Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz zasłynął ostatnio dwiema wypowiedziami, które wywołały niemałą burzę w mediach. Zacznijmy od pierwszej z nich; Macierewicz stwierdził, że stany Zjednoczone jako państwo powstałe w XVIII wieku nie ma prawa wypowiadać się na temat demokracji w Polsce, której początki sięgają XII i XIV wieku. Oczywiście zaraz rozległy się głosy fachowców od dyplomacji z żelem na głowie jak Rafał Trzaskowski – były wiceminister spraw zagranicznych jakoby Macierewicz swoją wypowiedzią zrobił coś strasznego i nieodpowiedzialnego. A charyzmatyczny polityk powiedział jedynie prawdę i taka wypowiedź pewnie stonuje głosy oburzenia i niechęci płynące zza Wielkiej Wody i skierowane w stronę rządu Prawa i Sprawiedliwości. Może również posłużyć ułożeniu normalnych relacji z USA, aby nie była to już „murzyńskość” cytując Radosława Sikorskiego byłego szefa dyplomacji za rządów Platformy Obywatelskiej. Wątpie, aby ta medialna wypowiedź miała negatywne reperkusje oraz zagroziła organizacji szczytu NATO w Warszawie. Raczej da Amerykanom do zrozumienia, że Polska aspiruje do roli partnera a nie petenta.
Jeszcze większy odzew w mediach wywołała druga wypowiedź. Macierewicz dość otwarcie sugerował, że katastrofa samolotu z prezydentem Lechem Kaczyńskim w kwietniu 2010 roku była spowodowana aktem terroryzmu. Zgodnie z powiedzeniem „uderz w stół a nożyce się odezwą” zareagował rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow w swoim świętym oburzeniu twierdząc, że wszystko zostało wyjaśnione przez MAK i komisję generał Tatiany Anodiny. W sukurs Rosjanom przyszedł dziś szef klubu parlamentarnego PO Sławomir Neumann, mówiąc że zgadza się z Rosjanami i twierdząc jakoby Macierewicz kompromitował Polskę.
Nerwy Kremla są bardzo symptomatyczne. Chociaż nie ma twardych dowodów na zamach to cała akcja rozdzielenia wizyt premiera Donalda Tuska i prezydenta Kaczyńskiego, oddanie śledztwa Rosjanom, żółwiki przybijane przez Tuska i Władimira Putina na pogorzelisku w Smoleńsku, cała narracja mówiąca o winie pilotów, pijanym generale Andrzeju Błasiku czy naciskającym na lądowanie prezydencie, wreszcie tajemnicze zgony osób związanych z tą katastrofą dają do myślenia że nie był to zwykły wypadek lotniczy. Najprawdopodobniej Rosjanie mieli jakiś udział w tragedii pod Smoleńskiem. I nie jest tu istotne czy był wybuch na pokładzie czy celowo sprowadzono samolot na zły pułap. Minister z pewnością ma wiedzę większą od zwykłego obserwatora wydarzeń i prawdopodobnie dlatego wypowiedział się tak stanowczo. Oczywiście już nastąpił na niego atak medialny ale ten człowiek od lat jest do tego przyzwyczajony.
Podsumowując, nie widzę niczego strasznego ani kompromitującego w wypowiedziach szefa MON. Pokazał po raz kolejny, że jest człowiekiem, który nie boi się mówić prawdy i działać w jej obronie. Tak było w 1992 roku kiedy jako minister spraw wewnętrznych wykonał uchwałę lustracyjną, tak było w latach 2006-07 kiedy zlikwidował Wojskowe Służby Informacyjne mocno ograniczając wpływ „długiego ramienia Moskwy” na nasz kraj. Przy okazji stworzył od zera Służbę Kontrwywiadu Wojskowego pokazująć, że tzw. „opcja zerowa” to pomysł który z powodzeniem może być wdrażany w życie. Wreszcie w 2010 roku podjął się zbadania okoliczności tragedii smoleńskiej i stwierdził „póki ja żyję nie dam zamieść Smoleńska” Był w tym bardzo konsekwentny i ukoronował tę drogę niedawno powołując jako szef MON nową podkomisję w celu wyjaśnienia tej katastrofy. Wszystkie te działania każą stawiać ministra w gronie kilku najwybitniejszych polityków III RP. Gdyby rząd Beaty Szydło miał więcej postaci pokroju ministra Macierewicza, wprowadzanie głębokich zmian i naprawa państwa byłaby o wiele skuteczniejsza i sprawniejsza.
Źródła:
Wiedza powszechna
https://pl.wikipedia.org/wiki/Raport_Macierewicza
https://pl.wikipedia.org/wiki/S%C5%82u%C5%BCba_Kontrwywiadu_Wojskowego



Komentarze
Pokaż komentarze (10)