Przez kilka dni wiele osób protestowało przeciw zorganizowaniu na terenie naszego kraju "rajdu Bandery".
Z ust różnorakich "autorytetów" i rządowych sługusów słyszeliśmy, że w demokratycznym kraju państwo nie może ingerować w takie sprawy, nie może nikomu zakazywać wjazdy do kraju jeżeli spełnia wszystkie formalności.
Jeszcze wczoraj wieczorem prominentni przedstawiciele władzy nazywali księdza Isakowicza-Zalewskiego i innych sprzeciwiających się rajdowi, oszalałymi nienawistnikami, którzy chcą tylko szkodzić i jątrzyć.
A tu nagle dzisiaj koło godz. 14 media donoszą:
"MSWiA nie wpuściło Ukraińców do Polski"
I zapewne teraz będziemy słyszeć z ust tych samych "tłumaczaczy" jak słuszną i odważną decyzję podjął ich ukochany rząd.
A ja zapytam co takiego wydarzyło się między wczorajszym wieczorem, a dzisiejszym popołudniem?
Czy na ta woltę mialy wpływ jakieś badania opinii publicznej?
A może nagły wzrost odwagi rządu zwiazany jest z decyzją o rezygnacji z rajdu większości jego uczestników?
W końcu z 4 osobami państwowe służby powinny sobie jakoś poradzić, a w medialnym przekazie oszałamiającą liczbę uczestników się pominie.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)