Sekretarz stanu USA John Kerry i minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Siergiej Ławrow ogłosili rosyjsko-amerykańskie porozumienie, które ma przynieść koniec konfliktu w Syrii i na Bliski. Zapowiedziane zostało także stworzenie wspólnych jednostek mających na celu zwalczanie tak zwanego Państwa Islamskiego. Plan zakłada zawieszenie broni od poniedziałku 12 września i został zaaprobowany również przez syrysjki rząd z prezydentem Baszarem al Assadem. Porozumienie ma być efektem wielomiesięcznych rozmów, a obie strony były kilkakrotnie bliskie zerwania negocjacji.
Tyle wiadomości z ostatniej chwili. Jak porozumienie między Waszyngtonem a Moskwą może wpłynąć na bezpieczeństwo Polski? W lipcu, w Warszawie w czasie szczytu NATO została przypieczętowana stała, rotacyjna obecność wojsk Sojuszu w Europie Środkowej, w tym w Polsce. Od początku urzędowania szczególnie mocno i energicznie zabiegał o to minister obrony narodowej Antoni Macierewicz, dla którego ów szczyt wydaje się był ukoronowaniem kariery politycznej i realnym wzmocnieniem polskiej obrony przed ewentualnym atakiem ze Wschodu. Poza wspomnianymi oddziałami NATO w Polsce stacjonować mają również żołnierze amerykańscy, niezależnie od ostatecznych ustaleń na szczycie. Tak przynajmniej informował minister w lutym 2016 roku.
Jak wiemy w polityce sytuacja zmienia błyskawicznie i kto wie czy nowe porozumienie o wzajemnej współpracy w zwalczaniu terroryzmu między Rosją a USA nie przyniesie niekorzystnych dla Polski zmian w lutowych ustaleniach oraz na tych, które zapadły podczas szczytu NATO. Nie pomaga przy tym gorąca sytuacja w samych Stanach, w których do wyborów prezydenckich zostało ledwie 2,5 miesiąca. A żaden z pretendentów do Białego Domu nie wydaje się być sceptyczny wobec Moskwy. Hillary Clinton będzie kontynuować politykę „resetu” Baracka Obamy czyli wycofywania się Stanów z Europy. O Donaldzie Trumpie trudno powiedzieć cokolwiek poza tym, że język dyplomacji jest mu obcy i publicznie deklarował, że dogada się z Władimirem Putinem. Dlatego wydaje się, że Stany w zamian za współpracę przy zwalczaniu, przynajmniej medialnym i werbalnym, ISIS mogą ograniczyć ustalenia ze szczytu NATO, aby „nie drażnić Rosji”. Na razie trudno wyrokować czy te dwie sprawy będą się ze sobą łączyć. Bo może być też tak, że USA będą współpracować z Moskwą na odcinku bliskowschodnim, a ustalenia dotyczące przesunięcia wojsk NATO na wschód Europy będą obowiązywać.
Szczególnie interesujące jest, że Stany w ogóle wchodzą we współpracę z Rosją w kwestii walki z terroryzmem. Nie od dziś wiadomo, że Moskwa od lat wspiera zakulisowo arabskich ekstremistów począwszy od Armii Wyzwolenia Palestyny. Ostatnie działania na Bliskim Wschodzie wydają się to maskować bo Moskwa stoi po stronie prezydenta Syrii Baszara al. Assada, który owszem rządzi twardą ręką, ale za jego czasów nie było nieustannej wojny domowej, tysięcy zamordowanych chrześcijan i setek tysięcy imigrantów płynących do Europy. Z drugiej strony USA wspiera opozycję w Syrii, która znana jest głównie z umiłowania do dżihadu i mordowania niewiernych. Poza tym Irak po wycofaniu się oddziałów amerykańskich pogrążył się w chaosie i przeróżne grupy ekstremistów islamskich utworzyły na terenach Syrii i Iraku Państwo Islamskie, które teraz organizuje zamachy w Europie, Azji i Ameryce.
