W Dreźnie wybuchła bomba wyrywając drzwi z budynku tureckiego meczetu i muzułmańskiego centrum kultury. Był to drugi przypadek domniemanego ataku na muzułmanów ze strony jak to określają niezwykle obiektywne, prawdomówne i niezależne media „prawicowych ekstremistów”. Wszystko działo się w przededniu konferencji „Islam w Niemczech” odbywającej się od 10 lat, a w której mają uczestniczyć kanclerz Angela Merkel i prezydent Joachim Gauck. Oczywiście konferencja sprowadza się do politpoprawnej agitki i propagandy, jej głównym tematem jest integracja imigrantów zwanych uchodźcami masowo przyjmowanych od 2015 roku. Tematy takie jak islamski terroryzm, wzrost przestępczości, gwałty i ataki na kobiety nie są poruszane bo nie jest to poprawne politycznie i mogłoby urazić takich wrażliwców jak muzułmanie.
Warto zastanowić się nad tym, kto rzeczywiście chciał zaatakować islamskie centrum i czy byli to straszni prawicowi radykałowie. Po pierwsze, wątpliwe jest to ze strony środowisk które rzeczywiście chcą sprzeciwić się masowemu zalewowi Niemiec imigrantami. Oczywiście, nie można wykluczyć jakiegoś sfrustrowanego czy szalonego obywatela RFN bądź działań zorganizowanych. Tyle, że prowokacja i szukanie kozła ofiarnego wśród strasznej prawicy jest równie prawdopodobna. Cóż to jest dla służb podłożyć dwie bomby i szukać sprawców albo ich do tego odpowiednio zainspirować? Widzieliśmy to dokładnie na polskim przykładzie sprawy Brunona K., który organizował zamach na Sejm wraz z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Ataki na muzułmanów, szczególnie takie, w których winę można zrzucić na prawicę bardzo opłacałyby się rządowi. Notowania, zarówno partii kanclerz Merkel, CDU jak i koalicjanta – SPD spadają. Jest to spadek powolny, ale trend jest stały, a w siłę rośnie powoli antyimigrancka Alternatywa dla Niemiec (AfD). Rząd i sprzyjające mu media będą miały szansę wykazać, że retoryka niechętna imigrantom skłania ludzi do przemocy i można będzie przypisać to właśnie na konto Alternatywy i tym samym starać się zatrzymać spadające notowania i przekonać ludzi, że dalsza polityka multikulti nie ma alternatywy, mimo zamachów, przemocy i przestępstw masowo dokonywanych przez imigrantów.
Pozostając w tematyce imigrancko-muzułmańskiej, należy odnotować fakt, że Komisja Europejska wcale nie zamierza odchodzić od tzw. kwot uchodźców narzuconych krajom Unii we wrześniu zeszłego roku. Jak zapowiedział wczoraj komisarz ds. migracji Dimitris Awramopulos decyzje podjęte w ubiegłym roku dalej mają obowiązywać. Komisja planuje do końca 2017 roku rozlokować 30 ze 160 tys. imigrantów zwanych uchodźcami z obozów we Włoszech i Grecji. Decyzja ta oznacza, że niedawne wypowiedzi szefa KE Jeana Claude’a Junckera na temat braku ścisłych kwot i tzw. „elastycznej solidarności” były po prostu kłamstwem.
Wydaje się, że celem Junckera mogła być chęć uśpienia opinii publicznej i polityków z krajów Grupy Wyszehradzkiej, a szczególnie na Węgrzech gdzie w weekend odbywać się ma referendum, w którym Madziarzy zdecydują czy chcą przyjmowania muzułmańskich imigrantów. Po raz kolejny rację miał premier tego kraju podejrzewający KE o nieczyste intencje w związku z wypowiedziami Junckera i jego słowami pochwał dla krajów z byłego Bloku Wschodniego. Jak pisałem w jednym z wcześniejszych komentarzy na Węgrzech trwa kampania mająca na celu zachęcanie ludzi do jak największej frekwencji w referendum, tak aby wyniosła ona ponad 50% i głosowanie było ważne. Celem eurokratów było chyba zdemobilizowanie obywateli i odebranie Orbanowi ważnego argumentu jakim będzie ważne referendum.
Jak już pisałem wcześniej, europejskie elity ukształtowane przez kult pokolenia 68’ i lewicowe dogmaty dążą do zniszczenia resztek cywilizacji chrześcijańskiej, stworzenie europejskiego superpaństwa i pozbawienia państw narodowych ograniczonych i tak przez Traktat Lizboński możliwości decydowania o swojej przyszłości. Dlatego solą w ich oku jest Polska i cała Europa Środkowo-Wschodnia, która nie jest przeprogramowana społecznie i politycznie na lewicową modłę jak kraje zachodnie. Demiurgowie tak zwanego postępu nie cofają się przed kłamstwem, manipulacją i propagandą o czym pisała Bettina Rohl, „wyklęta” niemiecka dziennikarka i ofiara lewackich szaleństw rodziców w ramach Frakcji Czerwonej Armii. Potwierdzają to ostatnie wypowiedzi przedstawicieli KE. Skoro uwielbienie dla pokolenia 68’ jest tak wielkie, to należy podejrzewać, że choćby ostatnie ataki na muzułmanów w Dreźnie mogły być sterowane czy wręcz dokonane przez służby wierne lewicowemu rządowi w Niemczech.
Źródła:
Gadowski, Witold. Wojciechowski Przemysław. „Tragarze Śmierci”. Wydanie II poprawione. Wydawnictwo Editions Spotkania. Warszawa. 2015
Euronews
ARD
ZDF
http://www.radiomaryja.pl/informacje/elastyczna-solidarnosc-zyskuje-poparcie-europie/



Komentarze
Pokaż komentarze (3)