Wybrane przesłanki do 1832 roku:
a) Urodzony przed 1979 rokiem
b) Prawem kaduka nawet nie stojąc na czele uczniowsko-studenckich samokształceniowych grupek wszedł do historii w aureoli martyrologii, a grupki one zafałszowane zostały jako ORGANIZACJE (Tacy "Promieniści" przecież, to nic innego, jak wierzący w doskonalenie ducha i tym samym aspirowanie do emanowania promionkami cnoty; Filomaci - jak nazwa wskazuje, to miłośnicy nauki, Filareci - miłośnicy cnoty). Dla niezorientowanych dodam jeszcze, że najwyższą liczebność "organizacje" te osiągnęły członków 14 (słownie: czternastu) i na dodatek byli to ciągle ci sami chłopcy z Uniwersytetu Wileńskiego bardzo przejęci duchem klasycyzmu. Gdyby nie nadgorliwość Nowosilcowa, który wdrapawszy się na intratny stołek za wszelką ceną chciał się wykazać i zadziałał wg. dobrze znanej nam zasady: dajcie człowieka, a ja znajdę paragraf ....
c) Paragrafy się znalazły, ale wspomniany tu Mickiewicz Adam otrzymał bardzo łagodną karę - pobyt na Krymie, który spędził nad wyraz radośnie i "męsko" w towarzystwie rodziny (przede wszystkim ponętnej żony) tamtejszego oberpolicmajstra. Dzięki tak zdefiniowanej karze powstały przecudnej urody Sonety Krymskie - i za to Mickiewiczowi jako poecie chwała.
d) Osiadłszy po powrocie z Krymu w Paryżu, na wieść o wybuchu powstania listopadowego wyruszył doń i jako jedyny z grupy nigdy nie dotarł. Osiadł w Wielkopolsce w gościnnym domu pewnej mężatki, która bardzo sobie Adasia upodobała i potrafiła stworzyć warunki o wiele ciekawsze niż powstańcza walka.
e) Po upadku powstania dotarł do Drezna, gdzie niektórzy byli powstańcy zarzucili mu w oczy, że jest TW. Adaś wtedy wpadł w twórczy szał i popełnił dzieło miejscami genialne – „Dziadów” cz. III, co go w zupełności oczyściło z podejrzeń jakichkolwiek, bo żywcem wstawianych na cokoły nie podejrzewa się z zasady o nic.
f) W mniej genialnych partiach tegoż dzieła potrafił zadbać o tzw. tyły i zgrabnie dosyć pokazał złaknionym rozliczeń innego wroga – ojczyma Julka Słowackiego, niejakiego dra Becu, który akurat już nie żył, ale żył Julek i wiadomym się stało, że sławy, o jakiej marzy, za życia już nie zdobędzie.
Przesłanki po 1831 roku chętnie uzupełnię, o ile czas mi na to pozwoli, a przede wszystkim, o ile zainteresowanie propozycją będzie zgodne z moim oczekiwaniem


Komentarze
Pokaż komentarze (7)