W swojej ostatniej notatce Rekontra podsumowuje salonową działalnośc red. Leskiego słowami: "Leski przez te dwa miesiące dał się poznać salonowiczom z każdej strony, czy już rozumieją dlaczego imprezki na którą się spraszano u Leskiego nie dotyczyła rekontry?"
Nie śledziłem Twojego dyskursu z Leskim i nie wiem, co was poróżniło. Aczkolwiek domyślam się, iż zarzucieś Redaktorowi, iż - tak jak o sobie pisze red. Warzecha - okrakiem siedzi na barykadzie, ale bynajmniej nie na linii wymiany ognia, lecz w miejscu całkowicie bezpiecznym celem rychłego przyłączenia się do strony zwycięskiej.
Jeżeli tak, to zgadzam się z diagnozą, ale nie podzielam Twojej nietolerancji wobec takich postaw. Podobnie zresztą postępuje wspomniany red. Warzecha oraz red. Janke. Ten ostatni bardzo mnie swoją postawą rozczarował, bo czytuję go od lat i dotychczas uważałem za świetnego, niezależnego publicytę.
Nie można jednak czynić zarzutu komuś, kto troszczy się o swoją zawodową przyszłość. Nie każdego stać bowiem na to, aby w imię idei tym zaryzykować. Trudno, widać tak ma być.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)