Często zadaję sobie to tytułowe pytanie. Pozornie tylko wydaje się ono kretyńskie. Spróbuję wytłumaczyć o co mi chodzi.
Jest kraj o nazwie Polska. Jest? Jest. Statystyki mówią że jest nas coś około 40 milionów - raczej ta liczba jest zawyżona ale niech tam będzie. Statystyka tym razem nie kłamie bo gdzie nie spojrzeć to wszędzie ludzie wokół. Wystarczy wyjść na ulicę. Na pierwszy rzut oka wszystko się kręci - raz gorzej raz lepiej. Jeżdzą samochody, działają ( inna sprawa jak ) urzędy, usługi, sklepy. Ludność naszego kraju ma swoje władze, które też jakoś tam działają co jakiś czas się zmieniając, które też jakoś tam działają. Czyli o co Panu biega mógłby ktoś zapytać - po co szuka Pan kwadratowych jaj?
Szukam ich bo cholerka jasna wciąż nie widzę społeczeństwa. Wystarczy rzucić okiem na parę liczb aby szybko się zorientować, że tego społeczeństwa po prostu nie ma. Pierwszy z brzegu przykłąd - frekwencja wyborcza. Zazwyczaj oscylująca wokół jakichś dwudziestu parę procent, plus - minus. Kto chodzi do wyborów? Garstka szaleńców, rodziny polityków, starsi ludzie którzy akurat mają po drodze z kościoła, trochę młodzieży gdzie nauczyciele cokolwiek robią i zachęcają do postaw obywatelskich i koniec. Reszta ludności jest w podziemiu. Według pewnych statystyków ( mignęły mi gdzieś takie dane - więc nie wiem na ile one są prawdziwe) połowa z nas nie pracuje. To najprawdopodobniej część z tych niegłosujących.
W poszukiwaniu społeczeństwa zejdźmy niżej - do regionów. Gdyby zapytać przeciętnego mieszkańca jak działa i na jakich zasadach jego gmina, powiat etc większość pewnie najpierw rozłożyła by ręce a potem zaczęłaby się litania - ech panie nie ma co się tym zajmować, same złodzieje tam są psia ich mać, ja pracować muszę, a w ogóle to lecę bo muszę do Tesco.Nie udało się - tu społeczeństwa raczej nie znajdziemy. No coż , to może jeszcze niżej - do obiektów zbiorowego zamieszkania. W moim bloku zorganizowanie ludzi aby podyskutować o sprawie klucza do śmietnika jest sprawą niewykonalną. Jeden nie może, drugi nie ma czasu, ktoś tam nie ma do tego głowy, a inny powie że on to zostawia śmieci pod śmietnikiem więc właściwie no problemo. To chyba też nie jest objaw zdrowego społeczeństwa.
Te poszukiwania skłaniają mnie do pytania - czy można oczekiwać dobrej polityki, polityków w kraju gdzie społeczeństwo siedzi w podziemiu rozczłonkowane na miliardy atomów oczekiwań, poglądów a właściwie to go nie ma? Nie ma go - niestety śmiem twierdzić. Żadna forma pozytywnego działania zespołowego w naszym państwie nawet się nie zaczyna nie mówiąc o udanym końcu. Nie liczę tu pewnych odstępstw od reguły, jakichś lokalnych większych bądz mniejszych inicjatyw które są jak oazy na Saharze.
Czy ktoś gdzieś widział społeczeństwo?


Komentarze
Pokaż komentarze (18)