0 obserwujących
414 notek
596k odsłon
  82   0

Polityk wiecznie przegrany

Andrzej Olechowski, jeden ze współtwórców PO, ogłosił właśnie, że odchodzi z partii Tuska. Więcej w tej deklaracji autokreacji, niż realnego politycznego wydarzenia.

Sezon ogórkowy w polityce - a w taki już niewątpliwie weszliśmy - ma to do siebie, że wydarzenia merytorycznie niekoniecznie najważniejsze urastają do rangi czołówkowych. Andrzej Olechowski wybrał moment na swoje odejście idealnie. Najpierw przez kilka dni w mediach zwodził, zamyślał się nad przyszłością PO, mówił, co go w partii matce uwiera. Na koniec wysłał list do Donalda Tuska, w którym zrzekł się członkostwa w PO.

Strata to dla partii Tuska raczej niewielka - Olechowski od dwóch lat praktycznie nie zajmował się działalnością w tej organizacji (tajemnicą poliszynela jest, że nie należy do najbardziej pracowitych, a Donald Tusk to przy nim tytan pracy), a raczej zarabianiem pieniędzy, m.in. jako członek rad nadzorczych banków. Czyli tym, co od początku lat 90. (a też i wcześniej) wychodziło mu najlepiej.

Bo najgorzej wychodziła mu polityka: nie udał się Ruch Stu, nie wyszło współtworzenie Akcji Wyborczej Solidarność, przegraną skończyła się się kampania prezydencka w 2000 roku. Wielką klapą skończyły się wybory na prezydenta Warszawy, gdy Olechowski nie wszedł nawet do drugiej tury, przegrywając z Lechem Kaczyńskim i Markiem Balickim. Zadeklarował wtedy, że już nigdy nie będzie się ubiegał o stanowisko pochodzące z wyboru.

Dziś Olechowskiego kokietuje Paweł Piskorski ► i przejęte przez niego Stronnictwo Demokratyczne ►. Piskorski ma jasne rachuby: chce wprowadzić w 2011 roku SD do Sejmu, a do tego potrzebny mu jest mocny relaunch szyldu SD. Olechowski i jego start w wyborach prezydenckich jest okazją do tego idealną. A Andrzej Olechowski? Jako kandydat do wynajęcia dopisze do długiej listy porażek kolejne niepowodzenie.

Filip Gawryś

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale