Niestrudzony Igła zadaje dobre pytanie szefowi PSL: Panie Waldku, czy Pan się boi? Owszem - odpowiadam - Pan Waldek się boi i chyba wiem czego.
Pan Waldek zapewne zauważył, że w rozwiniętej demokracji partie chłopskie nie maja racji bytu. Wszak w żadnej z nich partie ludowe nie zasiadają w parlamencie, a to z prostego powodu: ich potencjał wyborczy nie przekracza kilku procent i nie mają szans na osiągnięcie progu wyborczego. Najczęściej przedstawiciele chłopstwa tworzą frakcje ludowe w partiach chadeckich - tak jest np. w niemieckiej CD-CSU.
Pan Waldek próbuje zatem przeorientować swoją formację na ogólnopolską partię środka, ale wątpię, aby mu się to udało. Wojciechowski i jego koledzy wybrali inna drogę, przystępując do PiS, partii chadeckiej. Moim zdaniem mają przed sobą ciekawszą przyszłość, bo pan Waldek poza ciepłymi kluchami nie ma nic do zaoferowania elektoratowi miejskiemu. O ile uda mu się wejść do Sejmu, to - jestem przekonany - na ostatnia kadencję. W PO natomiast czy w SLD byłby nikim.
Nie widzę powodu, aby w Polsce było inaczej niż cywilizowanej Europie, gdzie farmerzy stanowią kilka procent społeczności.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)