Mieszczuch7 Mieszczuch7
572
BLOG

Śmierć wrażliwości

Mieszczuch7 Mieszczuch7 Polityka Obserwuj notkę 16

 

Dziwnie zimny prysznic sprawiliście mi, Moi Szanowni Komentatorzy, a raczej Drogie Komentatorki, po tekście o śmierci Ewelinki ze Służewa, czternastolatki, która sama jechała rowerem do szkoły. Kompletny brak zrozumienia, niestety! Zarzuciłyście mi, że się czepiam nie tego, co trzeba i pieprzę bez sensu. Dziękuję bardzo! Niestety, to Wy, Drogie Obywatelki, pieprzycie bez sensu!

Po pierwsze, to nie jest ot taki sobie przejaw liberalnego wychowania, że jak dziecko samo sobie wędruje gdzieś do sklepu albo bez opieki przebywa na podwórku czy na ulicy, to jest w porządku. Normalka?

Świat się brutalizuje i jeśli dziecku coś się przytrafi, to może mieć smutne konsekwencje. Najwyraźniej Mili Nowackiej i Laeni nic się nie przytrafiło, miały więcej szczęścia niż rozumu! Ale gdyby się przydarzyło, to … Na przykład artykuł 109 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego przewiduje ograniczenie władzy rodzicielskiej w razie niewłaściwego wykonywania tej władzy przez rodziców. Przepis ten stanowi „jeżeli dobro dziecka jest zagrożone sąd opiekuńczy wyda odpowiednie zarządzenia”. Podkreślić należy, że dla zastosowania tego przepisu nie musi mieć miejsca naruszenie dobra dziecka, a wystarcza samo zagrożenie tego dobra. Dalej artykuł 111 stanowi, że jeśli rodzice w sposób rażący zaniedbują swe obowiązki względem dziecka, to sąd opiekuńczy pozbawi rodziców władzy rodzicielskiej.

Wieść głosi, że w ostatnim czasie państwo coraz chętniej i częściej korzysta z tych możliwości. Niektóre komentatorki muszą dopiero wyrosnąć z buntu przeciw swoim nadopiekuńczym rodzicom, by zrozumieć, że chodzi o konkretną, opisaną prawem, odpowiedzialność.

Uważacie, że czepianie się jakiegoś przepisu jest bez sensu, że to nic nie da, że ważne jest tylko złapanie mordercy? Ale znowu: zamkniecie jednego, pojawi się w to miejsce inny. Ściganie sprawcy jest rzeczą ważną, ważne jest jego osądzenie i wymierzenie kary. Według was, najlepiej kary śmierci? Otóż wszelkie badania wskazują, że jest inaczej, że kara śmierci wbrew utartym opiniom nie ma waloru odstraszającego. Kara śmierci to za to ryzyko śmiertelnej pomyłki wymiaru sprawiedliwości, ale to jest temat na inny tekst… A więc sprawiedliwe osądzenie. Chciałbym mimo tak wielu ostatnio umorzeń przez prokuratury różnych spraw wierzyć, że tym razem się to uda. Cieniutka ta nić nadziei.

Eska pisze „Na wsi to (dzięki Bogu) ciągle normalne, że dzieci chodzą same i nic im nie grozi.”  Sama zresztą sobie zaprzecza, bo przecież komentuje właśnie wypadek zabójstwa dziecka na pozornie bezpiecznej, spokojnej kujawskiej wsi. Pola, lasy, rzeczki, sielanka po prostu, a tu taki straszny mord! I niejeden taki mord, niejedno takie zniknięcie dziecka…

 

Zapomnieliście już, jaki był rwetes, że 10 letnia Karina poszła sama do lasu, a rodzicom chciano natychmiast prawa rodzicielskie odbierać? A tymczasem dzieci wiejskie jakże często chodzą do szkoły samopas, czasem polami, czasem ruchliwymi drogami i padają ofiarami wypadków.

 

Piszę bez sensu? Dlaczego? Czy nie jest najważniejsze takie zabezpieczenie dzieci, aby złoczyńca nie miał żadnej sposobności, żadnej okazji do przeprowadzenia swego zbrodniczego zamiaru? Jeśli nie rozwiążemy systemowo poprawy bezpieczeństwa dzieci w drodze do szkoły, to znajdzie się zawsze jakiś morderca, porywacz, gwałciciel, który zechce z okazji skorzystać. Trzeba więc sprawić, żeby takich okazji nie było. Od tego są przepisy.

Dowóz dzieci do szkoły to nie jest kwestia jakiejś dowolności czy dobrej woli, że gimbus po drodze się zatrzyma albo i nie, zabierze skądś dzieci albo i nie. To jest obowiązek gminy, który reguluje ustawa z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty:

Art. 17. 1. Sieć publicznychszkółpowinna być zorganizowana w sposób umożliwiający wszystkim dzieciom spełnianie obowiązku szkolnego, z uwzględnieniem ust. 2.

