„Polacy się za Was wstydzą”- rzucił prosto w oczy Jarosławowi Kaczyńskiemu Donald Tusk w trakcie telewizyjnej debaty przedwyborczej. W czyim imieniu wypowiedział te słowa i do kogo je adresował? Czy wyraził tę opinię w imieniu swojego elektoratu, partii, czy tylko w swoim własnym? Czy miał na myśli wyborców PiS, samą partię i współpracujących z nią ministrów, czy tylko braci Kaczyńskich. W ostatnim wariancie celowo wymieniam braci, a nie samego Jarosława Kaczyńskiego, bo mimo post-komunistycznych sympatii trudno podejrzewać Donalda Tuska o zwyczajowe zwracanie się do interlokutora per „wy”.
Niezależnie od tego, która z powyższych dziewięciu kombinacji miała tu miejsce, czuję się adresatem deklaracji Tuska. A to z tej racji, że identyfikuję się zarówno z braćmi Kaczyńskimi, jak i z formacją, której przewodzą - jeden formalnie i programowo, drugi zaś - ideowo. Zastanawiam się, czym zasłużyłem za taką ocenę, zdecydowanie najsurowszą z tych, z jakimi się spotkałem. Ale mniejsza o mnie, bo są osoby, wobec których deklaracja Tuska pozostaje w rażącej sprzeczności z ich postawą i dorobkiem życiowym.
Nie zamierzam analizować wszystkich dziewięciu kombinacji, poprzestając na przedyskutowaniu dwóch z nich: po pierwsze, Tusk mówił w imieniu PO o swoich przeciwnikach politycznych z PiS, a po drugie, w imieniu swojego elektoratu o wyborcach PiS. Stosując w odniesieniu do pierwszego przypadku metodę dedukcji (od uogólnienia do szczegółu – w przeciwieństwie do indukcji: od szczegółu do uogólnienia), możemy dojść do ciekawych, acz absurdalnych wniosków. Otóż poseł PO Waldy Dzikowski, który pozostaje posłem tylko dlatego, że jego macierzysta partia, chroniąc go przed panem prokuratorem, oszukała wyborców i zagłosowała za utrzymaniem immunitetu parlamentarnego, ma prawo wstydzić się za ministrów Gilowską, Religię i Legutkę, czy też senatora Romaszewskiego, zaś pani poseł Beata Sawicka została tego prawa pozbawiona tylko dlatego, że kilka tygodni przed debatą została zdemaskowana przez CBA.
Zastosowanie metody dedukcji w drugim z rozpatrywanych przypadków, nakazywałoby mi spojrzeć bardziej krytycznie na moją drogę życiową. Otóż moi dość bliscy znajomi, byli członkowie PZPR do ostatniego tchnienia niesławnej pamięci nieboszczki, którzy zagłosowali na PO celem pognębienia PiS-u, muszą wstydzić się za mnie, wyborcę nielubianej przez nich formacji. Muszą niestety wstydzić się chociażby z tego powodu, że w latach 80-tych biegałem z torbą pełną bibuły od punku kolportażowego u Michała do zakładów mojego Mikroregionu, podczas gdy oni biegali od tych zakładów do komitetów dzielnicowych PZPR, z czego teraz – dzięki Tuskowi – mogą być dumni.
Nie zamierzam jednak przejmować się zbytnio tym, co o mnie sądzi Donald Tusk - tak, jak on i jego zwolennicy nie wezmą sobie zapewne do serca tego, ca ja sądzę o nim.
Wyborcy PO, nie wstyd Wam za Tuska?
7330



Komentarze
Pokaż komentarze (6)