Prawa autorskie to pojęcie bardzo szerokie, obejmujące wiele dziedzin kultury, sztuki i nauki.
Najprostszym sposobem podziału wartości chronionych przez prawo autorskie jest koszt ich wytworzenia. Mamy tu więc następujące kategorie:
a/ Ich autor poniósł jedynie koszta umowne. Wytworzenie i rozpowszechnienie wartości będącej przedmiotem ochrony nie spowodowało bezpośrednich wydatków finansowych ze strony podmiotu. Koszta wytworzenia, to więc koszta edukacji autora, i praca którą on włożył w realizację wartości objętych prawem.
Klasyczne sytuacje: Pan X nagrał autorską piosenkę używając instrumentów będących w jego posiadaniu i domowej kamery video, kupionej na potrzeby wycieczki do Egiptu. Używając internetu opublikował nagranie na You Tubie.
b/ Autor ponióśl koszta rzeczywiste i umowne. Wartość oprócz wydatków umownych wymagała wyłożenia pieniędzy na sprzęt potrzebny do jej realizacji, wymagała płatnej pracy innych osób i płatnej reklamy.
c/ Podmioty nie będące autorami wartości chronionej mogą nabyć do niej prawa poprzez reprezentowanie autora / dbanie o jego interesy finansowe/ i ponosząc koszta pracy własnej / np.: agenci reprezentujący artystów/ osiągać z tego tytułu zarobek finansowy, organizacje grupujące artystów i dbające o ich interesy finansowe/.
d/ Podmioty nie będące autorami wartości chronionej mogą nabyć do niej prawa prowadząc dystrybucję i kampanię reklamową danego produktu / wartości . Przykładem jest dystrybucja filmów na terenie innych krajów niż były wyprodukowane, sprzedaż książek – Amazon, sprzedaż muzyki w postaci plików cyfrowych
e/ Podmioty nie będące bezpośrednimi autorami , mogą stać się ich współautorami ponosząc tylko rzeczywiste wydatki / projekty i badania naukowe, pisanie gier i programów użytkowych, produkcja filmów / . Warner Bros nie jest autorem filmu X, on finansuje całość powstawania filmu, opłacając ludzi którzy film stworzą. Jest to przypadek kiedy ktoś kupuje pracę innych, roszcząc sobie do niej prawa jej autora.
f/ Państwo w którym odbywa się wytworzenie wartości objętych ochroną. Pobiera ono od każdej zarobionej kwoty ustalony ustawą podatek, który stanowi jego przychód. Państwo nie jest więc właścicielem praw, ale instytucją która powinna nadzorować prawidłowość przepływów finansowych związanych z ochroną praw za danbą wartość. Jest więc nadrzędne w stosunku do wszystkich wymienionych wyżej grup. Powszechnie przyjmowaną interpretacją jest że suma dóbr objętych ochroną, tworzy dziedzictwo kulturalne danego kraju, które powinno podlegać szczególnej ochronie ustawodawczej i merytorycznej ze strony państwa.
Mamy tu więc pięć zainterersowanych stron sporu:
a/ Państwo w którym dana wartość została wytworzona. W jego interesie jest uzyskanie jak największych pieniędzy z tytułu tego dzieła / podatki od jego sprzedaży i dystrybucji/.
b/ Firmy i instytucje produkujące wartości chronione, kupujące lub wykorzystujące pracę rzeczywistych autorów dzieła oraz zajmujące się ich dystrybucją . / Wytwórnie filmowe, wytwórnie muzyczne, pośrednicy w sensie agentów i instytycji zrzeszających twórców, instytucje naukowe etc. …/
W ich interesie jest uzyskanie zwrotu poniesionych kosztów i uzyskanie możliwie największego zysku z ich dystrybucji i sprzedaży, przez możliwie najdłuższy okres czasu.
c/ Firmy których właścicielami są bezpośredni twórcy wartości chronionych. Motywacje jak w pkt. b
b/ Autorzy ponoszący jedynie koszta umowne, nie reprezentowani przez firmy i stowarzyszenia.
e/ Odbiorcy wartości chronionych. W ich interesie jest uzyskanie interesujących ich wytworów kultury na użytek własny, przy poniesieniu możliwie najmniejszych kosztów.
Występuje tu prawidłowość uniwersalna dla każdej wartości chronionej której odbiorcą jest szary Kowalski. Im wyższa cena danego produktu, tym chętniej pozyskujemy ją w sposób nielegalny, lub w możliwie najniższej cenie.
Wraz z obniżaniem tej ceny, maleje liczba osób które będą chciały pozyskać ją w sposób nielegalny.
Przywołam tu zabawną ilustrację tej tezy. Zapalniczka kosztuje 1 zł. Ktoś proponuje nam kupno tej zapalniczki za 25 groszy, lub daje nam ją za darmo, i jest to osoba której nie znamy. Zdecydowana większośc ludzi nagabywanych o wzięcie takiej zapalniczki od nieznajomego spojrzy na niego jak na „wariata” i odmówi. Lepiej i bezpieczniej jest wydać złotówke i kupić ją legalnie, niż narażać się na jakąś nieokreśloną formę ryzyka. Jeśli jednak zapalniczka kosztuje 25 złotych, to wówczas poważnie zastanowimy się nad ofertą nieznajomego który chce nam ją sprzedać za 5 złotych lub też dać za darmo.
Pazerność koncernów medialnych które wobec malejącej sprzedaży zastosowały możliwie najgorszą z taktyk, polegającą na windowaniu cen i uzyskaniu możliwości zastraszania swoich ewentualnych klientów / ACTA, SOPA /, obróci się przeciwko nim.
Koncerny medialne ciągle jeszcze żyją w epoce przedinternetowej i walczą o to by ten stan rzeczy zachować. Potrzebne jest nowe, liberalne podejście, uwzględniające postęp techniczny i co za tym idzie, kulturowy.
Ludzie zawsze znajdą sposoby obejścia wszystkich ograniczeń. Jedyną możliwością jest dopuszczenie wartości do powszechnego obiegu, stosując system oparty naodpowiedzialności odbiorcy treści / opisany w poprzednim poście/ bądź też na odpowiedzialności administratorów i właścicieli witryn. W tym drugim przypadku mogłoby to wyglądać w następujący sposób.
a/ Zysk ze sprzedaży wartości chronionej, generują właściciele stron które je rozprowadzają.
Prawo winno wtedy określać że:
- właściciel strony musi posiadać stosowną wiedzę co właściciela praw autorskich, dostępnych na stronie będącej jego własnością .
- W przypadku braku takiej wiedzy, nie może on udostępniać takiej treści.
- na stronie musi być podany właściciel praw i możliwość zakupu bezpośrednio, lub w postaci linku.
Wyobraźmy sobie że umieszczam w internecie stronę na której są filmy do obejrzenia lub muzyka do ściągnięcia. Mogę to zrobić nie będąc przedsiębiorcą, ani legalnym dystrybutorem. Umieszczam na niej bowiem dostępne za darmo fragmenty flmów lub nagrania muzyczne przeznaczone do dystrybucji za free / fragmenty nagrań, lub utwory o zaniżonej jakości dźwięku/ dodaję krótką informację kto jest właścicielem praw / jest oczywiście strona skąd mogę takie dane ściągnąć/ . Kowalski który chce obejrzeć cały film, lub go ściągnąć klika na link który mu to umożliwi. Im utwór starszy tym oczywiście tańszy. Jeśli chcę obejrzeć film sprzed dziesięciu lat, za jego obejrzenie w sieci zapłacę złotówkę. Nowość sprzed czterech mięsięcy będzie kosztowała 5 złotych. Droższe będzie ściągnięcie filmu na dysk, gdyż właściciel praw musi liczyć się z faktem że znajomi Kowalskiego obejrzą go również. Np.: ściągnięcie starego filmu to koszt rzędu 2 zł, nowości 7- 8 zł.
Zakładam więc taką stronę, postępując zgodnie z regułami zapisanymi powyżej. Nie osiągam z tego tytułu korzyści finansowych i jestem w zgodzie z prawem.
Strona ma dużą oglądalność. Zakładam więc firmę i udostępniam filmy i muzykę.
Muszę umożliwić przede wszystkim moim klientom łatwe dokonanie płatności. Powszechny i łatwo dostępny jest PayPal. Z poziomu mojej strony każdy więc może założyć sobie konto w PayPal-u, które na pewno mu się przyda do wielu innych rzeczy, bądź też zapłacić klikając na znaczek który przekieruje go na stronę serwisu do płatności.
Na moim serwerze nie ma żadnych filmów ani muzyki. Ale ponieważ wysłalem zgłoszenie do firmy która jest dystrybutorem i zostało ono zaakceptowane / np.; jako program partnerski, nie muszę więc mieć podpisanej papierowej umowy /. Klient może ściągnąc lub obejrzeć film w moim serwisie i zapłacić niewielką odpłatność przez mój serwis. Raz w miesiącu dostaję od firmy z którą współpracuję moją zapłatę za uczestnictwo w programie partnerskim , w postaci procentu od przychodu który uzyskali przez ruch na mojej stronie.
Ja jestem zadowolony, oni są zadowoleni, Kowalski narzeka że obejrzenie filmu, kosztowało go cenę równą wartości połowy bochenka chleba. Narzeka ale woli mieć coś legalnego, aniżeli kombinować i narażać się na niemiłe konsekwencje.
Rozwijam serwis: Mam już programy partnerskie w większości wytwórni muzycznych i filmowych, mam więc bogatą ofertę. Zaczynam inwestować w reklamę, bo niestety konkurenci zrobili to samo co ja.
Mając dochody mogę wprowadzić bonusy dla moich wiernych klientów.
