Zapewne było tak.
Jeśli blokuje etat przez dziesięć lat ,to co roku przychodzili "absolwenci" i pytali o pracę.
Ważne!! Najpierw przychodzili ci z najlepszymi "wynikami":
- znajdzie się praca dla mnie na waszej uczelni? Chciałbym tutaj dalej zdobywać wiedzę,a także przekazywać ją młodzieży która będzie tu się chciała kształcić.
- niestety,możemy tylko zaproponować umowę na czas określony,bo kandydat na Prezydenta blokuje etat.
- to dziękuję,ale śmieciówka mnie nie interesuje.Idę do innej uczelni albo wyjeżdżam z tego kraju,bo tu nie ma pracy dla młodych i zdolnych naukowców.Liczą się tylko plecy polityczne.
Tak było z pierwszym kandydatem,drugim,trzecim....
Na końcu przyszedł ten z najgorszym "wynikiem"
- jest coś dla mnie?
-jest,możemy z Panem podpisać umowę na czas określony,bo kandydat na Prezydenta jest na etacie ,a ktoś musi jego prace wykonywać.
-ok,dobre i to.
Więc teraz można przypuszczać ilu przez te dziesięć lat przewinęło się młodych i zdolnych,którzy jednak nie zasilili kadry naukowej UJ.Być może któryś z tych "odrzuconych" okaże się kiedyś wybitnym w swojej dziedzinie? Tylko że już nie będzie przynosił prestiżu UJ,a być może i nie naszemu krajowi.
Ale kot zawsze spadnie na cztery łapy.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)