MrSomebody MrSomebody
242
BLOG

Prezydent tylko malowany?

MrSomebody MrSomebody Polityka Obserwuj notkę 4

Niedawno minęła I rocznica wyboru Andrzeja Dudy na prezydenta RP. Wśród członków szeroko rozumianego obozu niepodległościowego niemal dogmatem stało się sławienie, przyklaskiwania, zachwyty i tworzenie coraz bardziej skomplikowanych elaboratów opiewających cechy charakteru, wykształcenie, znajomość języków czy prezencję I Obywatela naszego kraju. Podobnymi superlatywami otaczana jest Pierwsza Dama – Agata Kornhauser-Duda. Pani prezydentowa podobnież wzorowo udziela się charytatywnie, promuje edukację wśród młodzieży czy bierze udział w dobroczynnych akcjach. Oczywiście doceniam te działania, jak również chylę czoła przed stylem pani Agaty, jednakowoż taka dziennikarska monotematyczność w prezentowaniu działań prezydenta i jego małżonki zdaje się być lekko niepokojąca.

Bardzo interesujący punkt widzenia przedstawia publicysta i bloger Aleksander Ścios. Według niego prezydent Duda ma być jedynie ornamentem, który nie będzie dążył do rozbicia patologicznego układu III RP, a niejako został do niego dopuszczony. Śmiała teza, pewnie większość sympatyków prezydenta i PiS zatrzęsła się właśnie z oburzenia. Tyle, że nie o oburzanie się tutaj chodzi a o prawdę i kształt naszego kraju. Ścios w swojej publistycystyce zauważa, że ciągle w okolicach Pałacu Namiestnikowskiego i Biura Bezpieczeństwa Narodowego obowiązuje tzw. „doktryna Komorowskiego”. Dokument ten (przygotowany przez generała Stanisława Kozieja, powszechnie znanego jako „Szogun” a już mniej ze swej propagandowej działalności w Ludowym Wojsku Polskim) zakłada, że Polsce nie grozi żadne niebezpieczeństwo ze strony Rosji i wojna w Europie Środkowej jest praktycznie niemożliwa. Jak pokazała agresja Rosji na Ukrainę wojna jest możliwa a skompromitowany dokument wisiał do niedawna na stronach BBN.

Drugą istotną kwestią jest dalsze niepublikowanie Aneksu do Raportu z Weryfikacji WSI. Prezydent Duda w zdawkowych wypowiedziach na ten temat stwierdził, że są ważniejsze kwestie. Tyle tylko, że ze strzępków wypowiedzi głowy państwa nie można wyczytać czy Aneks fizycznie znajduje się w sejfie Pałacu Namiestnikowskiego. Dodając do tego przestępcze wręcz próby przejęcia owego tajnego dokumentu przez byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego z pomocą byłych oficerów WSI, w czasie gdy był on marszałkiem Sejmu dość dziwne jest, że mało kto z dziennikarzy drąży kwestię Aneksu i ewentualnych zarzutów wobec Komorowskiego.

Kolejną sprawą jest długie przetrzymywanie wniosku o pośmiertny awans generalski pułkownika Ryszarda Kuklińskiego złożonego przez ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza. To niepokojące, szczególnie że Kukliński odegrał wielką rolę w upadku Związku Radzieckiego przekazując tajne materiały Amerykanom co pośrednio zachęciło prezydenta Ronalda Reagana do wyścigu zbrojeń i doprowadziło do bankructwa „imperium zła”. Sprawa Kuklińskiego pokazuje, że być może wpływy ogranych przez niego po mistrzowsku oficerów dawnej Wojskowej Służby Wewnętrznej i Zarządu II Sztabu Generalnego, podwładnych generała Czesława Kiszczaka sięgają aż na Krakowskie Przedmieście.

Sam uważam argumenty Aleksandra Ściosa za bardzo ważne, pokazują one, że należy uważnie przyglądać się działaniom prezydenta a nie łapać się na jego oratorskich występach czy brawurowej prezencji w mediach. Niestety większość tzw. prawicowych dziennikarzy zatrzymała się na tym etapie i kwestie Aneksu, awansu dla płk. Kuklińskiego czy bezkarności Komorowskiego jakoś im umykają.

Właśnie dziennikarzy tyczy się kolejna obserwacja Ściosa, którą podzielam czyli działanie tzw. „wolnych mediów” na zasadzie pudeł rezonansowych. Portale typu niezalezna.pl czy polityce.pl mają nagminny zwyczaj cytowania, przytaczania, nagłaśniania i gęstego komentowania występów polityków obecnej opozycji i szerzej rzecz ujmując wielbicieli porządku III RP w mediach typu Gazeta Wyborcza, TVN24 i im podobnych. Ciągłe przypominanie, rozmowa czy wspominanie ludzi szkodliwych dla Polski (jak choćby Leszek Balcerowicz i jego wierny uczeń Ryszard Petru, Janusz Lewandowski czy gen. Marek Dukaczewski) tylko legitymizuje ich jako równoznacznych partnerów w dyskusji o kraju. A oni pod żadnym pozorem takimi nie są!. Ich słowa, czyny i zamiary wyraźnie wskazują na inspirację możnych protektorów za granicą (nie jest istotne czy w Moskwie, Berlinie czy Brukseli) i nie interesuje ich nic poza utrzymaniem statusu Polski jako państwa postkolonialnego, które można eksploatować pod każdym względem a ludność traktować jako rezerwuar taniej siły roboczej.

Podsumowując, diagnozy Aleksandra Ściosa nie napawają optymizmem. Być może część układu władzy zawarła jakiś pakt z właścicielami III RP. Takie coś nie prowadziłoby do niczego dobrego. Jedyną metodą jest ciągła praca u podstaw znakomicie wykonywana przez historyków takich jak Sławomir Cenckiewicz, Leszek Żebrowski czy Lech Kowalski i wielu innych. Należy wspomnieć wielu znakomitych dziennikarzy z Witoldem Gadowskim i Wojciechem Sumlińskim na czele, którzy pomagają zrozumieć czym była i jest III RP i wskazują na olbrzymi patologie w tym organizmie. Społeczeństwo, a szczególnie  ludzie młodzi muszą wiedzieć co było i jest istotą tego państwa, po to by w końcu odsunąć od władzy i wpływów ludzi „długiego ramienia Moskwy” i budować wolną i niepodległą Polskę.

 

Źródła:

bezdekretu.blogspot.com

MrSomebody
O mnie MrSomebody

Wierzący katolik, z zawodu anglista i człowiek o wielu zainteresowaniach. Miłośnik teleturnieju "Jeden z Dziesięciu". Politykę i życie publiczne obserwuję odkąd pamiętam. Piszę w tym temacie od około roku.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka