Blog
wiesława
66 obserwujących 471 notek 819186 odsłon
wiesława, 13 sierpnia 2017 r.

Wysiedlenie Ukraińców z Polski do ZSRR w latach 1944-1946

1627 9 1 A A A

 Wprawdzie rząd RFN do tej pory nie otrzymał od strony polskiej żadnego oficjalnego stanowiska w sprawie reparacji wojennych, ale od szefa niemieckiej dyplomacji Franka-Waltera Steinmeiera już usłyszeliśmy, że Polska nie ma podstaw do jakichkolwiek żądań odszkodowawczych pod adresem Niemiec w związku z drugą wojną światową. Sprawa reparacji wojennych dla Polski zaktywizowała także niemieckich pedagogów polskiego wstydu. Wyrażają oni swoje oburzenie polską bezczelnością, zwracając przy tym uwagę, ze po WW II wielu Niemców zostało przez Polaków pozbawionych heimatu, co stało się przyczyną ich cierpień duchowych i psychicznych. Zdaniem tych pedagogów, żądania od pokrzywdzonych Niemców odszkodowań jest dowodem ksenofobii, nacjonalizmu i pazerności osób stawiających takie nieuzasadnione żądania.

W opublikowanej kilka dni temu notce:  https://www.salon24.pl/u/arthur/801067,lemkowie-chca-odszkodowan-od-polski, jeden z niemieckich pedagogów wstydu ubolewa, że polska ksenofobia i nacjonalizm spowodowały nie tylko wysiedlenie Niemców ze Śląska, Pomorza i Mazur, ale doprowadziły także do wypędzenia Ukraińców z ich batkiwszczyzny  w Małopolsce i Beskidach. Autor owej notki wskazuje przy tym,  że „Obywatele Ukrainy masowo składają wnioski w polskich urzędach ws. wydania poświadczonych dokumentów potwierdzających własność nieruchomości z okresu II RP”, zamierzają bowiem dochodzić zwrotu tych nieruchomości od polskiego państwa.  

Samozwańczy pedagog pisze z goryczą o Polakach: moralność Kalego , odszkodowania od Niemcow Polsce sie naleza, ale odszkodowania Polski dla Ukraincow nie.

Pedagog wstydu przyozdobił swoją notkę zdjęciem z podpisem „Żołnierze Wojska Polskiego w czasie wysiedleń Łemków, Bojków, z Bieszczad podczas akcji 'Wisła" w 1947 r.” . Jak widać, wiedza historyczna pedagoga polskiego wstydu jest ułomna - nie ma on pojęcia, że podczas akcji „Wisła” ani Ukraińcy, ani Bojkowie, ani Łemkowie nie zostali wysiedleni do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. 

W trosce o prawdę historyczną trzeba więc pospieszyć z kagankiem oświaty.

9 września 1944 r., jeszcze przed konferencją w Jałcie, która miała ostatecznie wytyczyć wschodnią granice Polski, przewodniczący Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, Edward Osóbka–Morawski, oraz przewodniczący Rady Komisarzy Ludowych USRR, Nikita Chruszczow, podpisali umowę w sprawie wzajemnego przesiedlenia ludności. W myśl porozumienia (art. 1) przesiedlenie było dobrowolne, zakazano w nim stosowania bezpośredniego lub pośredniego przymusu, a chęć wyjazdu mogła być wyrażona zarówno ustnie, jak i pisemnie. Osoby, które wyraziły chęć przesiedlenia, przy zbiorowym wyjeździe zyskały prawo zabrania ze sobą rodziny, w skład której mogły wchodzić: „żona, dzieci, matka, ojciec, wnuki i wychowankowie, a również i inni domownicy, o ile prowadzą wspólne gospodarstwo wraz z ewakuowanym”. Układające się strony zezwoliły (art. 3 pkt. 2) na wywóz ubrań, obuwia, produktów żywnościowych, inwentarza gospodarczego (bydła, ptactwa domowego), sprzętów domowych i innych przedmiotów „gospodarskiego użytku” do ogólnej wagi dwóch ton na jedną rodzinę. Osoby wykonujące „specjalne zawody” (robotnicy, rzemieślnicy, medycy, artyści, naukowcy) miały prawo wywozu przedmiotów niezbędnych do pracy (art. 3 pkt. 3).

