Czasem krótko, czasem na temat
Blog reaktywowany po 10 latach. To dużo czasu. Będzie inaczej i raczej o czym innym niż w roku 2011 :-)
1 obserwujący
8 notek
5005 odsłon
  601   0

Chore marzenia o zmierzchu kapitalizmu

Często słyszymy zdanie, które większość z nas jest skłonna traktować już jak truizm, że demokracja jest pełna niedoskonałości, ale nikt nie wynalazł lepszego systemu wyłaniania i sprawowania władzy publicznej na różnych jej szczeblach. Poniekąd maksyma ta stanowi zgrabne spuentowanie bliskiej mi postawy demokratyzmu pragmatycznego, będącego przeciwieństwem demokratyzmu ideowego. W istocie bowiem demokracja sama w sobie nie jest żadną wartością, a jedynie technicznym, niedoskonałym ale najbardziej odpowiednim na obecnym etapie rozwoju współczesnych społeczeństw, sposobem kształtowania reżimu politycznego państwa. Pozwala ona chronić wartości naszej cywilizacji, najpełniej realizować aspiracje i ambicje obywateli i społeczności, dlatego sama zasługuje na ochronę. Jednak mówiąc o ochronie demokracji, mówimy o ochronie jednego z narzędzi naszej cywilizacji a nie jej fundamentalnych wartości.

Zgoła inaczej sytuacja wygląda z kapitalizmem, co do którego jestem pewien, że stanowi on nierozerwalny element konstytutywny naszej cywilizacji, inaczej mówiąc jej fundament. I jest wartością samą w sobie. Wynikający z najgłębszego szacunku dla człowieka, jego godności, suwerenności, podmiotowości i wolności kapitalizm stanowi niezbędny element prawidłowego rozwoju społeczeństw. Nie stanowi on jedynie, jak demokracja, przesłanki umożliwiającej najpełniejszy rozwój, ale stanowi wręcz jego warunek konieczny. Wszelkie inne, zideologizowane koncepcje gospodarcze skompromitowały się na przestrzeni dziejów i kompromitują się dalej na naszych oczach. Najlepszym tego przykładem był ostatni kryzys światowy, czy kryzysy lokalne w kolejnych państwach a ostatnio sytuacja w Hiszpanii. To nie kapitalizm doprowadził do tych kryzysów, ale będące jego zaprzeczeniem etatystyczne koncepcje rozpalonych rewolucyjnym zapałem głów.  

W kontekście hiszpańskim nie mogę wyjść z podziwu dla krótkowzroczności niektórych komentatorów, którzy w społecznym niezadowoleniu Hiszpanów i ostatnich niepokojach społecznych w tym kraju upatrują rewolucji, która ma dopełnić żywota kapitalizmu, zmiatając go falą społecznego gniewu. Jeżeli obecną sytuację w Hiszpanii nazwać przedrewolucyjną, to trudno się oprzeć wrażeniu, że nadciągająca rewolucja będzie skierowana właśnie przeciwko rewolucjonistom, utopijnym marzycielom spod znaku Zapatero, którzy po uświadomieniu sobie bezdroży i beznadziei rewolucji brną bezmyślnie we władczą niemoc. Czy zatem kolejny raz historia pokaże nam jak rewolucja zjada własne rewolucyjne dzieci oraz wypluwa je bez cienia żalu? Raz rozpoczęta rewolucja nie kończy się bowiem nigdy, chyba że wraz ze śmiercią przedostatniego żyjącego rewolucjonisty z rąk ostatniego żyjącego rewolucjonisty. A temu ostatniemu zostaje już tylko samozagłada. Ale przecież prawo do samozniszczenia, mówiąc wprost - prawo do samobójstwa - ma każdy. Tak samo jak prawo do prób zniszczenia kapitalizmu. Efekt dokładnie taki sam. Tyle, że w przypadku zagłady kapitalizmu skala strat i zniszczeń dużo większa niż tylko redukcja liczebności światowej populacji o jednego zwolennika politycznej fantastyki.   

