Platforma Obywatelska dowodzona po przegranych wyborach przez Grzegorza Schetynę rozpoczęła ofensywę. Głównym planem jest stworzenie sieci klubów zwanych Klubami Obywatelskimi. Sam przewodniczący tej partii nie ukrywa, że zaczerpnął ten pomysł obserwując rozwój i aktywność Klubów „Gazety Polskiej”. Spektakularnym przykładem akcji środowiska skupionego wokół gazety red. Tomasza Sakiewicza było wywarcie nacisku na dyrekcję Muzeum Armii Krajowej w Krakowie, gdzie partyjną imprezę chciał zorganizować sam Schetyna.
O ile kluby GP działają od lat i rozwijają się systematycznie to proste „zerżnięcie” tego pomysłu przez PO nie musi być wcale udane. Po pierwsze, kluby GP są inicjatywą oddolną, a Platforma chce organizować swoje za pośrednictwem partyjnych działaczy. To niezbyt mocno koresponduje z nazwą „obywatelskie” skoro de facto mają być partyjne. Ponadto, koordynatorem całej tej akcji ma być poseł Robert Tyszkiewicz; szef sztabu Bronisława Komorowskiego, który wykazał się wyjątkowo kiepską i niemrawą kampanią mimo wsparcia głównych mediów.
Szefostwo PO chyba szczerze wierzy, że ich wyborcy też są tak oszołomieni oderwaniem od władzy jak partyjna „góra”. Rytualne pohukiwania i połajanki pod adresem PiS, ciągłe wzniecanie konfliktu nie działają na nikogo oprócz wiernego elektoratu. Z opozycji „totalnej”, terminu ukutego przez złotoustego Schetynę żartują już mainstreamowi dziennikarze jak choćby Konrad Piasecki.
PO nie wydaje się być zdolna do nieczego więcej, jak tylko do atakowania obecnego rządu i jego działań. Dziwne wolty w sprawie programu „Rodzina 500+” tylko o tym świadczą. Najpierw byli absolutnie przeciwni temu pomysłowi i straszyli „drugą Grecją”, a niedawno zarzucali władzy oszustwo, gdyż pieniądze są wypłacane od drugiego dziecka a nie bez wyjątku dla każdego.
Typowe były również wypowiedzi byłego ministra obrony narodowej Tomasza Siemoniaka o tym jakoby urzędnicy Antoniego Macierewicza zaatakowali placówkę NATO. Minister, który nie zna statusu własnej jednostki skompromitował się kompletnie. Potem okazało się, że w Centrum Kontrwywiadu ciepłe posadki znaleźli sobie byli oficerowie WSI, jak również były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego Piotr Pytel. Ten sam Pytel, który ochoczo fotografował się w rosyjskich czapkach podczas „współdziałania z FSB”. A rosyjscy oficerowie tej służby czuli się w rzeczonym Centrum prawie jak w Moskwie skoro na ścianach zawiesili herb swojej formacji. Jak widać medialne oceny jakim to dobrym ministrem był Siemoniak to zwykłe brednie. Chyba, że fachowość i „dobroć” ministra oceniamy stwarzaniem cieplarnianych warunków dla ludzi „długiego ramienia Moskwy” i ich rosyjskich kolegów. Wtedy można się z tą opinią zgodzić.
Podsumowując, Platformę czeka trudne zejście na ziemie i brutalne zderzenie się z powyborczą rzeczywistością. Pozbawieni splendoru wysokich stanowisk, blasku fleszy, uwielbienia zaprzyjaźnionych dziennikarzy politycy tej partii powtarzają slogany o „zawłaszczaniu państwa”, „zamachu na Trybunał”, etc. Jeśli pójdą dalej tą drogą, to formację tę może czekać marginalizacja, a z takiego obrotu spraw wiele milionów wyborców byłoby niezmiernie zadowolonych.
Źródła:
http://niezalezna.pl/74069-dzien-kompromitacji-siemoniaka-najpierw-oswiadczenie-nato-teraz-slowacji
http://niezalezna.pl/77204-nie-wpuscili-schetyny-do-muzeum-armii-krajowej-bo-chcial-robic-partyjna-impreze
http://www.zelaznalogika.net/to-nierealne-wiec-zrobmy-to/



Komentarze
Pokaż komentarze