałem zadać panom ministrom pytanie, kiedy zostanie zakończona w Niemczech dyskryminacja dzieci polskich i kiedy na przykład sądy niemieckie przestaną wydawać wyroki zabraniające polskim dzieciom nauczania języka polskiego i kiedy sędziowie przestaną wydawać wyroki zakazujące dzieciom rozmawiać z rodzicami po polsku. Przykro mi, że nowa niemiecka polityka polega na tym, iż z jednej strony są szkoły jak ta w Loecknitz, gdzie jedne dzieci mogą się uczyć po polsku, a z drugiej strony mojemu synowi sądy zabroniły rozmawiać ze mną po polsku i uczyć się tego języka.
Lidia Jochimsen:
Po wielokrotnych próbach udaremnienia mi tego kroku przez ochronę ministra (nawet w trakcie rozmowy jeden z nich mnie odpychał), wreszcie udało się nam, polskim matkom, zbliżyć do ministra Sikorskiego. Na początku nie bardzo chciał ze mną rozmawiać, twierdząc, że od takich spraw są konsulaty i należy do niego napisać w sposób oficjalny, ale po wielokrotnych moich prośbach wreszcie się zgodził, abym na kopercie z opisem mojego problemu napisała, iż przesyłkę należy dostarczyć ministrowi do rąk własnych, to on ją wtedy dostanie. Mam nadzieję, że wreszcie polscy rodzice, pokrzywdzeni przez niemieckie Jugendamty, będą mogli porozmawiać z polskim ministrem spraw zagranicznych.
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=sw&dat=20080714&id=sw14.txt
Dzieje się to w kraju gdzie tylko około 4 tysiące polskich dzieci ma możliwość uczenia się własnego języka a pozostałe dzieci z około 2 milionowej społeczności są rożnymi metodami, w tym przy użyciu oficjalnych urzędowych i sadowych represji, oduczane od tego żeby mówić w Niemczech po polsku. Dzieje się to w kraju w którym Mniejszość Polska została urzędowo zakazana a jej przedstawiciele zabici, co służy również obecnej ekipie rządowej do prowadzenia polityki polegającej na zakłamaniu istnienia Mniejszości Polskiej i legalizacji sadowych oraz urzędowych zakazów języka polskiego Polakom w Niemczech z pominięciem prawa mniejszosci, praw dziecka i obywatela.
polityki. Te krople wody próbowano przedstawić medialnie jako akwen.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)