W atykule "Zasady zobowiązują. Jakie zasady? red. Warzecha pisze:
"O paradoksie, polegającym na tym, że w pewnym momencie, w łańcuchu kolejnych kompromisów, ostateczny cel ulega zagubieniu, pisałem już kilka razy, więc nie będę się powtarzał. Obecna sytuacja, będąca przecież pośrednią konsekwencją jednego z takich kompromisów, czyli koalicji z Samoobroną i LPR, jest kolejnym dowodem na to, że to zagubienie już nastąpiło."
Jaki łańcuch kompromisów ma autor na myśli? Chyba, ze chodzi tu o łańcuch jednoogniwowy, ale ja o takowym jeszcze nie słyszałem. Proszę uprzejmie zwrócić uwagę na to, że w przypadku rządu PiS mieliśmy do czynienia z jednym i tylko jednym kompromisem, chociaż na dwu płaszczyznach, polegającym na zawarciu koalicji oraz powołaniu w skład rządu byłych członków PZPR, w tym jednego aparatczyka. Z chwilą, gdy okazało się, że koalicjanci i jeden z b. PZPR-owców nadużyli zaufania premiera i mają poważne kłopoty z prawem, nie doszło do żadnego kolejnego kompromisu, czyli drugiego ogniwa łańcucha, lecz do dymisji podejrzanych polityków.
Z łańcuchem kompromisów mielibyśmy do czynienia, gdyby po ujawnieniu grupy korupcyjnej Leppera czy nielojalności min. Kaczmarka, zaproponowanoby im współpracę w zamian ukręcenie łba sprawie. Nie doszło do tego, zarówno w przypadku Leppera jak i ministra Kaczmarka.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)