28 obserwujących
533 notki
168k odsłon
  321   0

The day after – czyli, gdy Wałęsa przegrywał wszystko.

       Byłem skłonny wylewać wszelkie pomyje na tego człowieka za sfuszerowanie naszego polskiego marzenia lat osiemdziesiątych. To nie tak miało być. To nie tak miało być i ta nowa Polska dojrzewała w umysłach zarówno opozycji „podziemnej” jak i wśród aktywnych intelektualistów nie wyłączając z tego nawet opozycji partyjnej. Akurat byłem wtedy uczestników warsztatów opinio poznawczych organizowanych przez CBOS i coś mogę na ten temat powiedzieć z pierwszej ręki. Z perspektywy czasu stwierdzam, że wszystko co najcenniejsze, co wraca po latach kołatało się w umysłach tzw „konstruktywnej opozycji”. Oczywiście beton trzymał się mocno i doktrynalne zabobony oficjalnie gościły na ustach prominentów nie ogłaszając nadziei. Mało może kto teraz pamięta, ale w tamtych czasach „prominent” to nie był ktoś zbytnio szanowany a wręcz przeciwnie.

       Nikt już może nie pamięta jak wyglądało lato 1979-roku. Wyjątkowa od dłuższego czasu słota spowodowała, że na terenie podkarpackiego i lubelskiego praktycznie wygniły ziemniaki, a był to na ówczas smakołyk powszechnie goszczący na polskich stołach jak i w korytach przyzagrodowej hodowli trzody. W następnym (1980) roku wiosna upłynęła pod znakiem pire ziemniaczanego, które dostało zakaz eksportu za granicę. Obrzydliwe to było. W czerwcu pojawiły się pod bramami dużych przedsiębiorstw furmanki z nowymi ziemniakami ale już po cenie rynkowej. Ludzie oglądali, szemrali, dyskutowali. Oczywiście winny szybko się znalazł. Pękło tam gdzie było najcieniej. To lubelski kolejarz spawał wagony do szyn, aby poprawić w sklepach zaopatrzenie, to mielecki monter samolotów miał tego dość.

Powiecie, trywializuję – no dobrze. Ale o Gdańsku nikt wtedy nie słyszał.

       Nie wiem, czy Duda z Kukizem dostaną taki prezent od aury jak kiedyś Wałęsa. Nie wiem więc czy szybko przyjdzie chwila, w której znowu będziemy przegrywali wszystko. Powróćmy zatem do naszego bohatera.

       Gdy w programie u Tomasza Lisa, w bardzo ludzki i przekonujący sposób były Prezydent stwierdził, że przegrał wszystko, to poczułem do niego nić sympatii. Tak Lechu. Przegrałeś wszystko. Przegrałeś nasze polskie marzenie. Ty już to wiesz, ale dwór, z którym robiłeś fotki do wyborów kontraktowych jeszcze bawi się w najlepsze. Jeszcze zaszczyty, ordery, bankiety. Jeszcze muzea, wspomnienia i trupi synod nad socjalizmem. Warszawa utuczyła się jak gęś na spacione wątroby i coś bredzi o freedom. Chyba najbardziej na prowincji znienawidzone słowo.

       Powiedz mi zatem jak to było, gdy wicepremier Jagielski zapytał Was: czego tak naprawdę chcecie? Jak rodziło się te 21 historycznych postulatów, kto je robił i ile miał na to czasu? To co do nas przecieka, to to, że kompletnie nie byliście na takie dictum przygotowani i zrobiliście to „na kolanie i na chybcika”, bo odpowiedź trzeba dać było. I wtedy Panie Prezydencie przegrywałeś wszystko. Nie, nie wtedy, gdy byłeś omotany przez agenturę watykańska, izraelsko-amerykańską i sarkofagów z rządu londyńskiego. Matka Boska w klapie – niestety, ale zamieniłeś program na zawierzenie. Ograłeś Polaków!

       Piszę, bo Twoim patentem chce nas uszczęśliwić zarówno Duda jak i Kukiz. Mowy mamy piękne i porywające a facjaty Tuska i Komorowskiego tak samo nam się opatrzyły jak kiedyś Gierka i Jaroszewicza. Pytam! - jak będzie wyglądał ten the day after, ten dzień, gdy władza leżąca na ulicy wpadnie w czyjeś łapska? Jednomandatowe okręgi wyborcze dla oligarchów? A co do garnka włożyć?

       Ostrzegam. Teraz może się nie udać. Teraz strzeże nas Ligapoli.pl Cybernetyczny pies, który skoczy do gardła każdemu, który nieproszony wtargnie na nasze polskie podwórko.

 

Zapamiętaj: www.ligapolit.pl – to plac budowy polskiego marzenia na 21 wiek.

 

 

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale