W ostatnim felietonie w S24 prof. Sadurski napisał: "Dajcie jeden, dwa, trzy całkowicie wyimaginowane przykłady wydarzeń, których nie zaliczycie na poczet rozumu politycznego Jarosława Kaczyńskiego?"
Rozumiem, że jest to zadanie dla zwolenników Jarosława Kaczyńskiego, nie tylko tych ze środowiska mediów. Odpowiem Panu, jako wyborca PiS i Lecha Kaczyńskiego, który wprawdzie nieco się rozczarował ich rządami, aczkolwiek nie widzi w tej sytuacji politycznej innej rozsądnej konfiguracji. Alternatywa jest bowiem aż nadto czytelna: albo PO-LiD ze wszystkim upiorami post-komunistycznej IIIRP, albo PiS-XXX, gdzie XXX oznacza partię , która ewentualnie jako czwarta dostanie się do Sejmu, a może nią być SO, UPR, albo Prawica RP. Jakakolwiek koalicja w wykonaniu PiS, nawet z SO, jest dla mnie bardziej akceptowalna niż współrządzenie kogokolwiek z post-komunistami.
Przechodząc do porażek premiera, podam przykłady realne, a nie wyimaginowane. Zasadniczym błędem Jarosława Kaczyńskiego było zlekceważenie destrukcyjnej siły PiS-owskiego desantu na stanowiska w administracji i spółkach SP w osobach cynicznych karierowiczów, którzy mając na względzie wyłącznie własny osobisty interes, znakomicie dogadali się z niedobitkami z SLD. Drugim błędem, choć związanym z pierwszym była rezygnacja z konkursów na stanowiska w administracji i spółkach SP. Trzecim zaś - praktyczne zaniechanie prywatyzacji.
Pomimo tych porażek, PiS i bracia Kaczyńscy z powodów przytoczonych ma wstępie mogą nadal liczyć na moje poparcie.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)