Kilka dni po wyborach skacząc po kanałach natknęłam się na program Dzieńdobrytefałen. Nie lubię telewizji śniadaniowej - gadanie o niczym, gotowanie na ekranie i oczywiście wywiady z ekspertami, lub z naszymi selebritis. Tym razem jednak gościem programu był(a) Rafalala, mężczyzna, którego zajęciem jest przebieranie się za kobietę. Redaktor Jagielska i redaktor Pieńkowski (oj, Jagielski i Pieńkowska, wszystko mi się miesza teraz) z nabożnym skupieniem i troską zmieszaną ze wstydem za nasz zacofany kraj pytali Rafalalę o jej życie. Rafalala ochoczo opowiadał(a) - "Jestem dumną, wyzwoloną kobietą, kobietą na swój własny sposób, nie potrzebuję skalpela" itd. Dodał(a), że jest kimś pomiędzy transseksualistą a transwestytą. Jednak głównym tematem rozmowy były wybory, i trauma, jaką w tym dniu przeżył(a) Rafalala.
Otóż, Rafalala wybrał(a) się na głosowanie w ubraniu, makijażu i fryzurze kobiety, jednak zdjęcie i dane w dowodzie dobitnie głosiły, że Rafalala jest mężczyzną, nie kobietą. W związku z tym osoba z komisji poprosiła Rafalalę o przebranie się, w przeciwnym razie nie pozwolą na oddanie głosu osobie, która nie jest tą, za którą się podaje. Sytuację tę zarejestrowała niemiecka telewizja, która ponoć chciała pokazać Polskę jako kraj otwarty i tolerancyjny. (komentarz Pieńkowskiego ... eee... PIEŃKOWSKIEJ!: "Miało być pięknie, a jest jak zwykle"). Z tej naszej otwartości nie wyszło nic, a Rafalala został(a) męczennikiem- chciał(a) zmienić kraj, iść na wybory, a spotkał(a) się z dyskryminacją. "Polska biurokracja spotyka się z czymś nowym i stawia barierę. Brakuje tu szerszego światopoglądu"- mówił(a) wyraźnie zasmuconym owym incydentem dziennikarzom.
To zasmucenie prowadzących program najpierw mnie zdziwiło - przecież nie ma nic dziwnego w tym, że przebierańcowi zabroniono głosować. Jak by redaktor Jagielski poszedł na głosowanie przebrany za Myszkę Miki, to też by mu kazano zdjąć kostium i nie pajacować. Później jednak pomyślałam sobie, że dziennikarze obchodzili się z Rafalalą jak z jajkiem, żeby tylko broń Boże nie wyjść na nietolerancyjnych - co dało efekt takiej wymuszonej uprzejmości. Nie oznacza to wcale, że według mnie powinni byli zmieszać gościa z błotem i zwyzywać. Jednak robienie zamieszania wokół tej sprawy nie nazwałabym sensownym dziennikarstwem. Tylko czego ja wymagam od telewizji śniadaniowej?
Nie wiem, co mam sądzić o Rafalali, która/y jest ponoć artystą, tworzy performensy - czy zamieszanie, jakie tworzy wokół swojej płci, nie jest przypadkiem tanim chwytem, który ma zaszokować i zwrócić uwagę na osobę Rafalali i dać mu/jej rozgłos? Bo na pewno nie jest to, dajmy na to, "próba zwrócenia uwagi na osoby z zaburzeniami płci" - za jakie uważam transseksualistów i transwestytów, którym potrzebna jest pomoc psychologiczna. Jest to więc raczej wymysł artysty, którego ustawiłabym na równi z panią, która w ramach dziwnie pojmowanej "sztuki" umieściła na tle krzyża męskie genitalia.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)