Cała sytuacja na Bliskim Wschodzie wydaje się być nie do rozwiązania, tym bardziej że poprawny politycznie Zachód hołubi islam i stara się nie wiązać przemocy z religią Allaha. Wszystko to wykorzystuje Rosja grająca rolę szeryfa, który ma zlikwidować podłych islamistów z ISIS z niechętną pomocą Amerykanów. To daje Moskwie duży efekt propagandowy, tym bardziej że agentura w krajach Zachodu jest bardzo silna i poprawne politycznie media zwykle rezonują na korzyść Kremla. Tyle, że Rosja a wcześniej Związek Radziecki od lat wspiera arabski terroryzm czego społeczeństwa zachodnie nie są oczywiście świadome. Jeśli dodać do tego wypowiedź „sztyleta Izraela” Juvala Aviva, szefa komando Mossadu oddelegowanego do likwidacji arabskich terrorystów po zamachu na izraelskich sportowców na Igrzyskach Olimpijskich w Monachium, który twierdzi że po stronie rosyjskiej w konflikcie z Ukrainą walczyli ludzie wcześniej szkolący Talibów w Afganistanie to mamy pełny obraz sytuacji.
Mianowicie, mamy Rosję od lat zakulisowo wspierającą terroryzm przez swoje służby specjalne. Jak taki kraj może być partnerem w wojnie z terroryzmem? Nie może być, to jest oczywista odpowiedź, a hasła o wojnie z terroryzmem to pożywka dla mediów. Po drugiej stronie jest USA, które od interwencji w Iraku w 2003 roku, poprzez poparcie dla „arabskiej wiosny” w Libii, Egipcie i Syrii dość otwarcie popiera radykalne, ekstremistyczne grupy islamistów pod płaszczykiem wprowadzania demokracji i obalania dyktatur. Jak ta demokracja wygląda widzimy patrząc chociażby na tysiące chrześcijańskich dziewcząt wykorzystywanych jako niewolnice seksualne, masowe mordy na chrześcijanach i jazydach, zdestabilizowanie sytuacji na Bliskim Wschodzie do rozmiarów choćby 15 lat temu niewyobrażalnych.
Taki obraz sytuacji wyłania się z ostatnich działań Rosji i USA. Tyle, że jeśli chodzi o sytuację w Europie Środkowej to oczywiste jest, że Rosja i Władimir Putin określający rozpad Związku Radzieckiego jako „największą katastrofę w ostatnich latach” dążą do odbudowania strefy wpływów z czasów ZSRR. Dodając do tego Niemcy, zawsze doskonale dogadujące się z Rosją i plany budowy Nordstream 2 czyli drugiej nitki gazociągu z Rosji do Niemiec po dnie Bałtyku i cały lewicowy establishment mocno zinfiltrowany od lat 60-tych przez KGB to Polska i kraje Europy Środkowej muszą pokładać nadzieję w USA, które teoretycznie powinny dążyć do utrzymania jako takiego spokoju w tej części Europy i atak taki jak na Ukrainę przy obecności żołnierzy NATO wydaje się mniej prawdopodobny.
Dlatego też minister Antoni Macierewicz tak mocno zabiegał o obecność wojsk amerykańskich i NATO w Polsce. Niemcy, jako członek NATO zablokowały budowę stałych baz, niemniej obecność rotacyjna też coś znaczy. Tyle, że przy ostatnich wiadomościach o potwierdzających amerykańsko-rosyjską koalicję przeciw terroryzmowi, wszystko wydaje się być dużo mniej pewne. Zarówno obecność wojsk NATO w Polsce, jak i pytanie o ich reakcję przy ewentualnym ataku ze wschodu. Tym bardziej, że ostatnie krwawe zamachy, które wydarzyły się tego lata, wydają się być przygotowane bądź inspirowane przez Państwo Islamskie,a społeczne poparcie w Stanach dla wojny z terroryzmem, ręką w rękę z Rosją może z pewnością będzie wysokie. Nie jest ważne, że to prawdopodobnie wojna tylko medialna, polegająca na uśmiechach, klepaniu się po plecach i obracaniu kolejnych miast w ruinę. Ważne, że podoba się wyborcom, a działalność Rosji na Ukrainie przykryje tropienie islamistów wespół z amerykańskimi marines. Dla Polski, wspólne działania Waszyngtonu i Moskwy nie są z pewnością dobrą zapowiedzią, gdyż mogą oznaczać zmarginalizowanie znaczenia szczytu NATO i przyzwolenie dla Moskwy na odbudowę swoich dawnych wpływów.
Źródła:
Gadowski, Witold. Wojciechowski Przemysław. „Tragarze Śmierci”. Wydanie II poprawione. Wydawnictwo Editions Spotkania. Warszawa. 2015
TVP INFO



Komentarze
Pokaż komentarze (13)