Zgodnie z układem (art. 2) akcja przesiedleńcza miała rozpocząć się 15 października 1944 r. a zakończyć 1 lutego 1945 r. Wcześniej, w okresie od 15 września do 15 października 1944 r., należało przeprowadzić „ewidencję ilości, miejsca pobytu i narodowości osób pragnących się ewakuować”. Sygnatariusze zgodzili się na ewentualne przedłużenie tych terminów na żądanie jednej ze stron.

Identyczne dokumenty podpisano później z republikami białoruską i litewską - 9 września 1944 roku PKWN zawarł identyczną umowę z rządem BSRR; 22 września 1944 r. analogiczna umowa została zawarta z rządem LSRR.

Opuszczającym zachodnie obwody USRR obiecano ziemię „w rozmiarach przewidzianych ustawą o reformie rolnej” lub pracę zgodną z wykształceniem, specjalizacją i wykonywanym wcześniej zawodem. Układ przewidywał również „przydział ziemi na zasadach ogólnych” włościanom, którzy w chwili przesiedlenia jej nie posiadali.

Mieszkającym w Polsce osobom narodowości ukraińskiej umowa dawała możliwość dobrowolnego wyjazdu na Ukrainę Sowiecką. Przesiedleńcy mogli zabrać ze sobą do dwóch ton mienia. Reszta ich majątku, w tym nieruchomości, miała przejść na własność polskiego Skarbu Państwa. W zamian mieli otrzymać na Ukrainie ziemię (od 7 do 15 ha), a także pożyczki na zagospodarowanie się. Organizacją wyjazdów miał się zajmować ze strony polskiej Główny Przedstawiciel PKWN ds. Ewakuacji Ludności Ukraińskiej wspólnie ze swoim ukraińskim odpowiednikiem, w terenie działały polskie i ukraińskie komisje przesiedleńcze.
Ta akcja przesiedleńcza uderzała w OUN - UPA, którą wioski ukraińskie zaopatrywały w żywność i, często zresztą zabieranego siłą, rekruta.
Jednocześnie przesiedlenia mogły liczyć na poparcie polskiej opinii publicznej, przerażonej opowieściami o rzeziach na Wołyniu. W tym samym czasie wraz z przesuwaniem się frontu sowiecko - niemieckiego na zachodnią stronę Sanu wycofały się sotnie UPA. Znalazły tu znakomite warunki działania na tym terenie pokrytym dużymi kompleksami leśnymi. Sotnie UPA zastraszały, rabowały i ludność polską. Mimo błagalnych apeli zdesperowanej atakami UPA ludności i władz lokalnych, nowe władze wolały skoncentrować się na zwalczaniu miejscowego podziemia polskiego. Dodatkowy aspekt, to obawy, że w razie pozostania ludności ukraińskiej zamieszkany przez nią obszar zostanie przyłączony Związku Sowieckiego. Takie żądania formułował Nikita Chruszczow, w owym czasie pierwszy sekretarz Komunistycznej Partii Ukrainy (chodziło o przyłączenie do Ukrainy tzw. Chełmszczyzny).
Przesiedlenia rozpoczęły się już w połowie października 1944 r.  Do końca grudnia 1944 r. przesiedlono Ukraińców z województwa lubelskiego (powiaty: chełmski, hrubieszowski, tomaszowski i zamojski). Stopniowo, wraz z przesuwaniem się frontu, obejmowano przesiedleniami dalsze tereny Początkowo nie dotyczyły one też części powiatów: brzozowskiego, leskiego, przemyskiego i sanockiego, kontrolowanych przez oddziały UPA.
Pomimo zachęt władz polskich, popartych zwolnieniem deklarujących chęć wyjazdu z obowiązkowego kontyngentu, mimo agitacji prowadzonej po wsiach przez funkcjonariuszy NKWD, większość Ukraińców nie chciała opuszczać ziemi, na której żyła od pokoleń, i wyjeżdżać do „komunistycznego raju”. Przesiedleniom, co zrozumiałe, przeciwdziałała też OUN-UPA. Banderowcy kolportowali ulotki opisujące warunki życia w Związku sowieckim, straszyli śmiercią wyjeżdżających, atako-wali komisje przesiedleńcze.
W rezultacie do grudnia 1944 roku z Lubelszczyzny na Ukrainę wyjechało jedynie 5035 rodzin (19 899 osób), głównie z obszarów zniszczonych w toku walk, toczonych między UPA a polskim podziemiem. . Mimo nacisków wywieranych przez władze, do marca 1945 r. liczba ewakuowanych wzrosła jedynie do 81 tys. osób.
Od maja do sierpnia tego roku wyjechała już oficjalnie dużo większa liczba Ukraińców, bo 24 464 rodziny (96 153 osoby). W połowie 1945 r. nastąpiło ostateczne załamanie się akcji przesiedleńczej. Oprócz działań UPA przyczynili się do tego przesiedleńcy, którzy nielegalnie powracali z Ukrainy. Ich opowiadania zniechęcały ostatecznie do wyjazdu.
Wg oficjalnych danych do września 1945 roku zdołano przesiedlić jedynie 59 644 rodziny (229 685 osób), a więc niecałą połowę przewidywanej liczby. Większość wyjeżdżających pochodziła z obszaru województwa lubelskiego i Łemkowszczyzny, z województwa rzeszowskiego zaś, gdzie siła i wpływy OUN - UPA były stosunkowo najsilniejsze, wyjechało zaledwie 28 proc. Szczególnie niski był ten odsetek na obszarach znajdujących się pod faktyczną kontrolą UPA (powiaty: leski, 6,7 proc., przemyski – 18,2 proc., lubaczowski – 18,8 proc.).
W tej sytuacji władze w Warszawie podjęły decyzję o przymusowym przesiedlaniu pozostałych Ukraińców. Powołano się na przedwojenny przepis, dający możliwość wysiedlenia z terenów nadgranicznych osób zagrażających państwu. Od początku września przystąpiono do przymusowego wysiedlania - Zaangażowano do tego przybyłe wcześniej na te tereny do walki z podziemiem oddziały 3., 8. i 9. Dywizji Wojska Polskiego. 
Władze nie przewidywały generalnie wyłączeń z wysiedlenia. Z zasady nie obejmowało ono jedynie rodzin mieszanych, ale w praktyce decydowała o tym administracja terenowa w porozumieniu z miejscowymi Urzędami Bezpieczeństwa Publicznego.
Odpowiedzią na przymusowe przesiedlenia była intensyfikacja działań UPA. Niektórzy historycy mówią o „powstaniu ukraińskim”. Wobec przewagi liczebnej polskich oddziałów przede wszystkim starano się uniemożliwić wywiezienie wysiedlonych, niszczono mosty, linie telefoniczne, a nawet atakowano stacje, z których odjeżdżały transporty. Równocześnie, zgodnie z rozkazem dowódcy UPA w Polsce Mirosława Onyszkiewicza, wysiedlone wsie ukraińskie były prawie natychmiast palone, a zasiewy niszczone, tak aby nie mogli w nich zamieszkać polscy osadnicy. Niejednokrotnie jako ostrzeżenie dla chcących się osiedlić mordowano już przybyłych. 
Próbowano też zatrzymać akcję przesiedleńczą przez stosowanie odwetu na mieszkańcach okolicznych polskich wsi. Śmiercią karano przede wszystkim sołtysów, wójtów i wszystkie inne osoby biorące udział w akcji wysiedlania, niejednokrotnie nawet chłopów dostarczających jedynie podwody do transportu wysiedlanych, nie bacząc na fakt, że czynili to pod przymusem. Za to samo karano także Ukraińców. Zdarzało się, że Służba Bezpieczeństwa OUN zabijała nawet za podanie żołnierzom mleka czy wody. W ramach akcji odwetowej spalono wiele polskich wsi. W wyniku takich działań do wiosny następnego roku spalono na przykład ponad połowę powiatu przemyskiego (kilka tysięcy gospodarstw). 

Opublikowano: 13.08.2017 12:25. Ostatnia aktualizacja: 13.08.2017 12:53.
Autor: wiesława
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Przyspieszenie zasiłków nie zapewni A to dopiero. Jakby rządziła PO, to oczywiście te...
  • @deda "Z tym, że władza ludowa walczyła z reakcyjnym podziemiem, gdy ono żyło i strzelało...
  • Internetowa menda i notoryczny kłamca napisał: "nie był wstanie opanować kryzysu w powiecie o...

Tematy w dziale Kultura