Idę dalej: Każdy Internauta może opublikować u mnie serwisie swoje ulubione filmy, muzykę ale: przesłanie plików nie oznacza ich publikacji. Wpierw muszę sprawdzić czy źródło praw autorskich jest autentyczne i czy właściciel praw na to zezwolił.. Dopiero wtedy publikuję daną treść. Jeśli właścicielem praw jest przesyłający, sprawa jest najprostsza. Zawieram online umowę i po jej podpisaniu plik jest udostępniany, a sam autor zarabia pieniądze za swoją pracę.
Odpowiedzialnośc spoczywa na właścielach stron, Kowalski jest zaś zawsze niewinny. Serwisy które udostępniają chronione treści za darmo, mają kłopoty. Nie ma znaczenia czy chroniony plik jest na stronie , czy jest torrent, lub tylko link do nielegalnej strony. Właściciel praw może zgłosić ich naruszenie w obrębie kraju, w której jest umiejscowiona domena. Nie istnieją żadne przeszkody technologiczne, by dokładnie sprawdzić ile czego wzięli internauci za darmo i wystawić twórcy strony odpowiedni rachunek. Nie sąd, nie kara finansowa, tylko zwrot wartości pobranych przez sieć produktów, po normalnych cenach + koszta sprawdzania.
Jeśli strona udostępniająca jest w domenie wysepki na Pacyfiku, która liczy 1000 mieszkańców i nie jest zainteresowana przestrzeganiem praw autorskich, autorzy serwisu są anonimowi i udostępniają treści objęte prawem autorskim wówczas:
specjalny zespół, który powinno powołać każde państwo, wydaje decyzję administracyjną w której określa przyczyny zablokowania strony.
Decyzja ta jest publikowana na stronie serwisu z ujawnieniem wszystkich przyczyn które stoją za tą decyzją. Podany jest również adres e-mailowy by twórcy strony mogli odwołać się od tej decyzji, udowadniając że ich działalność jest legalna. Takie odwołania również są publikowane. To upublicznienie działań, ma zapobiec nadużyciom i próbom wprowadzenia cenzury internetu.
Prawo które ma określać takie zasady, musi być szczegółowo sformułowane i jeszcze w trakcie pracy nad nim poddane publicznej dyskusji. Nie może być w nim miejsca na żadne niejasności, czy też możliwość dowolnej interpretacji zawartych tam ustaleń.
Przedstawiony powyżej system mikropłatności umożliwia promocję treści niszowych o dużej wartości artystycznej. Kowalski rejestruje się w serwisie sponsorowanym przez Państwo / gminę/ samorząd. Otrzymuje co miesiąc pulę wartości np.: 20 zlotych którą może zużytkować pobierając treści w tym serwisie. Fakt konieczności wyboru, jest tu więc bardzo ważny. Na stronie są tomiki poetyckie / dotowane przez tą stronę/, książki, czasami podręczniki, mogą być filmy. Zasada jest jedna: Kowalski realnie nie płaci nic. Właściciel strony publikując tomik poezji robi to co robi się teraz – dotuje jego wydanie określoną kwotą pieniędzy. Dzisiaj te pieniądze idą na mnożenie ilości makulatury, tomik wydawany jest w postaci książki, a większość nakładu, wskutek braku dystrybucji i samej niszowości produktu idzie na przemiał. Autor zyskuje tylko pozycję do życiorysu literackiego. Wydając taki tomik tylko na stronie, instytucja sponsorująca określa jego wartość, powiedzmy na 3 złote. Tomik jest dofinansowy kwotą tysiąca złotych.Tak więc mogą go pobrać 333 osoby. Pobiorą go osoby zainteresowane poezją i cały „nakład” trafi we właściwe ręce. Oceńcie sami czy jest to dobry sposób na promocję kultury. Pieniądze te trafią do kieszeni autora, będąc jego wynagrodzeniem za pracę. Po wyczerpaniu limitu dofinansowania, tomik jest dalej dostępny na stronie ale trzeba za niego te trzy złote zapłacić …
Kilka słów o pobieraniu za darmo: Kilka miesięcy temu przegrałem sobie od znajomego / a równie dobrze mógłbym to ściągnąć z sieci / 4 GB muzyki rapowej. Bawię się czasami amatorsko muzyką, stąd uznałem że kiedyś może mi się to przydać. Do tej pory nie wysłuchałem żadnego utworu. Jeśli zapłaciłbym za dwa, trzy albumy jaką małą kwotę, na pewno bym przesłuchał całość. Dużo ściągamy, robimy to ponad własne potrzeby i nieraz trzeba by było poświęcić całe tygodnie i miesiące tylko po to by przesłuchać lub obejrzeć rzeczy które mamy na dysku… Tylko dlatego że mamy to za darmo. Darmocha i natłok treści które ściągamy, nie sprzyjają ich oglądaniu lub słuchaniu – nie doceniamy tego co otrzymujemy za darmo.
Zapraszam do dyskusji.
298
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (4)