O emigracyjnym Stronnictwie Narodowym, przekazaniu tradycji narodowej do kraju i bieżącym stanie narodowych środowisk z Albinem Tybulewiczem - jednym z ostatnich żyjących członkόw najwyższych władz SN na emigracji rozmawiają Ireneusz Fryszkowski i Marian Szołucha.
Marian Szołucha: Bardzo nas zawsze interesowało skąd wziął się konflikt emigracyjny trwający jeszcze w Londynie pomiędzy prezesem Stronnictwa Narodowego Tadeuszem Bieleckim, a Jędrzejem Giertychem? Czy to był konflikt ambicjonalny, czy miał źródło jeszcze w latach 30., czy może na tle poglądów na zasadnicze kwestie się poróżnili?
Albin Tybulewicz: Z tego co ja wiem z rozmów - ale jest to moje doświadczenie jednostronne - z Tadeuszem Bieleckim, on wygrał batalię o prezesurę Stronnictwa Narodowego przed wojną i uważało tak wiele osób (w tym jego następca Antoni Dargas i Wojciech Wasiutyński) bez żadnych sztuczek. A to spowodowało urażoną ambicję Jędrzeja Giertycha, który do śmierci mu tego nie zapomniał. Jedną z takich różnic między tymi ludźmi było to, że kiedy w 1938 r. Polska wzięła udział - powiedzmy brutalnie - w rozbiorze Czechosłowacji w spółce z Hitlerem, Jędrzej Giertych uważał, że nie wystarczy protest, nie wystarczą artykuły i trzeba wyprowadzić ruch narodowy na ulice. Wyprowadzenie wielkiego ruchu na ulice w zderzeniu z policją, jeszcze gorzej z wojskiem, w przededniu nieuchronnej juz wojny byłoby według Bieleckiego czymś samobójczym. Powoływał się na Romana Dmowskiego, który stanowczo odmówił poparcia zbrojnej akcji w 1926 r. przeciwko zamachowi Józefa Piłsudskiego. Potem doszły do tego zarzuty wobec Bieleckiego bardzo poważne, w słynnym liście który rozesłał po wojnie Jędrzej Giertych. I skutek był taki, że władze Stronnictwa po wojnie wykluczyły Jędrzeja Giertycha z własnych szeregów. Uważam, że ten konflikt był personalny, to były osobistości trochę inne. Polityka, wielka polityka jest kwestią kompromisu. Bielecki zdawał sobie z tego sprawę uważając, że trzeba pójść razem z sanacją tutaj w Londynie przeciw Sikorskiemu w obronie interesów narodowych i Ziem Wschodnich, a to Jędrzej Giertych miał mu bardzo za złe. Druga różnica, która zaznaczyła się wyraźnie po wojnie to stosunek do rządzących w Polsce komunistów. To była bardzo ważna różnica i decydująca w chwili gdy powstała Solidarność. Bielecki był po stronie Solidarności, a Jędrzej Giertych był jej przeciwny.
Ireneusz Fryszkowski: Prezes Antoni Dargas postanowił przywrócić w status członka Stronnictwa Narodowego Jędrzeja Giertycha, cały Centralny Wydział Wykonawczy SN w Londynie poparł tą inicjatywę. Skąd taka decyzja?
A.T.: Dargas uważał - i może w tym też jest racja - że rozbicie ruchu narodowego, czyli ten ostry konflikt między Bieleckim a Giertychem przeżył się po śmierci Bieleckiego. Dargas chciał przyciągnąć Jędrzeja Giertycha z powrotem do ruchu narodowego, jednak bardzo się to szybko skończyło. Oni różnili się jednak bardzo. Jędrzej Giertych nie pisał do „Myśli Polskiej", miał swoje pismo „Horyzonty", ale w „Horyzontach", jednym z trzech głównych osób liczących się był Witold Olszewski, który - teraz są dowody na piśmie - brał pieniądze przez dziesiątki lat z SB, był jej agentem. I tutaj zarysowały się coraz bardziej różnice w kwestii jaki powinien być nasz stosunek do Zachodu, do Sowietów, i do polskich komunistów. Dargas dopuszczał jednak zupełnie inne poglądy w „Myśli Polskiej" i to był jego błąd. Wydaje mi się, że gdyby nie było tej zasadniczej różnicy pomiędzy tym co prezentowała „Myśl Polska" (np. w artykułach Tadeusza Hoblera pisanych w duchu giertychowskim), a co myślał zdecydowany antykomunista Wiesław Chrzanowski, to może udałoby się użyć te ćwierć miliona dolarόw ze sprzedaży byłej siedziby Stronnictwa Narodowego w Londynie (przekazane Stronnictwu Narodowo-Demokratycznemu razem z pałeczką historyczną i „Myślą Polską") dla Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego. Ten duży sukces ZChN-u (10% w wyborach w 1991r.) byłby wtedy wiele większy, bo wtedy działacze ZChN-u nie dysponowali większą kwotą pieniędzy na kampanię. ZChN to inny nurt, do którego ja dołączyłem bardzo rozmyślnie, bo miałem bardzo długie rozmowy z Wiesławem Chrzanowskim gdy dziesiątki razy jeździłem do Polski przekazując pieniądze (SN, ale głównie własne) i publikacje. Byłem de facto głównym kurierem Antoniego Dargasa...
Wywiad wywołał burzliwą dyskusję w środowisku narodowym.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)