Są tacy urzędnicy w miejskim ratuszu, którzy powinni dostać wilczy bilet i dożywotni zakaz pracy w samorządzie. Jest karierowicz, samiec alfa Wiesław Wilczyński, który jest dyrektorem miejskiego biura sportu i nadzorujący jego pracę prezydent Paszyński, obydwaj rekomendowani przez lewicę. Muszę jednak przyznać, że bardziej niż przez lewicę ukochani przez Gronkiewicz. Fenomen umiłowania tych dżentelmenów tłumaczy moja ulubiona puenta, którą w sytuacjach zgłaszanych zastrzeżeń do jakości pracy urzędników wygłaszać ma zwyczaj HGW, mówi ona - mam takie doświadczenie, że ilekroć zwolnię jakiegoś pracownika, to ten następny jest tylko gorszy. Ponieważ nie mam w związku z tym co liczyć, że szkodnicy miejskiego sportu zostaną zwolnieni, pozostaje mi wysłać przesłanie dla kosmitów, żeby przynajmniej oni uważali na owych panów.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)