Współczesny świat zawdzięcza rozwój oraz względny dobrobyt właśnie kapitalizmowi, który jako jedyny stan gospodarki pozwala najpełniej zaktywizować ludzki potencjał, czyniąc z naturalnej chęci bogacenia się motor napędowy gospodarki. Tylko kapitalizm szanuje w pełni ludzką godność oraz wolność i nie zwalnia człowieka z odpowiedzialności za siebie oraz innych. Co więcej to właśnie kapitalizm otwiera ludziom oczy na potrzeby i krzywdę innych, ucząc odpowiedzialności nie tylko za siebie. Jeżeli państwo nie wyręcza człowieka w dostrzeganiu ludzkiej krzywdy oraz w pomaganiu innym, on sam posiadając sumienie oraz wrodzone i nabyte instynkty społeczne zaczyna myśleć, że nie jest na świecie sam i  musi także myśleć o tych, którym nie powiodło się w życiu tak dobrze. Państwo kiedy chce pomóc robi to zwykle zbyt drogo a i tak nieskutecznie. Państwo powinno działać jedynie w sytuacjach beznadziejnych, gdzie nikt inny nie może już pomóc. Oczywistym jest bowiem, że dzisiaj nikt nie powinien pozwolić człowiekowi w sytuacji skrajnej umrzeć na ulicy.   

Kapitalizm, jako stan naturalny – celowo nie używam terminu ustrój – w odróżnieniu od szeregu innych koncepcji gospodarczych nie wymaga żadnej ideologii aby trwać. Inne koncepcje, aby udawać swą prawdziwość, aby starać się trwać potrzebują ideologicznego wsparcia. Ale nawet posiłkując się nim nie wytrzymują próby czasu i wcześniej czy później kończą żywot dramatycznie i gwałtownie we własnych gruzach, grzebiąc przy tym co gorsza rzesze niewinnych ludzi, ich dorobek i aspiracje Co więcej owe inne pseudokoncepcje gospodarcze, trwając w ponurej wegetacji, posługują się szeregiem kłamstw, takich ja to, że kapitalizm odpowiada za ludzką nędzę, rozpad więzów społecznych czy kolejne kryzysy. Otóż w istocie za to wszystko odpowiedzialne jest właśnie odejście od kapitalizmu i nieudolne próby jego modyfikowania lub niszczenia przez niektórych polityków.     

Daleki jestem od pochopnego rzucania opinii takich ja ta, która głosi, że większość wielkich rewolucji rodzi się w burdelu za rogiem ulicy. Choć często trudno odmówić im nieco racji. Bywa, że motywacja, szczególnie młodych rewolucjonistów, którzy chcą po prostu zmieniać świat na lepsze wynika ze szczytnych pobudek. Problem w tym, że ich potencjał i zapał, poprzez sprytne wykorzystanie przez cynicznych reżyserów rewolucyjnej utopii, są pożytkowane do niszczenia, a nie budowania. Dlatego, wierząc w mądrość młodych Hiszpanów, śmiem twierdzić, że nie dokonają oni żadnej rewolucji, która zmiecie kapitalizm, a co najwyżej pozwolą nam szybciej pożegnać się z rewolucyjną ekipą Zapatero i zaczną w końcu budować wolną gospodarkę, która doceni ich potencjał, dając im szansę na normalne, godne i dostatnie życie. Choćby nawet dzisiaj ich hasła, sprytnie podsycane przez mających w tym interes polityków, brzmiały bardzo rewolucyjnie.

Jeżeli pomyślności i dobrobytu można w ogóle szukać w niszczeniu czegokolwiek, to na pewno szybciej w niszczeniu socjalistycznej głupoty niż naturalnego porządku opartego na wolności i kapitaliźmie.                       

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale