Cały tydzień czekam na piątkowy Poranek w Radiu Tok-Fm, a właściwie na drugą godzinę audycji, prowadzoną zwykle przez Jacka Żakowskiego. Charakterystyczne "Tomek Lis, Tomek Wołek, Wiesław Władyka i Jacek Żakowski" oznacza dla mnie, że w końcu zbliża się weekend. "Stały piątkowy skład" gwarantuje słuchaczom burzliwą dyskusję i wymianę różnych poglądów, od prawa do lewa. W tym "układzie" Wołek ma reprezentować prawicę, Lis szeroko rozumiane centrum, a Żakowski lewicę.
Wyglądałoby to pięknie na papierze: dyskusja znanych publicystów z reprezentujących odmienne nurty polityczne, zapewniającą słuchaczowi dyskusję na poziomie, gdyby jednak wszystko nie sprowadzało się do godzinnego "walenia" w PiS z dziennikarskich armat i "ochów i achów" względem rządu Platformy. A całość programu okraszona inteligenckim (oh pardon wykształciuchowskim, w końcu to komplement) sosem w wydaniu profesora Władyki. "Oddajmy głos profesorowi", który reprezentuje polską elitę uniwersytecką.
Jednak, zaszła w programie mała zmiana "Tomek Lis" znany raczej z braku miłości do polskich partii prawicowych, rozumianych w szerszym sensie niż Platforma Obywatelska. Ostatnimi czasy nie jest skory do krytkowania Pis-u i Prezydenta. O nieufności Jarosław Kaczyńskiego do brata: T.L.: nie popadajmy w paranoję w krytykowaniu prezesa PiS J.Ż. :Tomek dziś nie w sosie- cytuję z pamięci. Zauważyłem to już od 2-3 ostatnich audycji. Wiąże się to zapewne z tym, że prezes Urbański nie byłby kontent z ostrej krytyki jego rodzimej formacji politycznej. Dlatego Lis, zarabiający w TVP grube tysiące złotych na swoim nowym programie w TVP, przerodził się z nieprzejednanego krytyka PiS-u, w osobę bardziej powściągliwą w atakowaniu partii braci Kaczyńskich.
Na szczęście mamy jeszcze takie media jak: radiowa Trójka, rozwijającą się trochę nieporadnie telewizję Puls, Rzepę i oczywiście Salon.
A i dziękuję wszystkim z komentarze te pozytywne i nie.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)