62 obserwujących
324 notki
767k odsłon
  2180   0

Jeśli będziemy to tolerować. To z nami jest coś nie tak!

  "Jeśli będziemy to tolerować. To znaczy, że z nami jest coś nie tak. Oznacza to, że zasługujemy na bycie poniewieranym i poniżanym przez rząd." ~Ron Paul

Co tak bardzo zdenerwowało tego wybitnego polityka który znany jest z tego, że zawsze rozważnie dobiera słowa. Chodzi o skanery ciała na lotniskach które zostały wprowadzone (a jakże!) po "zagrożeniu terrorystycznym". Tysiące obywateli amerykańskich powiedziało dość i zapowiadają bojkot linii lotniczych. Powstała nawet inicjatywa "Nie będziemy latać". Te skanery okrzyknięte już przez media porno skanerami poniżają ludzką godność, kompletnie odbierają naszą prywatność. Można odmówić przejścia przez skaner, ale wtedy jesteśmy skazani na bardzo szczegółową i poniżającą kontrole łącznie z dotykaniem przez strażnika naszych genitaliów. Kongresmen Ron Paul ma metal w kolanie i zawsze musi być poddany szczegółowej kontroli. W rozmowie z Aleksem Jonesem stwierdził: "To jest poniżej ludzkiej godności. Na lotnisku nawet moje krocze jest dotykane. To obrzydliwe i zawsze im to mówię." 

Ale szczegółowa kontrola i molestowanie seksualne to nie wszystko czego mogą spodziewać się podróżni. Kilka dni temu telewizja CNN podała informacje o mężczyźnie który przed kontrolą ostrzegł strażnika, że jeśli dotknie jego krocze to oskarży go o molestowanie. Strażnik wezwał swojego przełożonego i podróżny musi zapłacić 10 000 dolarów kary. Mężczyzna nagrał wszystko na telefonie komórkowym.

Na szczęście Amerykanie się obudzili. Najpierw protestowały tylko środowiska wolnościowe. Teraz jednak fala sprzeciwu rozlała się na cały kraj. Do gry wkroczyły również media mainstreamowe. Bez względu na sympatie polityczne, od prawa do lewa wszystkie media krytykują skanery ciała i codziennie donoszą o nowych przypadkach nadużyć i poniżania podróżnych. Informacje o skanerach znajdują się na czołówkach wszystkich portali informacyjnych w USA.

Poziom upokorzenia jakie może przyjąć społeczeństwo został już przekroczony. Widzę przebudzenie na świecie. Ten fakt cieszy. Cieszy ogólnoświatowe wsparcie idei wolnościowej. Islandia odmawia pomocy unijnej. Irlandia dzielnie walczy. Na Węgrzech zostają radykalnie obniżone podatki do 10%. Wolnościowy ruch rośnie w siłę również na Ukrainie gdzie przeprowadzono ogromną demonstrację przeciwko podwyżce podatków. 

W tym samym czasie komunistyczny dyktator który napadł na Czechosłowację, a w latach osiemdziesiątych wypowiedział wojnę własnemu narodowi zostaje zaproszony do Rady Bezpieczeństwa Narodowego. To już nie jest polityka. Każdy obywatel polski musi stanowczo wyrazić sprzeciw wobec tego bluźnierczego aktu jaki został dokonany przez Bronisława Komorowskiego. Jeszcze przed tym wydarzeniem "Najwyższy Czas" donosił o przysiędze jaką złożył kilka lat temu Komorowski. Oto fragmenty rozmowy z Romualdem Szeremietiewem który 8 lipca 2010 roku został uniewinniony od bezprawnego zarzutu ujawnienia tajemnicy państwowej. Pełna wersja znajduje się tutaj: http://nczas.com/?height=1440

"Pisał Pan, że ówczesny minister Bronisław Komorowski zlecił inwigilowanie Pana przez WSI. Coś wyjaśniło się w tej sprawie?

Rzeczywiście to Komorowski wydał polecenie kontrwywiadowi WSI. Sam to potwierdził. W wywiadzie dla „Życia Warszawy” w 2004 roku mówił, że wydał WSI polecenie „objęcia działaniami wiceministra Romualda Sz.”. Tłumaczył, że skoro nadzorowałem przetargi, to on zlecił osłonę kontrwywiadowczą mojej osoby. Osłona kontrwywiadowcza tak jednak różni się od tego, co robiło WSI, jak zwykłe krzesło odróżnia się od krzesła elektrycznego. „Gazeta Wyborcza” 19 lipca 2001 roku zamieściła komentarz „Chora obrona”: „Ostatnie wydarzenia w Ministerstwie Obrony świadczą, że sytuacja w tym resorcie jest chora. Oto przebieg choroby: najpierw minister nie jest w stanie odwołać wiceministra, rozpoczyna więc jego inwigilację; "Rzeczpospolita" oskarża wiceministra i jego asystenta o korupcję; w spektakularnej akcji z użyciem śmigłowca na płynącym do Szwecji promie UOP aresztuje asystenta wiceministra; wreszcie sam wiceminister zostaje odwołany. A na koniec tego cyrku okazuje się, że WSI nie ma żadnych dowodów, które świadczyłyby o przestępstwach popełnionych w pionie Szeremietiewa. Po co więc była cała zabawa? Tylko po to, żeby minister pozbył się wiceministra? Bronisław Komorowski twierdzi, że decyzję podjął świadomie i gotów jest ponieść konsekwencje. Normalnie w takiej sytuacji jedyna możliwa konsekwencja to dymisja”.  

Bronisław Komorowski stwierdził, że jeśli Pan zostanie uniewinniony, wycofa się z polityki, bo to sprawa honorowa. Dotrzyma słowa?

Po wybuchu afery Komorowski, pytany na konferencji prasowej o efekty działań WSI, powiedział: „mam wiedzę, nie mam dowodów”. Wtedy dziennikarze zapytali go, co zrobi, jeśli okaże się, że jestem niewinny. Odparł, że będzie to oznaczało kres jego politycznej kariery. Podkreślił, iż zdaje sobie sprawę, że podjął trudną decyzję – i jeśli nie ma racji, to jako człowiek honoru straci prawo do sprawowania urzędów państwowych. (...)"

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale