Zapychając sobie droge do pracy , czytuje prasę. Najlepsze są podłe polsko języczne ,z niemieckiego siewu ale grube gazetki - kiedyś Dziennik, czasami GW a ostatnio gdy z Der Dziennika odpłynął ohydny szwabski kapitał i nie mogac znaleźć tam nic dla siebie ,przerzuciłem się na Polskę. Jak ją kupuje to wręcz czuje jak dotykały jej włochate germańskie łapska.
No i dziś jak co rano przerzucam gazetkę. W morzu jałowej informacji medialnej nagle wpada mi w ręce prawdziwa perełka. Wywiad z Pawłem Poncyljuszem z PiSu. Temat : gry hazardowe. Temat nudny jak flaki z olejem bo z hazardem mam tyle wspólnego co z carlingiem - czyli nic. Nigdy nie przestanę się dziwić ludziom, któryz czerpią przyjemność z oddawania komuś forsy za bezdurno. No coż - są na świecie rzeczy..Wracając do posła PiSu. Poseł ten postanowił troszkę uatrakcyjnić typową polityczną nowomowe tegoż wywiadu i przywalił z grubej rury. Stwierdził , ze nie ma co się przejmować faktem iż automaty zepchnięte bedą do kasyn i że bedzie ich mniej - bo jak cytuję "jak komuś się trzesą ręce od hazardu" to i tak tam dobiegnie...
Panie Pawle - nie trawię polskiej polityki a Pana partia zawiodła mnie po stokroć okresem swoich rządów. Natomiast brawo za odrzucenie w kąt poprawnosci politycznej i nazwanie rzeczy po imieniu.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)