Stroną w grze o przyjęcie ACTY jest teraz Komisja Europejska . Chcąc ratować ustawę zwróci się do Trubunału Sprawiedliwości UE z pytaniem czy ACTA jest sprzeczna prawem inijnym.
Na podstawie własnej wiedzy już dziś mogę dać odpowiedź. ACTA dzięki temu że formułuje tylko ogólne zasady, nie stoi w sprzeczności z prawem unijnym. I właśnie w tej ogólnikowości ACTY, tkwi największe zagrożenie.
Użyję tu analogii do polskiego prawa karnego: wyobraźmy sobie że ktoś został napadnięty i broniąc się złamał napastnikowi obie nogi i wybił szczękę, powodując jednocześnie obrażenia ciała które wymagały pobytu w szpitalu. Świadków nie było. Prokurator badający sprawę może:
- uznać że było to działanie w obronie koniecznej
- nastąpiło przekroczenie granic obrony koniecznej
- było to pobicie kwalifikowane jako jako akt chuligaństwa
- była to próba nieumyślnego zabójstwa
- była to próba morderstwa z premedytacją
ACTA jest bardziej ogólna niż polskie prawo karne. To jak dany zapis będzie interpretować Unia, wcale nie oznacza że właściciel praw będzie myślał tak samo. Zrobi on raczej wszystko by było to z jak największą korzyścią dla niego…
Może doprowadzić to do zastraszania internautów i firm z branży. Pamiętacie kuriozalne wyroki w Stanach Zjednoczonych, gdzie skazano na monstrualną grzywnę / liczoną w milionach dolarów/ internautę za ściągnięcie kilkunastu piosenek mp3 … Podobne praktyki które mają odstraszyć ewentualnych amatorów „darmochy” mogą zostać przeniesione na grunt europejski. Uderzą wówczas przede wszystkim w niespecjalistów, których wiedza o komputerze i informatyce jest minimalna.
„Fachowcy” będą się śmiali ustaleniom ACTY w żywe oczy. Istnieje bowiem coś takiego jak ukryty internet. To strony które nie są indeksowane przez żadną legalną wyszukiwarkę. Program przy pomocy którego przegląda się te ukryte zasoby sieci, ukrywa wszelkie dane internauty. Dziś wykorzystują to terroryści i osoby z krajów gdzie istnieje cenzura internetu/ np.: Chiny/. Ściąganie plików przejdzie do podziemia.
Największa nadzieja w naszym premierze. Otóż jeśli wszystkie kraje Unii przyjmą ACTA a Polska nie, to umowa ta nie będzie obowiązywać na terenie Unii. Panie premierze trzymamy za słowo !
Zastraszanie i zakazywanie jest najgorszą metodą walki z piractwem komputerowym. Odwróćmy sytuację: załóżmy że nie ma żadnych ograniczeń w ściąganiu jakichkolwiek plików, programów i filmów. Każdy ściąga to co chce, skąd chce bez ograniczeń. Istnieje tylko jedno drobne ale… I właśnie to ale spowoduje że właściciele praw będą zarabiać ogromne pieniędze, nie uszczuplając zbytnio naszych kieszeni.
Po pierwsze ceny: dziś kupując film czy program muszę wyłożyć na niego orientacyjnie ok. 20 funtów. Licząc wielokrotność takich zakupów wychodzi spora kwota. Wyobraźmy sobie sytuację kiedy np.: sciągnięcie filmu lub jego obejrzenie online kosztuje od 5 pensów do jednego funta. Najdroższe oczywiście są nowości. Im starszy film / lub inne dzieło / tym tańsze.
Wyobraźmy sobie że:
Pan Kowalski ma urzędowo przydzielony identyfikator konta internetowego, oficjalnie zarejestrowany na terenie kraju gdzie przebywa. Jest nadawany automatycznie, podobnie jak numer NIP. Montując u siebie internet, musi obowiązkowo podać ów identyfikator, który firma dostarczająca internet / w tym również przenośny / i ustalić hasło którym będzie potwierdzał swoją tożsamość.
Jeśli ktoś pozna ów identyfikator, nie będzie w stanie się zalogować nie znając hasła. Dobrym rozwiązaniem wydaje się hasło sprzętowe, moduł podłączony przez USB który trzeba aktywować , wkładając do niego klucz.
Identyfikator Kowalskiego jest na całe jego życie. Jedyne co może zmieniać to tylko hasła dostępowe.
Do identyfikatora przypisane są dane Kowalskiego. Dostęp do nich ma tylko państwo w którym identyfikator został zarejestrowany.
W ten sposób osoby poniżej 18 roku życia nie dostaną się na strony dla dorosłych, zniknie ukryty internet, gdyż połączenia przechodzące przez konto Kowalskiego odrzucą połączenie anonimowe.
Z identyfikatorem Kowalskiego powiązane jest jego konto bankowe.
Kowalski wchodząc na strony skąd można ściągnąć pliki, ma dostęp do praktycznie całego zasobu naszej produkcji kulturalnej i własności intelektualnej.
I tak np.’ ściągając najnowszy album Lady Pank przed ściągnięciem dostanie informację że kosztuje to 1 funta. Kowalski wyraża zgodę i dokłada do rachunku album grupy sprzed piętnastu lat za który zapłaci 10 pensów. Przed ściągnięciem może oczywiście posłuchać fragmentów albumu, obejrzeć jego reklamę czy informację o nim etc…
W przypadku jeśli właściciel strony udostępnia pliki nielegalnie, czyli za darmo a Kowalski ściągnął ze strony kilkanaście filmów, prędzej czy później wyjdzie to na jaw / czyli dobiorą się właścicielowi strony do pewnej części ciała …/ . Jedyną konsekwencją jaką poniesie Kowalski jest zapłacenie za te filmy takiej samej ceny jakby pobrał je z legalnego serwisu. Licząc że Kowalski ściągnie miesięcznie 100 piosenek i kilkanaście filmów, obiąży to jego konto kwotą którą teraz musiał by zapłacić za jeden film .
Przedstawiłem tu jedynie uproszczony schemat koncepcji, poddając ją pod krytykę. Jej zaletą jest to że każdy kraj może wprowadzać ją w życie samodzielnie i tak na przykład wyobraźmy sobie że zostało to wprowadzone w Polsce. Wszystkie te mini płatności dotyczyć będą tylko polskich produktów, i dotyczyć Polaków mieszkających w Polsce. Jeśli te pliki będzie chciał ściągnąc Polak mieszkający w Niemczech, zrobi to bez opłat jeśli Niemcy nie wprowadziły tego systemu. Ale z chwilą kiedy zostanie on wprowadzony na terenie Niemiec, możliwość ta zniknie. A interes by taki system wprowadzić ma każde Państwo. Od każdej płatności pobierze bowiem niewielką cząstkę, która w milionach transakcji urośnie w grube pieniądze.
Jeśli uznajecie pomysł za sensowny to umieście go na Facebooku. I oczywiście czekam na krytykę i ewentualne pytania.
cz. 2.http://naukowe.salon24.pl/396532,komu-ile-i-za-co-rozwazania-o-prawie-autorskim



Komentarze
Pokaż komentarze (5)