W kolejnej wnikliwej analizie, Mireks bierze w obronę raport pani minister (jeszcze minister?) Pitery, podsumowując jego zawarość słowami: "I taki właśnie jest standard odnowicieli moralnych, mających swój wewnętrzny taryfikator na ile pieniądz można rozkraść a powyżej jakiej kwoty jest to już nadużycie." Nie bardzo wiem, po co ta ironia. Sprawa jest przecież oczywista: nie chodzi o wysokość kwoty, lecz o zasadności jej wydatkowania. Ważne jest, czy 8,16 zł wydane na dorsza zostało merytorycznie i formalnoprawnie uzasadnione i w jakim charakterze zaksięgowane.
Problem korupcji w administracji publicznej i spółkach SP, nie polega na tym, że urzędnicy i (Pożal sięBoże!) biznesmeni wydają drobne kwoty z wątpliwym uzasadnieniem, lecz na tym, że trwonią fortuny, przepłacając wielokrotnie, bo wybierają kontrahentów typu zięć, szwagier czy teść, względnie firma kumpla z tej samej partii, czy innego układu biznesowo-polityczno-towarzysko-erotycznego. Prosty przykład: jest firma państwowa A, firma prywatna B oraz drobny przedsiębiorca C, który świadczy obydwu firmom tego samego typu usługi, przy czym niemal ta sama usługa wykonana dla firmy A kosztuje 5000 zł, zaś dla firmy B - 400 zł.
Nie czepiajmy się PiS-u nie za to, że chroni ministra, który niezbyt przekonująco uzasadnia wydanenie 8,16 zł, lecz za to, ze nie rozliczył zarządu firmy A, którego wprawdzie nie powołał, ale też nie odwołał, a w osobach swoich przedstawicieli w administracji i w spółkach SP zignorował sygnały, zgłaszane przez byłego pracownika tej firmy.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)