134 obserwujących
768 notek
1794k odsłony
  676   3

Nowy przedmiot w szkołach, nowy podręcznik, stara nienawiść i pogarda

W marcu br. w mediach pojawił się komunikat: 

Nowy przedmiot - historia i teraźniejszość - zastąpi wiedzę o społeczeństwie realizowaną w liceum, technikum oraz szkołach branżowych w zakresie podstawowym. Nowy przedmiot będzie nauczany już od 1 września 2022 roku. W Dzienniku Ustaw opublikowano rozporządzenia w tej sprawie.

Zespół powolany przez ministra EN opracował podstawę programową nowego przedmiotu.

Pierwszy podręcznik do nowego przedmiotu pt.: „Historia i Teraźniejszość. Podręcznik dla liceów i techników. Klasa 1. 1945–1979”  zaproponowało wydawnictwo „Biały Kruk”. Autorem tego podręcznika jest prof. Wojciech Roszkowski.

Wojciech Stefan Roszkowski, ps. „Andrzej Albert” – polski ekonomista, historyk i nauczyciel akademicki, profesor nauk humanistycznych. Prorektor Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, poseł do Parlamentu Europejskiego VI kadencji. Jest autorem książek Najnowsza historia Polski: 1918-1980  i Najnowsza historia Polski, 1914-1993, a także autorem cyklu podręczników do historii napisanych wspólnie z Anną Radziwiłł. 

W aktualnym wydaniu miesięcznika „Wpis” (5/2022) ukazała się rozmowa z prof. Wojciechem Roszkowskim, w której opowiada on założeniach przedmiotu i nowego podręcznika, o narracyjnym spojrzeniu na historię, o manipulacji słowem komunistów i neokomunistów, a także wyjaśnia, dlaczego wiele podręczników do tej pory pomijało kluczowe fakty historyczne po II wojnie światowej:

 

[…]  Historia i Teraźniejszość ma na celu powiązanie wydarzeń powojennych z podstawowymi pojęciami, które funkcjonują w życiu społecznym, ekonomicznym, w kulturze i w polityce, a także w etyce. Chodzi o to, żeby uczeń po przyswojeniu sobie materiału naprawdę rozumiał, o czym się mówi w debacie publicznej czy w innych wypowiedziach lub dyskusjach, a także w rozmowach prywatnych. 

[…]  Media, zwłaszcza dzisiejsze, skracają dystans między nadawcą a odbiorcą i w tym celu używają coraz bardziej uproszczonych komunikatów. Pod wpływem tych skrótów coraz więcej ludzi zaczyna czytać tylko nagłówki, zaczyna czytać lub oglądać tylko skróty wiadomości. Jak mają zatem zrozumieć, o czym naprawdę mówią np. politycy? Sadzę, że młodzież na poziomie szkół średnich powinna już znacznie lepiej sobie uświadamiać, w jakim świecie informacyjnym żyje. Każdy z nas przyjmuje za coś oczywistego, że świat wokół nas jest zrozumiały – bo każdy go widzi. Tak samo rozumuje uczeń i nie uświadamia sobie, do jakiego stopnia jest narażony na manipulację. Ta manipulacja wynika zaś z powierzchowności przyswajania informacji, w tym z nie do końca jasnego używania różnych pojęć typu „demokracja”, „faszyzm”, „ideologia”, „populizm”, „państwo prawa” itd. Podstawą tej powierzchowności, i tym samym niezrozumienia, jest brak stosownej wiedzy. Pozostańmy przy tym samym przykładzie faszyzmu. Pomijając już to, że czasami przypisuje się go komuś w sposób zupełnie nieuzasadniony, to przecież faszyzm też ma niejedno oblicze i tym samym różne bywały jego skutki. Trzeba wiedzieć, czym różnił się ustrój włoski czasów Mussoliniego od ustroju III Rzeszy w Niemczech. Jeszcze inny był ustrój okresu Franco w Hiszpanii. A jeszcze inaczej to słowo było używane w propagandzie sowieckiej. Dopiero wiedząc to wszystko, możemy używać tego pojęcia sensownie. 

Czy możemy powiedzieć, że niektóre dotychczasowe podręczniki manipulowały historią?

Może nie tyle manipulowały, co dawały wiedzę, która była, nazwijmy to tak: rozszczepiona.

Nie pomijały niektórych istotnych faktów lub nie przedstawiały niektórych wydarzeń w fałszywym świetle?

Owszem, pomijały niektóre ważne fakty, najczęściej te, które miały miejsce po drugiej wojnie światowej. Z kolei materiał przerabiany na WoS-ie nie korespondował z materiałem historycznym. Natomiast ambicją twórców programu i podręcznika Historia i Teraźniejszość jest ścisłe powiązanie pojęć z wydarzeniami, żeby poprzez konkretne przykłady doprowadzić do zrozumienia tych pojęć, jak i zrozumienia pewnych procesów, ciągów historycznych. Wkuwanie na pamięć dat i nazwisk bez zrozumienia logiki historii, bez zrozumienia, że jedno wydarzenie jest konsekwencją poprzedniego, że nie ma skutków bez przyczyn, będzie zawsze nudne – na to właśnie uskarżali się uczniowie. Kiedy historia przedstawiana jest natomiast jako zrozumiała narracja, staje się ona od razu ciekawa i wciągająca.

Z tego wynika, że nie tyle chodziło o likwidację Wiedzy o Społeczeństwie (WoS-u), co o wmontowanie jej elementów w historię najnowszą?

Tak, chodziło o integrację sporej części WoS-u w wykładzie historycznym. Kiedy mówi się np. o demokracji po wojnie, trzeba uczniom wyjaśnić, jak była ona interpretowana w różnych krajach po 1945 r., w tym również jak była fałszowana, jak stawała się fasadą lub przykrywką dla działań dyktatorskich. Albo weźmy przykład zupełnie nowy: Rosja zarzuca Ukrainie nazizm. Otóż zadaniem HiT-u jest takie ukształtowanie młodego człowieka, żeby nie wziął on za dobrą monetę tego, co głosi propaganda kremlowska. I to nie dlatego, że tak akurat twierdzi np. nauczyciel, ale dlatego, że uczeń sam widzi, iż to historia dowodzi kłamstwa zawartego w tej propagandzie.

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale