Zdumiał mnie pomysł Mistewicza, odmalowany w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej". Mistewicz widzi ratunek dla PO w kontrolowanej dymisji całego rządu, czyli takim konserwacyjnym przemalowaniu fasady rządu Tuska. Zagranie jak zagranie! Zdumiewa mnie jednak co innego: kryjąca się za owym pomysłem niesłychanie ostra, krytyczna ocena obecnej sytuacji rządu Tuska. Mistewicz porównuje bowiem Tuska do Sarkozy'ego. To znaczy: dramat! Tusk stoi na krawędzi przepaści! A kto ma wiedzieć lepiej, niż ten wiodący ekspert PR-u, rzucający na prawo i lewo politycznymi proroctwami?
Kiedy w lipcu ubiegłego roku Sarkozy decydował o częściowej, podkreślam - częściowej, rekonstrukcji rządu miał on naprawdę poważne kłopoty. Już nie tylko w artykułach prasowych, ale w publikacjach książkowych rozpisywano się szczegółowo o aferze korupcyjnej z udzialem ministra pracy i skarbnika jego partii, Erica Woerth'a, tzw. aferze Liliane Bettencourt, spadkobierczyni słynnego L'Oreala. Nie oszczędzano przy tym osobiście zamieszanego w sprawę prezydenta Sarkozy'ego. Skrupulatnie prowadzone badania opinii publicznej wskazywały jednoznacznie na konieczność dymisji ministra Woerth'a oraz podobne oczekiwania wobec samego Sarkozy'ego, którego popularność od dawna już topniała. Istniało więc pełne ryzyko, że Woerth pociagnie Sarkozy'ego na dno. To dopiero ta faktycznie podbramkowa sytuacja zmusiła go do decyzji o rekonstrukcji gabinetu, na tyle szerokiej, by "rozmyć" złe wrażenie po aferze, a jednak ledwie częściowej.
Skoro więc Mistewicz doradza Tuskowi pójście śladem Sarkozy'ego, ale o wiele mocniejsze, bo z podaniem do dymisji całego rządu, to musi być z nim naprawdę krucho!
http://www.rp.pl/artykul/2,606106.html
http://www.sondages-en-france.fr/sondages/Actualit%C3%A9/Affaire%20Bettencourt


Komentarze
Pokaż komentarze (24)