2. Droga dziecka z domu doszkołynie może przekraczać:

1) 3 km - w przypadkuuczniówklas I-IV szkół podstawowych,

2) 4 km - w przypadkuuczniówklas V i VI szkół podstawowych orazuczniówgimnazjów.

3.Jeżeli droga dziecka z domu doszkoły, w której obwodzie dziecko mieszka, przekracza odległości wymienione w ust. 2, obowiązkiem gminy jest zapewnienie bezpłatnego transportu i opieki w czasie przewozu lub zwrot kosztów przejazdu środkami komunikacji publicznej.

3a. Obowiązkiem gminy jest:

1) zapewnienieuczniomniepełnosprawnym, których kształcenie i wychowanie odbywa się na podstawieart. 71b, bezpłatnego transportu i opieki w czasie przewozu do najbliższej szkoły podstawowej i gimnazjum (…).

 

Każda czynność wiąże się z wydaniem pieniędzy. Wydanie pieniędzy z budżetu gminy na dowóz dzieci do szkół musi mieć podstawę prawną. Taką podstawą są właśnie przytoczone powyżej przepisy. Jeśli więc możliwość dofinansowania dowozu dzieci do szkół nie wynika wprost z obowiązujących przepisów prawa, to gmina nie może go dofinansować. Gmina jako organ władzy publicznej jest obowiązana działać wyłącznie na podstawie i w granicach obowiązującego prawa. To zasada konstytucyjna.

 

Inną prawnie dopuszczalną drogą do dofinansowania dowozu byłoby ewentualne wsparcie finansowe, udzielone na podstawie przepisów ustawy z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej.

 

Konkludując, dofinansowanie dowozu dzieci do szkół, które nie spełniają kryteriów określonych w ustawie o systemie oświaty, narusza obowiązujące przepisy w tym zakresie. Tu nie ma miejsca na spontaniczne działania, musi być plan, budżet, przetarg itd. Dlatego zastanawiam się nad postulatem uzupełnienia niniejszej ustawy o przepis dopuszczający możliwość dowozu wszystkich dzieci, które mogą tego potrzebować. Bo czemu nie pozwolić gminie dowieźć nastolatki gimbusem, mieszkającej 2 – 3 kilometry od szkoły, skoro tę gminę na to stać?

 

Niestety, nie macie dobrej wiedzy na temat rzeczywistej sytuacji. Tu można się zawsze odwołać do raportów NIK. Wyniki ubiegłorocznej kontroli NIK wskazują na pewną poprawę w tym zakresie, nadal jednak gminy nie są w stanie zapewnić dowiezienia do szkół wszystkim dzieciom uprawnionym. Co gorsza dotyczy to zwłaszcza dzieci niepełnosprawnych. Autobusy bywają przepełnione, w złym stanie technicznym, ponad 20-letnie, a nawet 30-letnie. Niestety, nie zawsze dzieciom towarzyszy też opiekun, a opiekę nad nimi zleca się kierowcy, co rodzi kolejne niebezpieczeństwa.

 

A teraz uważajcie: tylko w jednej czwartej kontrolowanych gmin dowożono również dzieci, którym uprawnienie to nie przysługiwało, gdyż ich droga z miejsca zamieszkania do szkoły nie przekraczała odległości 3 lub 4 km. NIK nie czepiała się tego, gdyż nie powodowało to potrzeby organizowania dodatkowych kursów lub modyfikowania tras, bo uczniowie mieszkali przy trasach dowożenia.

 

Cóż by szkodziło, gdyby autobus szkolny zabrał po trasie Ewelinę? Przecież to mogło jej uratować życie. Jeśli trzeba zmienić przepis, żeby kierowca mógł nawet nadłożyć drogi, to czemu tego nie zrobić? Co przeszkadza? Chyba tylko brak dobrej woli! Albo brak wyobraźni, głupota!

 

 

Mieszczuch7
O mnie Mieszczuch7

„Jedenaście dni temu dość mało znany bloger Mieszczuch7 napisał bardzo ciekawą notkę p.t. "Nowy mur - warszawski". Jako pierwszy zauważył on, że dzięki stalowym barierkom Pałac Prezydencki zaczął przypominać warowną twierdzę. Porównał on to do muru oddzielającego Żydów od Palestyńczyków oraz do wysokich płotów, które rozdzielają katolików i protestantów w Belfaście. Później także inni publicyści /n.p. Johny Pollack/ czynili podobne porównania, ale Mieszczuch7 był pierwszy. Jego poprzednia notka o ataku na niezawisłość Rzecznika Praw Obywatelskich też była bardzo interesująca. Warto zaglądać na ten blog.” elig, 28.08.2010

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Polityka