0 obserwujących
2 notki
9719 odsłon
3244 odsłony

Komu przeszkadza MONAR?

Wykop Skomentuj4

„Uznaliśmy, iż nie będziemy identyfikować danych z poszczególnych ośrodków. Naszym celem nie jest bowiem pokazanie każdego z nich z osobna, a raczej pokazanie stanu przestrzegania praw pacjentów i działania systemu stacjonarnego leczenia uzależnień od narkotyków w Polsce.”

Czy powyższy cytat, w połączeniu z przytoczonymi liczbami, usprawiedliwia przedstawianie raportu w sposób sugerujący, że dokument ten dotyczy głównie sytuacji w MONARZE?

Wyjaśnienia wymagają też, naszym zdaniem, inne konstrukcyjne zabiegi autorów artykułu w „Przekroju”, którzy zgrabnie łącząc sam raport HFPC z komentarzem do niego, przywołują porównanie ośrodków (w domyśle MONARU, bo o innych nie ma mowy) do więzień. Zdają się przy tym zapominać o podstawowym fakcie, który nie umknął uwadze autorów samego raportu – pobyt w ośrodkach jest dobrowolny.

Wewnętrzne regulacje dotyczące dyscypliny w ośrodkach mogą wydawać się trudne do zrozumienia osobom, które nie miały do czynienia z problemem narkomanii. Autorzy artykułu eksponują pojedyncze przykłady takich regulacji, w oderwaniu od kontekstu, nie podjąwszy próby wyjaśnienia ich genezy ani celu, jakiemu służą. Przeciętny czytelnik, dowiedziawszy się, że narkomanom każe się biegać wokół budynku i robić pompki, pewnie w najlepszym przypadku popuka się w głowę. Bardziej wrażliwy może napisać nawet skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich. Gdyby te przykłady przedstawić na tle całego systemu wychowawczo-terapeutycznego, opatrzyć wypowiedziami specjalistów ale również pacjentów, którzy w tym systemie funkcjonują, bądź wyszli dzięki niemu z nałogu, efekt byłby zapewne mniej wstrząsający. Sprowadzanie terapii do czyszczenia fug szczoteczkami, co sugeruje podpis pod zdjęciem, nosi znamiona absurdu. Ośrodki zatrudniają psychologów, psychiatrów, pedagogów i oferują przeróżne metody terapeutyczne. Nie ma wśród nich czyszczenia fug szczoteczkami, są za to terapia indywidualna, grupowa, arteterapia, hipoterapia, terapia metodą dramy i inne – wynikające ze specyfiki danego ośrodka i potrzeb pacjentów.

Mówiąc o prawach pacjenta warto też pamiętać, że to MONAR jako pierwszy wprowadził oficjalnie kodeks praw członka społeczności terapeutycznej, a Jolanta Łazuga-Koczurowska, obecna przewodnicząca Zarządu Głównego, była inicjatorką prac nad kodeksem etycznym. Specjaliści MONARU pracowali nad standardami, certyfikacją zawodową, kodeksem, zasiadając we wszystkich ważniejszych gremiach zajmujących się tymi zagadnieniami.

Nie jest prawdą, że do MONARU może skierować „nawet pedagog szkolny”; konieczne jest skierowanie lekarskie z rozpoznaniem medycznym. Niezrozumiałe jest czynienie MONAROWI zarzutu z faktu że pacjent w ośrodku ma zorganizowany cały dzień, bo przecież czas ten jest przeznaczony na terapię, sport, pracę. Czy lepiej byłoby, aby pacjenci przez cały dzień leżeli i spali? Kolejna informacja wymagająca sprostowania dotyczy „zgody na pobyt”, którą zdaniem autorów artykułu podpisują pacjenci ośrodków. Nie ma żadnej „zgody na pobyt”, jest standardowo stosowana w lecznictwie psychiatrycznym zgoda na leczenie.

Cudowne lekarstwo nie istnieje

Kwestią, która przewija się w artykule „Przekroju”, ale też w innych pojawiających się w ostatnim czasie publikacjach na temat leczenia narkomanii w Polsce, jest opozycja między leczeniem stacjonarnym, a ambulatoryjnym. Opozycja, co trzeba z całą stanowczością podkreślić, wykreowana sztucznie i absolutnie bezzasadna. Nie ma prostej odpowiedzi na pytanie, czy poddawać narkomanów wielomiesięcznej terapii w ośrodkach stacjonarnych czy podawać im metadon w ambulatoriach.

Niewtajemniczonym należy się tutaj krótkie wyjaśnienie: terapia substytucyjna, zalecana w pewnych przypadkach osobom uzależnionym od opiatów, polega na podawaniu narkomanowi metadonu – zastępczej substancji eliminującej objawy uzależnienia narkotykowego. Często wystarczy metadon odstawić i osoba funkcjonująca dzięki niemu w miarę poprawnie w relacjach społecznych, staje się na powrót wrakiem człowieka, wymagającym natychmiastowej pomocy. Metoda ta nie leczy więc przyczyny, tylko skutek. Poza tym ma ona zastosowanie jedynie wobec osób uzależnionych od niektórych rodzajów narkotyków – wspomnianych opiatów (głównie heroiny) i to też nie wszystkich. A przecież gros narkomanów w Polsce to osoby uzależnione od substancji innych, niż opioidy – w ogóle nie kwalifikują się do udziału w terapii metadonowej.

Należy też pamiętać, że metadon jest silnym narkotykiem o mocnych właściwościach uzależniających, że z założenia jego podawanie planowane jest na wiele lat, a nawet dożywotnio. W niektórych przypadkach jest to uzasadnione, co doskonale rozumieją specjaliści z MONARU pracujący z osobami uzależnionymi. Jednak tworzenie całej ideologii, według której metadon jawi się jako złoty środek na rozwiązanie problemu narkotykowego, prowadzi do zaciemnienia obrazu złożonego zjawiska, jakim jest narkomania.

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale