"Jeżeli chłopiec chce włożyć spódniczkę i upiąć we włosy błyszczące spinki, to nie należy reagować negatywnie. Co nie oznacza, że próbujemy zrobić z chłopców dziewczynki, a z dziewczynek chłopców. Nie chcemy tylko zawężać ich możliwości rozwoju" - mówi dla "Rzeczpospolitej" pedagoszka ze Szwecji.
Szwecja to piękny kraj zatem. Nie ogranicza się tam możliwości płciowego rozwoju, nie pozwala się na to, by fakt, że ktoś urodził się,za przeproszeniem, z "ptaszkiem", miał determinować całe jego późniejsze życie! W opublikowanym jakiś czas temu artykule Anny Nowackiej-Isaksson "Gdy chłopiec chce założyć spódniczkę" niejaka pani Carlsson (pedagoszka) przekonuje też, że "dorośli obciążają dzieci swoimi przesądami na temat płci. Dziewczynki chwali się na przykład za to, że są odpowiedzialne, porządne i ładnie ubrane. Chłopców zaś - za odwagę i za to, że szybko biegają". Pedagogika płci (czy istnieje już katedra o takiej nazwie na ichnim uniwersytecie?) miałaby zapobiec niecnemu traktowaniu dzieci opisanemu wyżej. Myślę, że następnym krokiem będzie usunięcie ze szwedzkiego języka słów "chłopiec" i "dziewczynka".
Cała ta pedagogika oparta jest według mnie na błędnym założeniu. Jeśli ktoś wychowuje dziewczynki na ładnie wyglądające lale, a chłopców na dzielnych osiłków, zasługuje moim zdaniem na miano debila. Odpowiedzialność, porządność, schludny wygląd, odwaga i sprawność to wartości, które powinny być przekazywane bez względu na płeć... Inna sprawa, że pani Carlsson nie zmieni faktu, że kobiety lubią i chcą się podobać, a mężczyźni chcą być silniejsi, by kobiety (przepraszam, to nie moja wina, że mają mniej tkanki mięsniowej) bronić.
Jedną z dyrektyw "pedagogiki płci" jest wymóg, żeby dziewczę w przedszkolu nie bawiło się tylko lalkami ale też mieczem. Bardzo mnie ciekawi, czego taka pedagogika uczy dzieci? Że dziewczynki nie są skazane na te obrzydliwe lalki i mogą wymachiwać mieczem w imię radosnego równouprawnienia płci? Szwedzki chłopiec (Boże, jak zastąpić to słowo żeby nie było zacofania i dyskryminacji?!?) widząc malowniczy ten widok, rzeknie do swojego kolegi: "Chodź, Sven, pobawimy się lalkami."
Wstyd mi za mój kraj. Nie dość, że w przedszkolu zawężono moją możliwość rozwoju zwracając się do mnie per "dziewczynko", to jeszcze skazano na używanie rodzaju żeńskiego.



Komentarze
Pokaż komentarze (25)