Szanowny Panie Marku,
Protestując przeciw zarzutowi zdrady pod adresem dr Waldemara Kuczyńskiego ze strony Toyaha ( http://toyah.salon24.pl/104796,kochajmy-zwierzeta-i-nie-bojmy-sie-ludzi ), napisał Pan w komentarzu do wpisu czołowego blogera S24: "Rzecz w tym, że jego wywód jest jasny - opisał wszak podział na dwie Polski, w której tam miejsca ma ciągoty typowe dla niewolników, druga natomiast chce normalnie funkcjonować, nieszczególnie się czymkolwiek przejmując."
Nie podzielam opinii Toyaha o dr Kuczyńskim, ale też nie zgadzam się z oglądem naszej rzeczywistości ze strony tego ostatniego. W dyskusji na blogu dolnoślązaków zarzucił mi Pan uproszczenie w komentowaniu Pana wypowiedzi. Nie zaprzeczam, że tak było, aczkolwiek klasyczny przykład uproszczenia, schematu, kalki, standardu, czy stereotypu stanowi to, co powtarza Pan za dr Kuczyńskim.
Rzeczywiście wierzy Pan w taki podział naszej społeczności: z jednej strony młodzi, piękni, bogaci, wykształceni z wielkich miast, których emanacją polityczną jest PO z dwoma niespełnionymi magistrami historii na czele, zas z drugiej starzy, brzydcy, ubodzy, niedokształceni zwolennicy PiS – partii, której przewodzą profesora i doktor nauk prawnych.
Pierwsi rzekomo chcą normalnie żyć i pracować, tyle że nie wiadomo, co to by miało znaczyć zważywszy na wspomniane wyżej mierne kwalifikacje, jak i poczynania polityków, których obdarzyli swoim zaufaniem, takich jak Karnowski, Misiak, Nitras i Pawlak z całymi ferajnami, które obsiadły synekury w administracji i spółkach SP. To rzeczywiście są wzorce dla tych wykształconych z wielkich miast. Ludzie bez jakichkolwiek sukcesów zawodowych, których jedyne pożywienie stanowią pieniądze podatników, pozyskane bądź z ciepłych posad bądź z różnej maści firemek, przyspawanych podejrzanymi kontraktami do organów władzy i spółek Skarbu Państwa.
Drudzy natomiast to rzekomo nieudacznicy, o mentalności niewolników, co to bez opieki Państwa nie dadzą sobie rady w wolnej nieskrępowanej konkurencji rynkowej. Ilu Pan i dr Kuczyński znacie takich ludzi osobiście – ich status społeczny i materialny, sukcesy zawodowe. Czy uważa Pan za takowych swoich politycznych przeciwników, łącznie z tymi z S24? Zapewniam Pana, że powtarzany przez Pana za dr Kuczyńskim schemat nijak nie przystaje przynajmniej do tych spośród nich, których miałem przyjemność i zaszczyt poznać osobiście. Są to autentyczni ludzie sukcesu, którzy osiągnęli go talentem i ciężką pracą , wspierając własne bądź cudze firmy w ostrej konkurencji rynkowej. Zapewniam Pana, że ani oni ani ja nie potrzebujemy żadnego państwa opiekuńczego, a tylko takiego, które zapewni wolną, w minimalnym tylko stopniu regulowaną rywalizację rynkową. I do tego jest nam potrzeby PiS, jedyna formacja, która dostrzega fakt przeżarcia struktur państwa pasożytniczymi układami mafijnymi, które tę konkurencję wypaczają, jak sędziowie piłkarscy z listy Fryzjera, uniemożliwiając szybki rozwój kraju.
Być może do tych drugich zalicza Pan stoczniowców, którzy nie zdołali utrzymać przy życiu swojego zakładu pracy, zapewne według Pana z powodu swojej życiowej niezaradności. Teraz natomiast, zgodnie z Panów schematem, mają pretensje do państwa, że nie było dla nich wystarczająco opiekuńcze. To już nie uproszczenie, lecz ewidentny fałsz. Czy nigdy nie zastanowił się Pan nad tym, dlaczego stocznie niemieckie i holenderskie, gdzie spawacze, operatorzy czy elektrycy są 10-krotnie wyżej opłaceni, a inżynierowie nawet 15-krotnie niż ich koledzy w Polsce, utrzymały się, zaś zakłady tych drugich upadły? Czy zakład, którego koszty pracy są o rząd wielkości niższe niż u konkurencji może być skazany na porażkę? Czy mogły w do jego upadku doprowadzić rozbuchane oczekiwania załóg pracowniczych, czy takowe ze strony pazernych miernot, które żerowały na majątku polskich stoczni?
Proponuję, aby najpierw odpowiedział Pan sobie na powyższe pytania, a następnie zastanowił się nad schematem, za pomocą którego dr Kuczyński usiłuje opisać rzeczywistość IIIRP.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)